Aleteia logoAleteia logo
Aleteia
piątek 04/12/2020 |
Św. Barbary
home iconDuchowość
line break icon

Spisałem sobie listę spraw, które pozostawiłbym rozgrzebane, gdyby Bóg zabrał mnie dziś z tej ziemi

pixabay.com

Jarosław Kumor - 21.07.19

To było bardzo dyscyplinujące, gdy zobaczyłem te swoje poodkładane na później sprawy, które są ważne i których już nie miałbym szans ruszyć, bo przecież płyta nagrobna „na niby” w każdej chwili może się stać stuprocentowo realna…

Śmierć? Bardzo chętnie!

Czasami słyszę od mojej żony obawy co do tego, że nasze rodzinne szczęście może zostać przerwane jakąś tragedią. Historie znajomych naznaczone nagłą chorobą czy śmiertelnym wypadkiem drogowym sprzyjają takim niepokojom.


JESUS: HIS LIFE

Czytaj także:
Zaskakujące ćwiczenie chrześcijanina. Wyobraź sobie, że żyjesz w czasach Jezusa…

Mnie z kolei jakoś nigdy myśli o śmierci nie przerażały. Zawsze widziałem w nich nowe życie po drugiej stronie i pewność, że Bóg zaopiekuje się moimi bliskimi. Egoistyczne? Myślę, że nie – nie było w tych myślach nigdy beztroski i prób zwalniania się z odpowiedzialności za zabezpieczenie rodziny, nie było też bezduszności.

Z drugiej strony być może jest to swoiste „chojractwo”, a w obliczu śmiertelnej choroby całkowicie bym „wymiękł”.

Mój nagrobek

Tak czy inaczej, Bóg posłużył się ostatnio tym moim bezstresowym podejściem do własnej śmierci i zmienił mi perspektywę patrzenia na codzienność. Materialne zabezpieczenie to jedna strona medalu, ale druga – ważniejsza – to nasze relacje.

Słyszałem kiedyś ciekawą interpretację czyśćca – że będzie to prostowanie wszystkich skrzywionych ziemskich relacji. Jeżeli tak, to trudno się o nie nie troszczyć już teraz.

Wykonałem pewne ćwiczenie. Spisałem sobie listę spraw i relacji, które pozostawiłbym rozgrzebane, gdyby dziś Bóg zabrał mnie z tej ziemi. Był to swoisty kamień nagrobny – za to, to i to dziękuję, za to, to i to przepraszam.

To było bardzo dyscyplinujące, gdy zobaczyłem te swoje poodkładane na później sprawy, które są ważne i których już nie miałbym szans ruszyć, bo przecież płyta nagrobna „na niby” w każdej chwili może się stać stuprocentowo realna.




Czytaj także:
Świadectwo Cristiny: zamordowali 51 osób z jej rodziny, a potem spotkała oprawcę swych bliskich

Nawróciłem się! W końcu…

Odkąd pamiętam, jestem „książkowym katolikiem”. Niedzielna Eucharystia, pacierz, „szóstka” z religii, ministrantura, lektor, wspólnota, lider… Zapatrzony w siebie, idealny odpowiednik bohatera piosenki Luxtorpedy „Hipokrytes”.

„Teraz i w godzinę śmierci naszej. Amen” – wypowiadał ów Hipokrytes codziennie po kilkadziesiąt razy i bardzo mało z tej modlitwy przez wstawiennictwo Maryi rozumiał. Uświadomił sobie jednak w momencie spisania swojego kamienia nagrobnego, że to jest klucz. W tej najprostszej i tak głębokiej modlitwie maryjnej zaszyty był jego wytrych do otwarcia nowych drzwi świadomej wiary.

Bo na czym polega tak fizycznie słowo „nawrócenie”? Na odwróceniu się o 180 stopni – tak to postrzegam. Moje odwrócenie dokonało się w bardzo specyficzny sposób. Kierunek jazdy się nie zmienił, ale zamiast patrzeć na moje „dzisiaj” z perspektywy przeszłości – dawnych zranień i trudnych doświadczeń, które jakoś mnie ukształtowały, oddałem je całkowicie Bogu i zacząłem patrzeć na moje „dzisiaj” z perspektywy przyszłości – mojego grobu, mojej śmierci, tego, co po sobie zostawię.

Gdy budzisz się rano i uświadamiasz sobie, że być może nawet dziś umrzesz, o wiele trudniej podejmować ci dialog z pokusami.


To nie automat

Komentarza wymaga jeszcze kwestia oddania Bogu swojej przeszłości – zranień, trudnych doświadczeń, grzechów. Nie jestem duszpasterzem, terapeutą ani psychologiem, ale wiem, że dla mnie jest to proces długotrwały i rozłożony na etapy, z których mogę sobie nie zdawać nawet sprawy.

Ale żyjąc w bliskości Boga i z jasną świadomością, że kiedyś umrę (czyli bądź co bądź – wierzę w to – trafię do nieba), jest to zdecydowanie łatwiejsze.


JUSTYNA, PRZYSTANEK JEZUS

Czytaj także:
„Zeszłam na drogę do piekła. On na mnie czekał”. Świadectwo Justyny

Tags:
czyściecnawrócenierozwój duchowyśmierć
Wesprzyj Aleteię!

Jeśli czytasz ten artykuł, to właśnie dlatego, że tysiące takich jak Ty wsparło nas swoją modlitwą i ofiarą. Hojność naszych czytelników umożliwia stałe prowadzenie tego ewangelizacyjnego dzieła. Poniżej znajdziesz kilka ważnych danych:

  • 20 milionów czytelników korzysta z portalu Aleteia każdego miesiąca na całym świecie.
  • Aleteia jest aktualizowana codziennie i publikowana w ośmiu językach: po francusku, angielsku, arabsku, włosku, hiszpańsku, portugalsku, polsku i słoweńsku.
  • Każdego miesiąca nasi czytelnicy odwiedzają ponad 50 milionów stron Aletei.
  • Prawie 4 miliony użytkowników śledzą nasze serwisy w social mediach.
  • W każdym miesiącu publikujemy średnio 2 450 artykułów oraz około 40 wideo.
  • Cała ta praca jest wykonywana przez 60 osób pracujących w pełnym wymiarze czasu na kilku kontynentach, a około 400 osób to nasi współpracownicy (autorzy, dziennikarze, tłumacze, fotografowie).

Jak zapewne się domyślacie, za tymi cyframi stoi ogromny wysiłek wielu ludzi. Potrzebujemy Twojego wsparcia, byśmy mogli kontynuować tę służbę w dziele ewangelizacji wobec każdego, niezależnie od tego, gdzie mieszka, kim jest i w jaki sposób jest w stanie nas wspomóc.

Wesprzyj nas nawet drobną kwotą kilku złotych - zajmie to tylko chwilę. Dziękujemy!

Modlitwa dnia
Dziś wspominamy świętego...





Top 10
Otwarte Pismo Święte na deskach
Redakcja
Cytat z Biblii dla ciebie na dziś [1 grudnia]
CHŁOPIEC W AUTOBUSIE
Stefan Czerniecki
Chłopiec wprawił w osłupienie cały tramwaj! A...
Redakcja
Cytat z Biblii dla ciebie na dziś [30 listopa...
PIOTR PAWLUKIEWICZ
Salve NET
Ks. Pawlukiewicz: w Adwencie musimy się oducz...
Anna Salawa
Najpierw się przypatrz, a potem wybierz posta...
Gelsomino del Guercio
Święty lekarz, który rozmawiał z Jezusem w Na...
Michał Lubowicki
„Wypiłem herbatę przed mszą. Czy mogę przyjąć...
Zobacz więcej
Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail