Aleteia.pl - pozytywna strona Internetu w Twojej skrzynce e-mail

Nie możesz nas wesprzeć finansowo?

Możesz to zrobić na 5 innych sposobów:

  1. Módl się za nasz zespół i powodzenie naszej misji
  2. Opowiedz o Aletei w swojej parafii
  3. Udostępniaj nasze treści rodzinie i przyjaciołom
  4. Wyłącz AdBlocka, kiedy do nas zaglądasz
  5. Zapisz się do naszego newslettera i czytaj go codziennie

Dziękujemy!
Zespół Aletei

 

Katolicki portal bez polityki. Wesprzyj nas!

Aleteia

Sekret znalezienia miłości, gdy długo i boleśnie jesteś singlem

Pexels CCo
Udostępnij

Rzeczywiście jesteśmy powołani do szczęścia i bez względu na nasz stan życia, najlepszym sposobem na znalezienie tego jest pewność, że jesteśmy bezwarunkowo kochani i akceptowani oraz oddanie naszego życia Boskiej Opatrzności.

Gdyby ktoś powiedział mi, kiedy miałam 20 lat, że żeby spotkać mojego przyszłego męża zaczekam do 42. roku życia, byłabym głęboko zniechęcona i prawdopodobnie zła. Ale właśnie w tym wieku poznałam przecież Grega i pobraliśmy się, gdy miałam 44 lata. Dziś mogę powiedzieć, że ten czas był doskonały.

 

Nadzieja na miłość

Ale nie zrozumcie mnie źle – nie czułam się dobrze z tym, że byłam singielką i z chodziłam na nieudane randki. Nie podobało mi się to. Dla mnie była to próba, która wydawała się nieskończona i tak bardzo pełna samotności. Dopiero dar czasu sprawił, że doceniłam i zrozumiałam, że wszystko ma swój cel. Uważam, że częścią tego celu jest zachęcanie innych kobiet do nadziei, którą ja sama otrzymałam.

Od czasu mojego ślubu rozmawiałam z wieloma samotnymi kobietami. Wszystkie próbują żonglować życiem, pracą i umawianiem się na randki – a jednocześnie mają nadzieję i są optymistkami w poszukiwaniu prawdziwej miłości – oby znalazły ją wcześniej niż ja!

Poprzez moje spotkania z tymi kobietami, a także z własnymi doświadczeniami, przekonałam się, że serce kobiety ma mocne pragnienie kochania i bycia kochaną. Prawdę mówiąc, każde serce jest połączone w ten sposób, ale serca kobiet pragną miłości tak, jak ogród tęskni za słońcem i wodą. Większość kobiet marzy o tym, by być bezwarunkowo kochaną i akceptowaną przez mężczyznę, z którym chcą żyć i wychowywać dzieci.

To sprawia, że ​samotność ​staje się jeszcze bardziej bolesna, gdy w rzeczywistości nie są w związku małżeńskim – lub choćby na drodze do niego. Ta walka jest często spotęgowana przez drwiący głos w naszych głowach, który mówi: „Jeśli wkrótce nie znajdę męża, moje marzenie o posiadaniu dzieci może się nie spełnić”.

Jeśli to ty lub ktoś, kogo znasz, prawda jest taka, że ​​ten stan życia może być frustrujący, pełen samotności i zniechęcający – ale nie jesteś sama, jest nadzieja.

 

Co zrobić, aby zachować nadzieję?

Jedno z najczęściej zadawanych mi pytań brzmi: Co zrobiłaś, aby zachować nadzieję? Szczerze mówiąc, po prostu walczyłam prawie na każdym kroku. Skupiłam się na rzeczach, które lubiłam robić i maksymalnie wykorzystałam swoją swobodę podróżowania, zdobyłam tytuł magistra i wyszkoliłam się, by wziąć udział w kilku maratonach.

Dodatkowo wyczerpałam chyba każdą złą możliwość, by być w związku – głównie dlatego, że nie słuchałam naprawdę serca. Gdybym przyjrzała się poważnie niektórym mężczyznom, z którymi się wiązałam, musiałabym przyznać, że nie były to odpowiednie dla mnie osoby, ale wpadłam w niezdrowe przywiązanie, które było trudne do zerwania i bałam się, że nic lepszego już mnie w życiu nie spotka.

 

Poddałam się

Była to długa, żmudna, a czasem bolesna podróż, która doprowadziła mnie do mojego osobistego poddania się – i do szczęścia. Zdałam sobie sprawę, że to, co robiłam, nie było dobre dla mojej duszy i byłam wystarczająco zmęczona frustracją i kiepskimi decyzjami. I w końcu „oddałam” to moje wielkie zadanie.

Mój kierownik duchowy polecił mi taką modlitwę, do odmawiania każdego dnia: Panie, pomóż mi być otwartą na miłość, którą chcesz mi dzisiaj dać. Ta modlitwa przekonała mnie, że tylko Bóg może zapewnić mi miłość, akceptację i pokój, których tak pragnęło moje serce.

To właśnie to prawdziwe poddanie się mego serca spowodowało, że uświadomiłam sobie, jak błogosławiona byłam dzięki wspaniałomyślnym darom łaski, przyjaciołom, rodzinie i doskonałej Bożej opiece. W końcu doświadczyłam pokoju. Mogę odnieść się do słów św. Augustyna: „Moje serce było niespokojne, dopóki nie znalazło w Tobie odpoczynku, Boże”.

Odkąd naprawdę się poddałam i gorliwie modliłam o otwartość na miłość, którą Bóg chciał mi dać, znalezienie męża nie było już moim największym pragnieniem. Przypuszczałam, że nadal będę widziała Bożą miłość w ludziach w moim życiu, w mojej pracy. Jednak mniej niż dwa miesiące później, w Bożym doskonałym czasie, Greg został mi przedstawiony przez bliskich przyjaciół.

 

Najlepszy czas na miłość

Zarówno Greg, jak i ja, jesteśmy przekonani, że czas był kluczowy, aby nasz związek mógł odnieść sukces. Wierzymy, że gdybyśmy spotkali się w innym momencie naszego życia, żadne z nas nie rozpoznałoby towarzysza swojego serca w drugim, ponieważ oboje byliśmy jeszcze bardzo skupieni na sobie.

Poddanie się Bogu i Jego miłości jest jedynym pewnym sposobem na osiągnięcie szczęścia na każdym etapie i w każdej sytuacji życiowej. Ta lekcja była bardzo trudna, kiedy byłam samotna, ale trwa nawet teraz, kiedy zmagam się z różnymi przeszkodami do szczęścia.

Rzeczywiście jesteśmy powołani do szczęścia i bez względu na nasz stan życia, najlepszym sposobem na znalezienie tego jest pewność, że jesteśmy bezwarunkowo kochani i akceptowani oraz poddanie naszego życia Boskiej Opatrzności.

Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail