Aleteia.pl - pozytywna strona Internetu w Twojej skrzynce e-mail

Nie możesz nas wesprzeć finansowo?

Możesz to zrobić na 5 innych sposobów:

  1. Módl się za nasz zespół i powodzenie naszej misji
  2. Opowiedz o Aletei w swojej parafii
  3. Udostępniaj nasze treści rodzinie i przyjaciołom
  4. Wyłącz AdBlocka, kiedy do nas zaglądasz
  5. Zapisz się do naszego newslettera i czytaj go codziennie

Dziękujemy!
Zespół Aletei

 

Katolicki portal bez polityki. Wesprzyj nas!

Aleteia

Jak radzić sobie z lękiem, który możesz odczuwać tuż przed porodem

Upset Pregnant Woman
Shutterstock
Udostępnij

Przeżywałam normalną ciążę, ale wciąż czułam lęk. Oto jak sobie z nim poradziłam.

Pamiętam wyraźnie ostatnie tygodnie mojej ciąży, przed narodzeniem syna. Ponieważ czułam się dobrze i nie doświadczyłam żadnej sytuacji, która wymagałaby przesunięcia mojego urlopu macierzyńskiego, kierowałam się zwyczajną rutyną. Budziłam się wcześnie, szłam na siłownię, pracowałam cały dzień – właściwie czuję nostalgię za tym czasem i za tym radosnym oczekiwaniem, które odczuwałam!

Kiedy rozpoczęłam 36. tydzień ciąży, moje badania lekarskie zaczęły być cotygodniowe i w tym czasie otrzymałam bardzo dobre wieści: moje dziecko znalazło się we właściwej pozycji! Do tego czasu moją największą troską o poród była możliwość cesarskiego cięcia i przechodzenia przez wynikający z tego dyskomfort pooperacyjny. Wiedząc, że moje dziecko było już idealnie ustawione, poczułam ulgę.

 

Niepokój przed porodem

Jednak moje szczęście było krótkotrwałe, ponieważ coś innego mnie zaskoczyło: według badania ultrasonograficznego, które zrobiłam na ostatnim odcinku ciąży, było bardzo możliwe, że moje dziecko urodzi się o wadze większej, niż wskazuje norma! Nigdy nie zapomnę komentarzy, które usłyszałam od lekarza, który przeprowadził badanie. „Mój Boże, co za grube małe dziecko! Spójrz na te nogi!”.

Wróciłam do pracy, marząc o moim pulchnym małym dziecku, ale także trochę zaniepokojona jego rozmiarem. Kiedy już przeżyłam pierwsze zaskoczenie, porozmawiałam z lekarzem i usłyszałam, że badania ultrasonograficzne mają pewien margines błędu i że w tym przypadku moje dziecko może urodzić się trochę ponad normę.

Trzymając się pozytywnej myśli, kontynuowałam normalną drogę do porodu, ufając, że moje modlitwy do Matki Bożej Dobrego Narodzenia zostaną wysłuchane. I były! Moja praca i poród poszły idealnie; doświadczyłam silnych skurczów i intensywnego bólu, a Thomas urodził się dokładnie w dniu przewidzianym przez lekarza.

Poza tym, że byłam zaniepokojona rozmiarem mojego dziecka, pamiętam, że w ostatnich dniach mojej ciąży najbardziej zajmowało mnie to, żeby zakończyć wszystkie oczekujące zadania, które nadal miałam w pracy i pamiętam, że w piątek, który poprzedzał długi weekend, pracowałam nawet dłużej niż zwykle, kończąc moje ostatnie raporty.

Tego samego dnia umówiliśmy się z moim mężem, żebyśmy mogli zobaczyć film, który właśnie się ukazał i który naprawdę chcieliśmy zobaczyć, ponieważ wątpiłam, że będzie to możliwe w następnym tygodniu. W kinie po raz pierwszy poczułam silne skurcze. Trwały trochę dłużej niż godzinę, a potem zatrzymały się, ale to wystarczyło, by mieć pewność, że w ten weekend urodzę.

Jednak następnego dnia nic nie czułam. Obudziłam się normalnie i zajmowałam się sprawami domowymi, upewniając się, że wszystko jest w porządku. Jednak w niedzielę obudziłam się z lekkimi, ale bolesnymi skurczami i z pewnością, że moje dziecko będzie w moich ramionach w mniej niż 24 godziny. Właśnie w tym momencie osiągnęłam szczyt syndromu „gniazdowania”.

 

Zajmij się tym, co masz do zrobienia

Od chwili, gdy wstałem z łóżka, dopóki nie poszłam na oddział położniczy, nie odprężyłam się ani na chwilę. Przygotowałam lunch dla męża, zorganizowałam szafy, wyprałam ubrania i poprzestawiałam rzeczy, a kiedy zrobiłam to wszystko, poczułam, że przerwy między moimi skurczami stają się coraz krótsze, a ból stawał się coraz bardziej intensywny.

Pod koniec dnia wzięłam długą gorącą kąpiel, aby złagodzić ból. Zaraz potem postanowiłam zrobić zupę, ponieważ czas między skurczami nie uzasadniał jeszcze pójścia na oddział położniczy. Ale około dwie godziny później byłam w drodze do szpitala, doświadczając silnych skurczów i czując się psychicznie przygotowana do stawienia czoła aktywnej fazie porodu.

Przez cały czas porodu byłam czujna na to, co moje serce mi mówiło, i dało mi to do zrozumienia, że ​​moje dziecko wkrótce znajdzie się w moich ramionach. Trzymając się mojej wiary, oderwałam się od bólu i poddałam moje ciało woli Bożej, a on dał mi silne i zdrowe dziecko.

Uważam, że jednym z powodów, dla których wszystko poszło tak dobrze, była taktyka, którą przyjęłam, aby zdystansować się od obaw o wagę mojego dziecka. Po prostu zdecydowałam, że nie będę o tym myślała i powiedziałam sobie, że gdy nadejdzie czas, wszystko pójdzie dobrze.

 

Odpocznij!

Jeśli niespokojna matka miałaby przyjść do mnie, aby poprosić o radę, jak poradzić sobie z całym niepokojem towarzyszącym narodzinom dziecka, zalecałabym, aby się zrelaksowała i wykorzystała ten wyjątkowy moment w całkowitym spokoju.

Wyjdź na spacer, przygotuj kąpiel stóp, napisz list dla swojego dziecka, chodź na mszę św., módl się do Matki Bożej Dobrego Urodzenia, zjedz lunch w swojej ulubionej restauracji lub przygotuj pyszny posiłek, poczytaj książkę, ponownie obejrzyj swój ulubiony film lub obejrzyj serię, której jeszcze nie ukończyłaś. To są ostatnie dni, w których będziesz mogła całkowicie odpocząć. Wkrótce otrzymasz największą radość, a cała twoja uwaga będzie zwrócona ku twojemu dziecku!

Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail