Aleteia.pl - pozytywna strona Internetu w Twojej skrzynce e-mail

Nie możesz nas wesprzeć finansowo?

Możesz to zrobić na 5 innych sposobów:

  1. Módl się za nasz zespół i powodzenie naszej misji
  2. Opowiedz o Aletei w swojej parafii
  3. Udostępniaj nasze treści rodzinie i przyjaciołom
  4. Wyłącz AdBlocka, kiedy do nas zaglądasz
  5. Zapisz się do naszego newslettera i czytaj go codziennie

Dziękujemy!
Zespół Aletei

 

Katolicki portal bez polityki. Wesprzyj nas!

Aleteia

Niewyjaśniona zagadka „Salvator Mundi” Leonarda da Vinci

SALVATOR MUNDI
Udostępnij

Nikt nie widział obrazu Leonardo da Vinci „Salvator Mundi” odkąd dwa lata temu został sprzedany za 450 milionów dolarów. Jaka zagadka kryje się za tym dziełem sztuki?

Ostatni raz, kiedy widziano „Salvator Mundi” Leonarda da Vinci, miał miejsce w listopadzie 2017 roku. Wtedy to obraz przedstawiający Chrystusa został sprzedany za rekordową kwotę 450 milionów dolarów. Kupcem był książę Bader bin Abdullah bin Farhan Al Saud z Arabii Saudyjskiej (później spekulowano, że działał w imieniu księcia Mohammeda bin Salmana). Obraz miał trafić do Luwru w Abu Zabi, w Zjednoczonych Emiratach Arabskich.

 

„Salvator Mundi” – tajemnice obrazu Leonarda da Vinci

Luwr w Abu Zabi ogłosił, że obraz pojawi się na wystawie we wrześniu 2018 roku. Ale później decyzja ta została odwołana bez podania wyjaśnień. Niektórzy eksperci postawili w związku z tym tezę, że obraz został przewieziony do Genewy, do któregoś z magazynów wolnocłowych. Jeszcze inni przypuszczali, że może znajdować się na prywatnym jachcie Muhammada bin Salmana.

Nikt jednak nie wiedział, dlaczego nowy właściciel (właściciele?) obrazu, nie zdecydowali się na jego wystawienie. Stąd aura tajemniczości wokół „Salvator Mundi” jest nawet większa, niż w przypadku najbardziej znanego obrazu da Vinci, czyli „Mony Lisy”. Jest to też przyczynkiem do trwającej debaty, czy obrazy tego typu należy poddawać renowacji i czy w trakcie takich prac nie zostaną zatracone specyficzne elementy twórczości da Vinci.

„Salvator Mundi”, prawdopodobnie namalowany dla króla Francji Ludwika XII, znajdował się w posiadaniu królów Karola I i Karola II, zaginął na wiele lat. Kiedy się odnalazł, okazało się, że jest poważnie uszkodzony. „Guardian” opublikował wysokiej jakości zdjęcia dzieła wykonane podczas kompleksowym prac renowacyjnych, których podjęła się Dianne Dwyer Modestini.

CNN pisał wtedy o licznych spekulacjach na temat „Salvator Mundi” – przez lata twierdzono na przykład, że obraz został namalowany nie przez samego da Vinci, ale przez jednego z jego asystentów. Sądzono też, że odnaleziony obraz nie jest oryginałem, ale kopią.

 

„Salvator Mundi” – oryginał czy kopia?

W 2005 roku obraz został kupiony przez Roberta Simona i Alexandra Parrisha za mniej niż 10 tys. dolarów, przewieziony do Modestini i poddany pracom renowacyjnym. W 2011 roku „Salvator Mundi” został włączony do kolekcji obrazów da Vinci w National Gallery, ale dopiero po tym, jak zespół ekspertów uznał, że jest to rzeczywiście dzieło Leonarda. Badacze, jak podkreślał CNN, wskazywali przemawiające za tym argumenty:

  • przedstawienie ręki Chrystusa uniesionej w geście błogosławieństwa,
  • technika sfumato użyta do namalowania twarzy,
  • pigmenty i panele, których używał da Vinci.

Później media rozpisywały się o „pentimento”. Terminu tego używają historycy sztuki na określenie „przemyślenia” czy „drugiej myśli”. W przypadku „Salvator Mundi” jest to kciuk na prawej ręce Chrystusa. Modestini bowiem dopatrzyła się na obrazie… drugiego kciuka. Może to oznaczać, że autor powrócił później do jego namalowania, chcąc to zrobić w inny sposób. Dla niektórych ekspertów to dowód, że obraz to oryginał, bo dlaczego kopista miałby się zastanawiać nad tym, jak namalować kciuk?

Obraz został odsprzedany w 2013 roku za 80 mln dolarów, a za kolejne trzy lata za 400 mln dolarów (plus 50 mln dolarów dodatkowych opłat) – to największa suma, jaką kiedykolwiek zapłacono za dzieło sztuki.

Z drugiej jednak strony, grupa ekspertów twierdzi, że obraz wprawdzie nosi ślady ręki da Vinci, jednak w minimalnym stopniu, bo w większości został namalowany przez jego asystentów. Jeśli to prawda, rzeczywista wartość „Salvator Mundi” byłaby nie większa niż 1,5 miliona dolarów, jak twierdzi krytyk sztuki Ben Lewis, autor książki „The Last Leonardo”. Jego zdaniem to jest właśnie powód, dla którego obecni właściciele obrazu (którzy zapłacili za niego o wiele więcej), trzymają dzieło w ukryciu – chcą po prostu uniknąć dalszych spekulacji.

Dla Lewisa „Salvator Mundi jest obecnie „najpiękniejszym znakiem zapytania, jaki kiedykolwiek namalowano”.

Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail