Aleteia.pl - pozytywna strona Internetu w Twojej skrzynce e-mail

Nie możesz nas wesprzeć finansowo?

Możesz to zrobić na 5 innych sposobów:

  1. Módl się za nasz zespół i powodzenie naszej misji
  2. Opowiedz o Aletei w swojej parafii
  3. Udostępniaj nasze treści rodzinie i przyjaciołom
  4. Wyłącz AdBlocka, kiedy do nas zaglądasz
  5. Zapisz się do naszego newslettera i czytaj go codziennie

Dziękujemy!
Zespół Aletei

 

Katolicki portal bez polityki. Wesprzyj nas!

Aleteia

Ósme błogosławieństwo: wygląda to raczej na przekleństwo. Siostra Borkowska OSB komentuje

MĘŻCZYZNA Z BIBLIĄ
Alexander Michl/Unsplash | CC0
Udostępnij

„Albo chcemy być rzeczywiście dziećmi Bożymi, albo tylko robimy z gęby cholewę…” – siostra Małgorzata mówi, jak jest!

Doszedłszy przez siódme błogosławieństwo do szczytu, nazwany już synem Bożym, otrzymuje wreszcie człowiek błogosławieństwo ósme:

Błogosławieni, którzy cierpią prześladowanie dla sprawiedliwości, albowiem do nich należy Królestwo niebieskie. Błogosławieni jesteście, gdy ludzie wam urągają i prześladują was, i gdy z Mego powodu kłamliwie wszystko złe mówią na was: cieszcie się i radujcie, albowiem wasza nagroda wielka jest w niebie (Mt 5,10–12).

Czytaj także: Kto dostąpi Bożego miłosierdzia? S. Borkowska OSB o jednym z błogosławieństw

Wygląda to raczej na przekleństwo niż na błogosławieństwo, ale albo – albo. Albo chcemy być rzeczywiście dziećmi Bożymi, albo tylko robimy z gęby cholewę. Jeżeli chcemy naprawdę, jeżeli Bóg jest dla nas najważniejszy, a Chrystus jest dla nas umiłowanym Panem, to nie możemy się skarżyć, że spotka nas to, co Jego. Dokładnie to samo.

Zawsze się znajdzie paru złych ludzi, którzy nas będą prześladować ze złości, i paru dobrych ludzi, którzy nas będą prześladować z dobrej woli przez pomyłkę, i bardzo dużo ani złych, ani dobrych, ot takich jak my sami, którzy nas będą odrzucać po prostu dlatego, że tak się akurat złożyło.

Nie przesadzajmy: nie każdy jest wezwany tak jak Chrystus aż do oddania życia w męce. Podobno biskup Łoziński siedział w Moskwie w więzieniu razem ze swoim kapelanem i kiedy tamten narzekał na pluskwy, mówiąc: „Wolałbym już na arenę!” – biskup mu odpowiedział: „Jaki męczennik, takie lwy”.

Niemniej cierpienie, które każdy spotyka w życiu, zwłaszcza zaś cierpienie wynikające z wrogości innych ludzi, jakiejkolwiek jest miary i rodzaju, okazuje się dla przybranych dzieci Bożych ostatecznym dowodem ich przybrania, najuroczystszą pieczęcią błogosławieństwa Bożego.

Jest bowiem ich udziałem w cierpieniu Syna Jednorodzonego i jako taki udział powinno być przyjęte. A co wyraźnie także stwierdza tekst ewangeliczny, prowadzi tak samo do chwały. „Cieszcie się i radujcie…” Ósme błogosławieństwo, jak krzyż, jest bramą zmartwychwstania.

Fragment z książki „Jednego potrzeba. Refleksje biblijne”. Tyniec Wydawnictwo Benedyktynów.

Siostra Małgorzata Borkowska OSB urodziła się w 1939 r. Studiowała polonistykę i filozofię na Uniwersytecie Mikołaja Kopernika w Toruniu oraz teologię na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim. Od 1964 jest benedyktynką w Żarnowcu. Autorka wielu prac historycznych, m.in. „Życie codzienne polskich klasztorów żeńskich w XVII i XVIII wieku”, „Czarna owca”, „Sześć prawd wiary oraz ich skutki”, „Oślica Balaama”, „Ryk Oślicy”, „Twarze Ojców Pustyni”, tłumaczka m.in. ojców monastycznych, felietonistka.

Czytaj także: Błogosławieni pokój czyniący. Miara synostwa Bożego

Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail