Aleteia.pl - pozytywna strona Internetu w Twojej skrzynce e-mail

Nie możesz nas wesprzeć finansowo?

Możesz to zrobić na 5 innych sposobów:

  1. Módl się za nasz zespół i powodzenie naszej misji
  2. Opowiedz o Aletei w swojej parafii
  3. Udostępniaj nasze treści rodzinie i przyjaciołom
  4. Wyłącz AdBlocka, kiedy do nas zaglądasz
  5. Zapisz się do naszego newslettera i czytaj go codziennie

Dziękujemy!
Zespół Aletei

 

Katolicki portal bez polityki. Wesprzyj nas!

Aleteia

Fragment, który zniknął z Pisma Świętego

HOLY BIBLE
By poylock19 | Shutterstock
Udostępnij

I to całkiem niedawno!

Wydawać by się mogło, że czas kształtowania kanonicznej postaci Pisma Świętego dobiegł powoli końca wraz z upowszechnieniem hieronimowej Wulgaty, czyli gdzieś tak ok. szesnastu wieków temu, a pozostałością po nim są jeno fascynujące głównie wąski krąg biblistów apokryfy. A co, jeśli powiem wam, że pewien, skreślony dziś, fragment Biblii pojawiał się w jej oficjalnych wydaniach jeszcze w XIX wieku? A tyczył się kwestii po wielokroć poważniejszej niż legendarne mojżeszowe rogi czy jabłko z Drzewa Poznania, które mogło równie dobrze być figą

Aby jednak zrozumieć istotę zamieszania, cofnąć musimy się raz jeszcze do czasów św. Hieronima, gdy w siłę rosła antytrynitarna herezja arian (100 lat później ariańscy władcy rządzili już wszystkimi niemal ziemiami upadłego niedawno Cesarstwa Zachodniorzymskiego). Trwający przy obronionym ostatecznie dogmacie o Trójcy Świętej wczesnochrześcijańscy pisarze nie ustawali wtedy w wysiłkach na rzecz utrzymania prawowierności, co i rusz publikując kolejne teologiczne listy i dysputy. I niewykluczone, że jeden z tych pisarzy posunął się w swoim polemicznym zapale zbyt daleko…

Oczywiście nie sposób jest dzisiaj przypisać Wigiliuszowi z Tapsos winę umyślną. Być może, przepisując Pismo Święte, uznał on po prostu dopisek jednego z wcześniejszych kopistów za fragment oryginalnego tekstu biblijnego. W czasach przedgutenbergowskich omyłki takie nie były niczym nadzwyczajnym. A słynną Commę Johanneum, bo o niej tu mowa, cytował już na wiek przed Wigiliuszem Pryscylian z Avili (skazany zresztą, choć z innego powodu, na śmierć za herezję).

 

„Nieaktualny” fragment?

Co jednak tak właściwie wyczytać możemy z (nie)kontrowersyjnego i „nieaktualnego” już fragmentu Pierwszego Listu św. Jana? Absolutnie nic sprzecznego z obowiązującą dziś teologią; jedynie dobitniejsze (i szukające podparcia w autorytecie dającego natchnienie Ducha Świętego) potwierdzenie prawdziwości dogmatu o Trójcy Świętej. Sprawdźcie sami:

7Albowiem trzéj są, którzy świadectwo dają na niebie: Ojciec, Słowo i Duch Święty; a ci trzéj jedno są. 8A trzéj są, którzy świadectwo dają na ziemi: Duch i woda i krew; a ci trzéj jedno są – tak brzmiał 1J 5, 7-8 w wariancie zawierającej Commę Biblii Jakuba Wujka.

7Trzej bowiem dają świadectwo: 8Duch, woda i krew, a ci trzej w jedno się łączą – w takiej postaci dzięki Biblii Tysiąclecia znamy ww. fragment współcześnie i w takiej też funkcjonował on w pierwszych wydaniach Wulgaty.

Czy jednak na powyższej podstawie uznać możemy Wigiliusza bądź któregoś z jego poprzedników za winnego umyślnego fałszowania Pisma Świętego? Nasze, ziemskie sądy uniewinniłyby go raczej z braku jednoznacznych dowodów. Ewentualnie mogłyby uznać chęć walki z rozprzestrzeniającą się herezją za okoliczność łagodzącą. A Duch Święty? Chyba wciąż daje natchnienia, skoro po wielu stuleciach udało się przywrócić Tekst Natchniony do oryginalnej postaci.

Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail