Aleteia.pl - pozytywna strona Internetu w Twojej skrzynce e-mail

Nie możesz nas wesprzeć finansowo?

Możesz to zrobić na 5 innych sposobów:

  1. Módl się za nasz zespół i powodzenie naszej misji
  2. Opowiedz o Aletei w swojej parafii
  3. Udostępniaj nasze treści rodzinie i przyjaciołom
  4. Wyłącz AdBlocka, kiedy do nas zaglądasz
  5. Zapisz się do naszego newslettera i czytaj go codziennie

Dziękujemy!
Zespół Aletei

 

Katolicki portal bez polityki. Wesprzyj nas!

Aleteia

Andy Garcia: Wiara w Boga jest dla mnie prawdziwą inspiracją

ANDY GARCIA ACTOR
© 2012 - ARC Entertainment
ANDY GARCIA

"Sem katolik. Moja vera je preprosta in zasebna. Verjamem v načela, o katerih je govoril Jezus Kristus in skušam biti zgled moji družini in ostalim. Stori drugim, kar želiš, da bi drugi storili tebi. To sploh ni tako težko. Pomembno je, da imamo takšne nauke, saj lahko z njimi postanemo boljši."
Udostępnij

Jasne staje się też po raz kolejny dla mnie, że bycie aktorem, któremu towarzyszy wielka pasja, poświęcenie, ale też zwyczajnie uczciwość wobec siebie i innych, może być życiowym powołaniem i „misją specjalną”, którą warto podjąć - powiedział Andy Garcia.

Andy Garcia, czyli Andrés Arturo García Menéndez, urodził się na Kubie w 1956 r. Jego rodzina zdecydowała się na wyjazd do Stanów Zjednoczonych, uciekając przed komunistycznymi rządami Fidela Castro. Andy miał wtedy 5 lat. Kiedy aktor wspominał dzieciństwo, opowiadał o życiu i atmosferze swojego domu rodzinnego: „Do dzisiaj pamiętam zapach farmy ojca, a także kiedy niepewnie stawiałem kroki na zimnej podłodze na tarasie i dźwięki pianina, na którym grała pięknie moja babcia”.

Rewolucja Castro zniszczyła możliwość dalszego, szczęśliwego dzieciństwa aktora. „Warunki stawały się dla nas coraz gorsze – wspominał aktor. – Reżim Castro zabrał naszą całą ziemię. Nawet nasze pieniądze zostały zabrane z banku. Rząd uchwalił takie prawa, które ograniczały władzę rodziców nad swoimi dziećmi. Tylko ucieczka mogła być drogą do normalnego życia w innym miejscu. Nam się udało” – mówił aktor na wielu konferencjach prasowych.

 

Nie tylko „Ojciec chrzestny”

Garcia początkowo myślał o karierze koszykarza, ale wybrał szkołę aktorską. Drogą do kariery okazał się jego udział w trzeciej części „Ojca chrzestnego” (1990 r.), w którym Andy Garcia wcielił się w postać „Vinniego” Manciniego Corleone. Aktor w roli „czarnego charakteru” wystąpił też w serii komedii sensacyjnych „Ocean’s Eleven: Ryzykowna gra” (2001 r.), „Ocean’s Twelve: Dogrywka” (2004 r.) oraz „Ocean’s Thirteen” (2007 r.). Wielkim sukcesem okazała się rola Michaela, męża kobiety uwikłanej w alkoholizm w filmie „When a Man Loves a Woman” („Kiedy mężczyzna kocha kobietę”) z 1994 r., w którym Andy Garcia partnerował Meg Ryan w roli Alice, żony, która nie radzi sobie z uzależnieniem.

To nie tylko aktor, lecz także reżyser. Jego dziełami są takie filmy, jak „Cachao Como Su Ritmo No Hay Dos” o Israelu Lopezie, twórcy mambo (1993 r.) i bardzo osobisty film „The Lost City”, co można przetłumaczyć jako „Miasto utracone” (2005) – opowieść o Hawanie lat 50. ubiegłego wieku. Przedstawia losy trzech braci żyjących w legendarnej Hawanie, których rewolucja komunistyczna zmusza do emigracji do Stanów Zjednoczonych.

Prywatnie Andy Garcia jest mężem Marivi Victorii Lorido, która również uciekła z rodziną z Kuby. Mają czwórkę dzieci (syna i trzy córki), szanują swoją prywatność i nie kryją się z przywiązaniem do rodzinnych wartości. Można powiedzieć, że prowadzą nienaganny styl życia, prosty, o jasnych moralnie i społecznie zasadach. Małżonkowie nie uczestniczą w życiu narzuconym przez hollywoodzki styl. Garcia jest zdeklarowanym antykomunistą i to powstrzymuje go od lat przed odwiedzeniem kraju dzieciństwa. Aktor w jednej z wypowiedzi na konferencji prasowej porównał totalitarny rząd kubański do ery rządów rumuńskiego dyktatora Nicolae Ceausescu.

„Nigdy nie zdecydowałem się, by pojechać na Kubę – powiedział kiedyś Garcia. – Zaprosili mnie na Festiwal Filmowy w Hawanie, ale nie pojechałem, ponieważ sprzeciwiam się kubańskiemu reżimowi. Chciałbym odwiedzić kraj mojego dzieciństwa, jednak nie pozwala mi na to szacunek dla ludzi, którzy zginęli i cierpieli pod reżimem Castro” – podkreśla aktor i reżyser.

Artysta krytykuje także Ernesto „Che” Guevarę, dla niektórych modnego „idola”, czy też ludzi nieznających historii: „sporo osób nosi jego wizerunek na koszulach, nie zdając sobie sprawy, że był to człowiek, który skazywał ludzi na śmierć bez procesu i możliwości obrony” – przypomniał aktor.

 

Życiowa rola

Andy Garcia mając w życiorysie wiele interesujących ról, uważa, że jego życiową rolą była postać Enrique Gorostiety z filmu „Cristiada” (2012 r.). Znakomity aktor zagrał generała wynajętego przez Narodową Ligę na rzecz obrony Wolności Religijnej do walki z reżimem meksykańskim. Opowieść o niezwykłym heroizmie walczących z reżimem katolików widzimy oczami generała Grostiety, dowódcy armii powstańców. Ta rola pośród wielu innych na jego drodze aktorskiej była szczególna.

Aktor osobiście zaangażował się w promocję filmu i mówił, że „Cristiada” jest godna polecenia nie tylko dla katolików. Niezwykłe przesłanie tej filmowej opowieści może zainteresować każdego: „to piękna historia, którą należało opowiedzieć dla potomnych”, mówił Garcia. Dodał również, że historia głównych postaci filmu jest związana z jego życiem. Dlaczego? Ponieważ wolność sumienia w Meksyku nie istniała, podobnie, jak w jego ojczystym kraju, na Kubie.

Aktor podkreślił, że dla niego było prawdziwym zaszczytem zagrać rolę tak wielkiego człowieka, jakim był generał Gorostiety: „Zasługuje on na uznanie ze względu na to, co uczynił dla katolików meksykańskich. Jestem dumny, że mogłem przyczynić się do tego, że jego historię poznało wielu ludzi i to na całym świecie”.

Najmilszą recenzją filmu dla aktora były podziękowania od prawnuczki generała. Tak to wspomina w wywiadzie dla „Catholic Diegest”:

Niezwykłe, ale otrzymałem list od prawnuczki generała Enrique Gorostiety. Była bardzo wzruszona filmem. Napisała, że przez wiele lat jej rodzina nie otrzymywała prawie żadnych wyrazów uznania i szacunku. W Meksyku niestety to był temat tabu. Ludzie bali się i nie chcieli mówić o prześladowaniach katolików, a postać Gorosiety była „zamieciona” pod dywan historii. Prawnuczka generała uważała, że to właśnie film pozwolił tej historii ujrzeć światło dzienne, a postać stworzona przez mnie jest wzruszająco wiarygodna – zwierzył się aktor.

Dla takich chwil warto ciężko pracować. Wiara w Boga jest dla mnie prawdziwą inspiracją. Jasne staje się też po raz kolejny dla mnie, że bycie aktorem, któremu towarzyszy wielka pasja, poświęcenie, ale też zwyczajnie uczciwość wobec siebie i innych, może być życiowym powołaniem i „misją specjalną”, którą warto podjąć.

Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail