Aleteia.pl - pozytywna strona Internetu w Twojej skrzynce e-mail

Nie możesz nas wesprzeć finansowo?

Możesz to zrobić na 5 innych sposobów:

  1. Módl się za nasz zespół i powodzenie naszej misji
  2. Opowiedz o Aletei w swojej parafii
  3. Udostępniaj nasze treści rodzinie i przyjaciołom
  4. Wyłącz AdBlocka, kiedy do nas zaglądasz
  5. Zapisz się do naszego newslettera i czytaj go codziennie

Dziękujemy!
Zespół Aletei

 

Katolicki portal bez polityki. Wesprzyj nas!

Aleteia

Pierwsze urodziny – o wszystkim, czego dziecko nie potrzebuje

PIERWSZE URODZINY
Unsplash | CC0
Udostępnij

Przygotowując pierwsze urodziny, szczególnie pierwszego dziecka, możemy trochę przesadzić z ilością wrażeń. Podczas tej imprezy wyjątkowo sprawdzi się zasada – im mniej, tym lepiej.

Niezapomniane urodziny

Jako rodzice chcemy dla naszych dzieci jak najlepiej. Pierwsze urodziny to po narodzinach i chrzcinach jeden z ważniejszych momentów, które chcemy dzielić z najbliższymi. Chcemy, żeby było wyjątkowo i z radością planujemy każdy szczegół, od tortu po dekoracje.

Jest jednak kilka najważniejszych kwestii, które przed przyjęciem należy bardzo dobrze przemyśleć. Między innymi: gdzie się odbędzie, o jakiej porze dnia, kogo zaprosimy, jaki będzie miało przebieg. W każdej z nich musimy wziąć pod uwagę dobro najważniejszej osoby: solenizanta.

 

Chciałam dobrze, a wyszło jak?

Pamiętam pierwsze urodziny mojego pierwszego dziecka. Jestem typem osoby, która organizując różne przyjęcia i zapraszając gości, lubi także dbać o szczegóły ─ jak obiad, to nie schabowy z ziemniakami, jak tort ─ to robiony własnoręcznie, jak dekoracje ─ to nie kilka balonów. A skoro były to urodziny mojego dziecka, wyobraźnia działała ze zdwojoną siłą.

Przyznam nieskromnie, że było pięknie. W tej sprawie zdałam egzamin. Nie do końca miałam jednak świadomość, że zbyt duża liczba gości w naszym małym mieszkaniu to spore wyzwanie emocjonalne dla małego solenizanta. Przyjęcie nałożyło się nam z inną okazją do świętowania, więc postanowiłam zaprosić nieco więcej osób.

Wśród nich było także kilkoro dzieci. W pewnym momencie zrobił się taki lekki kocioł – kiedy jedno dziecko zasnęło, drugie po chwili je budziło i płakały razem, a że mieliśmy tylko jeden dodatkowy pokój, warunki były utrudnione. Dodatkowo urodziny wypadły w samym środku letnich upałów, więc ze wszystkich nas się lało.

Ostatecznie, choć mimo wszystko zadowolona, ostatnich gości pożegnałam ze zmęczeniem. Podobnie solenizant, który odzyskał dobry nastrój, gdy tylko atmosfera w domu stała się spokojniejsza.

 

Im mniej, tym lepiej?

Gdybym mogła zaplanować przyjęcie jeszcze raz, z pewnością nie zmieniłabym swoich wymyślnych pyszności i dekoracji. Choć to szczegóły, do dzisiaj cieszą oko na zdjęciach. Teraz wiem jednak, że wyprawianie pierwszych urodzin ma przede wszystkim służyć radości dziecka, nie rodziców. Jakie „mniej” ma więc duże znaczenie?

 

Po 1. Mniej gości

Natłok osób w jednym czasie może być dla dziecka stresujący. Minimum gości, którzy są dziecku dobrze znani, jak dziadkowie czy chrzestni, to wersja optymalna. Dzięki temu zapewnimy maluchowi poczucie bezpieczeństwa i radości z przebywania z ulubionymi gośćmi, zamiast irytującego przechodzenia z rąk do rąk kolejnych cioć i wujków.

 

Po 2. Mniej atrakcji

Lokale proponują szeroką gamę atrakcji z okazji roczku – występy animatorów, koncerty dla dzieci, bogate dekoracje, fontanny tortowe… Szkoda na nie pieniędzy, a nasze dziecko może bardziej się ich wystraszyć niż ucieszyć się nimi. Pierwszych urodzin dziecko nie zapamięta. Nasz roczniak żadnych wyszukanych atrakcji nie potrzebuje – bańki mydlane z pewnością wystarczą.

 

Po 3. Mniej prezentów

Potykanie się o zabawki, sprzątanie ich co rusz – który rodzic tego nie zna. Im więcej zabawek gromadzimy, tym paradoksalnie nasze dziecko bawi się nimi mniej. Nie potrafi się skupić na jednej rzeczy, co chwilę zmieniając obiekt zainteresowania. Moim zdaniem dobrze jest zapytać rodziców, czego maluch potrzebuje, co lubi lub zrobić jakiś większy prezent zbiorczy niż kupować przypadkową zabawkę-chwilówkę.

 

Po 3. Mniej planów

Co nie znaczy – zaangażowania. Chodzi raczej o lekkie wrzucenie na luz, jeśli chodzi o organizację urodzin i zaplanowanie ich od A do Z. Nasz solenizant może mieć zupełnie inne plany niż my – pójść na drzemkę o innej porze albo marudzić przez większą część przyjęcia. Dlatego warto postawić na znaną i bezpieczną przestrzeń, która pozwoli na odpoczynek w odpowiednim czasie.

 

Zdrowy rozsądek

Każdy zna swoje dziecko najlepiej i wie, co może sprawić mu przyjemność. Przy organizacji jego pierwszych urodzin dobrze pomyśleć przede wszystkim o tym i złapać balans między potrzebami malucha a naszymi pomysłami na ten wyjątkowy dzień.

Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail