Aleteia.pl - pozytywna strona Internetu w Twojej skrzynce e-mail

Nie możesz nas wesprzeć finansowo?

Możesz to zrobić na 5 innych sposobów:

  1. Módl się za nasz zespół i powodzenie naszej misji
  2. Opowiedz o Aletei w swojej parafii
  3. Udostępniaj nasze treści rodzinie i przyjaciołom
  4. Wyłącz AdBlocka, kiedy do nas zaglądasz
  5. Zapisz się do naszego newslettera i czytaj go codziennie

Dziękujemy!
Zespół Aletei

 

Katolicki portal bez polityki. Wesprzyj nas!

Aleteia

Piłka nożna: sport, biznes czy machlojka?

GRIEZMANN
Joan Valls | NurPhoto
Udostępnij

Piłkarska gorączka transferów z klubu do klubu trwa w najlepsze. Co kilka dni słyszymy o milionowych kwotach, na które wyceniani są zawodnicy.

Rynek zawodników jest otwarty. Kluby za milionowe sumy chcą pozyskać prawdziwe gwiazdy o dużych nazwiskach lub młodych graczy z obiecującą przyszłością.

Dochodzi do skomplikowanych operacji biznesowych. Gracze są całkowicie „sprzedawani” do innego klubu, sprzedawani z klauzulą „wykupu”, „cedowani” do kolejnego klubu, potem „wykupowani” przez następny. Są też wymieniani na innych zawodników za określoną dopłatą. W końcu bywają też tacy, którzy są „kupowani” po to, by za dwa tygodnie być znów „scedowanymi” lub „odsprzedanymi”.

Duże kluby walczą o złote kontrakty (z hiszp. „fichajes de oro”), dzięki którym zdobędą tzw. cracka, czyli niekwestionowaną gwiazdę, zawodnika, który wyróżnia się czymś ponad resztę zespołu.

Jak to zwykle bywa, najwięksi i najlepsi gracze trafiają do klubów o największej sile nabywczej. W Europie zazwyczaj mowa w tym wypadku wciąż o tych samych, powtarzających się drużynach.

Jak zawsze świetni gracze pozostają z klubami o największej sile nabywczej. Skutkuje to tym, że wciąż  w finałach Ligi Mistrzów lub Pucharu Mistrzów udział biorą wciąż te same drużyny.

 

Piłka kontra finanse

Często kluby popadają w tarapaty finansowe, mają długi wobec Skarbu Państwa i Ubezpieczeń Społecznych, a nawet swoich własnych zawodników.

Dłużnikami są zarówno duże, jak i małe albo średnie kluby. Niektóre są nawet subsydiowane przez gminy, regiony czy wręcz państwa. Wszystko po to, by mogły uniknąć bankructwa.

Wynagrodzenia dla zawodników są uwzględnione w kontraktach (stałe, ustalone kwoty) oraz zależne od rozgrywanych meczów oraz zdobytych trofeów (zmienne kwoty).

Piłkarze mają najlepszych doradców podatkowych, którzy głowią się nad tym, by potrącana przez urzędy skarbowe suma była jak najniższa. Niektórzy konsultanci przy udzielaniu rad mijają się wręcz z prawem. Wystarczy przypomnieć chociażby kary, jakie zapłacić musieli Cristiano Ronaldo czy Lionel Messi. Niektórzy za oszustwa podatkowe omal nie trafili do więzienia.

Przyglądając się temu wszystkiemu, zastanawiam się: czy to sport, wielki biznes, a może jeszcze większa finansowa malwersacja? Czy w sporcie można obracać aż tak dużymi sumami? Zdarza się to także w innych dyscyplinach, takich jak koszykówka, tenis etc. Lato nie należy do najbardziej wytężonych okresów w futbolu, jednak przedstawiciele zawodników oraz prezesi klubów mają się na baczności ze względu na okres transferów. Często piłkarza wykupuje się tylko po to, by nie nabyła go drużyna przeciwna.

 

Ile warty jest gracz?

Sumy jakiego rzędu są w stanie zatrząść europejskimi klubami? Może chodzić nawet o kilka miliardów euro. W samej tylko Hiszpanii do 19 lipca br. „rynek piłkarski” (jeszcze nie zamknięty) wyniósł 1 mld euro. W kraju tym na piłkarskie transfery zdecydowały się kluby takie jak: Real Madryt, FC Barcelona, Atlético de Madrid czy Sewilla.

W pozostałej części Europy mamy: Paris Saint Germain, Manchester City, Manchester United, Liverpool, Tottenham, Ajax, Bayern Monachium, Bayern Leverkusen, Inter de Milán, AC Milán, Roma i wiele innych. Wygląda jednak na to, że w tym roku kluby te wydały znacznie mniej pieniędzy po astronomicznych wydatkach, na jakie zdecydowały się w latach ubiegłych.

Ile warty jest gracz? Zależy to od wyników w poprzednim sezonie, ewentualnego występu w rozgrywkach typu Copa America, Euro, Mundial, tego, czy mają zwierzchność mediów takich jak sportowa prasa, portale internetowe, radio czy telewizja.

Są też tacy gracze jak Marc Cucurella – zawodnik, który formowany był w FC Barcelona. Sprzedano go do baskijskiego klubu Eibar za 2 miliony euro, po to, by później Barca odkupiła go znów za 4 miliony euro i dwa tygodnie potem sprzedała ponownie madryckiemu klubowi Getafe za 6 milionów euro.

Można byłoby wymieniać kolejnych zawodników przenoszonych do czołowych klubów w Wielkiej Brytanii, Włoszech, Francji i Niemczech. Pochodzą często z takich krajów jak: Brazylia, Argentyna, Meksyk lub inne państwa obu Ameryk.

Dzisiaj według różnych europejskich tytułów do najdroższych zawodników na świecie należą: Mbappé, Neymar, Messi, Salah, Kane, Griezmann, De Bruyne, Hazard, Coutinho, Sterling, Dybala i Kanté (kolejność nazwisk przypadkowa).

Znów wracamy do pytania: czy to sport czy wielki biznes? Oto kilka refleksji:

  1. Ma przychylność i gorliwość masowej publiki, a tym samym także i reklamodawców, którzy skłonni są wydać miliony na reklamę;
  2. najważniejsze jest widowisko, a można je zapewnić dzięki najbardziej pożądanym graczom, gwiazdorom, których kontrakty opiewają na dziesiątki milionów, ponieważ prawdziwe talenty są deficytowe na rynku;
  3. biorąc pod uwagę szybkość, z jaką miliony przepływają z kont na konta – zwłaszcza w grudniu, ale w szczególności latem – trudno jest odróżnić wartość sportową od czysto biznesowych interesów;
  4. związek między wynikami a zakładami bukmacherskimi sprawił, że na pierwszoligowych graczy oraz menadżerów padło podejrzenie o ustawianie, fałszowanie wyników;
  5. jeśli wyniki są fałszowane, sport się kończy i wszystko sprowadza do pieniędzy.
Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail