Aleteia.pl - pozytywna strona Internetu w Twojej skrzynce e-mail

Nie możesz nas wesprzeć finansowo?

Możesz to zrobić na 5 innych sposobów:

  1. Módl się za nasz zespół i powodzenie naszej misji
  2. Opowiedz o Aletei w swojej parafii
  3. Udostępniaj nasze treści rodzinie i przyjaciołom
  4. Wyłącz AdBlocka, kiedy do nas zaglądasz
  5. Zapisz się do naszego newslettera i czytaj go codziennie

Dziękujemy!
Zespół Aletei

 

Aleteia

„Mamo”, „tato”, a może po imieniu? Czyli jak mówić do teściów

Udostępnij

Niemal wszyscy młodzi małżonkowie stają pewnego dnia przed dylematem: jak „wypada” mówić do teściów, aby wszyscy byli zadowoleni?

„Mamo”, „tato” – skąd to się wzięło?

Dobrze wiedzieć, że zwracanie się do teściów tak, jak do swoich rodziców, nie jest zapisane w regułach poprawnościowych czy grzecznościowych. Dziś coraz częściej taki sposób komunikacji nie jest czymś oczywistym. Jak tłumaczyła etnolog Klara Sielicka, zwyczaj ten wypływa z historii tradycyjnej rodziny i łączy się z rytuałami, którym musieli się podporządkować nowożeńcy, szczególnie młoda żona:

Już podczas wesela był zaznaczany swoisty moment przejścia – kobieta żegna swoje dawne życie i rozpoczyna nowe. Mówienie „matko”, „mamo” podkreślało szacunek i łagodziło tę relację*.

 

Wciąż czujemy opór

Nadal mamy pewien problem z naturalnym mówieniem do teściów per „mamo”, „tato”. Wielu młodych ludzi prosi o radę w tej sprawie na forach internetowych, w poradniach językowych – a to oznacza, że czujemy jakiś dysonans w tych zwrotach.

Przyczyny takiego stanu rzeczy mogą być różne. Mamy odmienne charaktery – z pewnością osobie bardziej śmiałej, otwartej, łatwiej będzie zwracać się do teściów w podobny sposób. Introwertycy potrzebują zwykle więcej czasu.

Jeżeli z kolei czujemy bliską więź z naszymi rodzicami, najzwyczajniej w świecie trudno będzie używać nam słów zarezerwowanych dla bardzo ważnych nam osób. Nasze relacje młodzi – teściowie też bywają różnorakie. Stąd sama sytuacja, w której się znajdujemy często warunkuje nasz sposób komunikacji.

 

Jakie mamy inne możliwości?

  1. Na „ty”

Z pewnością propozycja mówienia do teściów na „ty” nie jest czymś, co powinno wyjść od młodych. Kultura wymaga raczej, aby rodzice podjęli ten krok. Zwykle taka sytuacja ma miejsce, kiedy rodzice jednej ze stron są nieco bardziej „nowocześni”. Gdybyśmy jako młodzi zaproponowali coś takiego teściom o bardziej konserwatywnych poglądach, moglibyśmy wprawić ich w zakłopotanie, a nawet urazić.

  1. „Pani”, „Panie”

Tego typu formy należą do zwrotów oficjalnych. Jeżeli staramy się dbać o dobre relacje między nami a naszymi rodzicami, mówienie do nich jak do obcych ludzi jest pewnym zgrzytem. Nawet jeśli nasza więź nie jest zbyt ciepła, może ogranicza się tylko do rzadkich kontaktów, warto znieść ten dystans przynajmniej delikatniejszym sposobem zwracania się.

  1. Trochę naokoło, czyli bezosobowo

Czyli zamiast: Mamo, czy mogłabym prosić cukier?Czy mogłabym prosić cukier?. W tym sposobie unikamy więc zupełnie form adresatywnych. Osoba, do której się zwracamy, musi mieć jednak świadomość, że mówimy właśnie do niej. Czasami trzeba też trochę pogłówkować, zanim wypowiemy jakieś zdanie. Rozwiązanie to jest pewną formą uniku od słów „mamo” i „tato”.

  1. Trochę jak „mamo”, ale nie do końca

To taka „taktyka”, którą często stosowała moja mama wobec babci. Tutaj zamiast bezpośredniego zwrotu, jak np. Mamo, zostaw to, ja podniosę, stosujemy zwrot nieco dystansujący, w trzeciej osobie, czyli: Niech mama to zostawi, ja podniosę. Jest to nieco przestarzały zwyczaj językowy, ale wydaje się dość dobrą alternatywą.

  1. „Babciu”, „dziadku”

To już opcja dla tych, którzy doczekali się potomstwa. Ma ona zastosowanie zwykle tylko wtedy, kiedy spotkaniom z rodzicami towarzyszą też wnuki; inaczej ponownie możemy kogoś urazić. Jest zwrotem na wpół serdecznym, na wpół żartobliwym. Stosuje się go raczej jako formę pośredniczącą między dziadkami a wnukami, na przykład: „Babciu, podasz nam butelkę?” – zapyta kobieta z dzieckiem na kolanach.

 

Słowa budują lub burzą mury

Kiedy wchodzimy w związek małżeński, rodzice naszej drugiej połowy stają się częścią rodziny. Wiąże się to ze zmianą naszych relacji, a więc i ze zmianą tego, jak się do siebie zwracamy. Chociaż język daje dam inne możliwości, chociaż czasami słowa „mamo”, „tato” mogą nam z różnych powodów trudno przechodzić przez gardło, osobiście uważam, że warto spróbować wcielić je w życie. Jeśli nie bezpośrednio, to może korzystając z rozwiązania 4.

Często bywa tak, że relacje synowa – teściowie czy zięć – teściowie są w jakiś sposób napięte albo zdystansowane. Słowa mają wielką moc. Może chociaż dzięki takim zwrotom będziemy stopniowo zbliżać się do siebie i łagodzić naszą więź, zamiast stawiać kolejne balustrady? Na jakąkolwiek możliwość się jednak nie zdecydujemy, najważniejsze jest to, aby z naszych ust płynęły słowa szacunku i miłości.

*Przytoczona wypowiedź pochodzi z wywiadu dla Polskiego Radia: „Pani mamo, czyli jak się zwracać do teściowej”

Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail