Aleteia

Co zrobić, by lepiej słuchać innych ludzi?

Udostępnij

Jakość mojego słuchania zadecyduje o tym, czy naprawdę poznam wnętrze mojego rozmówcy, jego myśli, emocje, troski, obawy, radości, czy usłyszę tylko słowa, które wypowiada.

Na pewno pamiętasz takie rozmowy…

Są takie rozmowy, dzięki którym mamy szansę poznać serce osoby, z którą rozmawiamy i pogłębić z nią więź. W bliskich relacjach, takich jak rodzic – dziecko czy mąż – żona, takie rozmowy możemy prowadzić nawet codziennie. Przychodzą czasem takie momenty, kiedy mamy potrzebę porozmawiać z małżonkiem lub przyjacielem o naszych dylematach, relacjach, o tym, co w życiu jest ważne.

By te rozmowy naprawdę zbliżały nas do siebie, potrzebujemy udoskonalić nasze słuchanie na dwóch płaszczyznach: słuchać na głębszym poziomie i słuchać aktywnie.

 

Czego potrzebują nasi rozmówcy?

Czy chciałbyś, aby twoi rozmówcy czuli, że naprawdę ich słuchasz? Zaczynając rozmowę, zadaj sobie pytanie: czy w tej rozmowie chcę usłyszeć i poznać serce mojego rozmówcy?

Poprzez słowa nasi rozmówcy chcą pokazać nam swoje wnętrze. Często nie powiedzą wprost o emocjach, potrzebach czy lękach. Raczej opowiedzą pewną historię, przywołają wspomnienia, będą głośno zastanawiać się i dopiero układać sobie w głowie konkretne kwestie. A my, w tym natłoku informacji, możemy próbować wyłuskać, co nasz rozmówca czuje, myśli, co jest dla niego ważne itd.

 

Tego lepiej unikać

Czego nie lubisz u osoby, która cię słucha (lub oczekujesz, że będzie cię słuchała), kiedy opowiadasz o ważnych dla ciebie sprawach? Poniżej to, co najczęściej irytuje nas u osób słuchających, czyli błędy w słuchaniu:

 

Nadinterpretacja, tworzenie założeń

Mamy ogromną pokusę, żeby domyślać się, co jest problemem drugiej osoby, co ona myśli lub czuje i jakie ma intencje. Do rozmowy podchodzimy wtedy z założeniami, które mogą wcale nie być prawdą. Nawet jeżeli osoba, z którą rozmawiamy, jest w podobnej sytuacji jak my, to jest ona zupełnie odrębną jednostką i taką samą sytuację może odczuwać w zupełnie inny sposób.

 

Ocenianie

Ludzie nie lubią być oceniani, nawet przez najbliższe osoby. To powoduje w nich irytację i złość. Nawet niewinne komentarze, które wydają nam się odpowiednie, mogą zawierać w sobie ocenę (przykłady wypowiedzi oceniającej: „sam do tego doprowadziłeś”, „głupio się zachowałeś”, „ty tak już masz, że tak robisz”, „trzeba było mu powiedzieć, a ty jak zawsze nic” itp.). Ta ocena jest jednak doskonale wyczuwalna przez rozmówcę i zamyka możliwość pogłębienia relacji i prawdziwego dialogu.

 

Lekceważenie emocji lub niedostrzeganie ich wagi

Choćbyśmy nawet nie mieli takich intencji, zdarza się nam lekceważyć smutek, wstyd, złość czy inne trudne emocje naszego rozmówcy. Popularne wyrażenia typu „nie ma co rozpaczać”, „nie płacz”, „wszystko się ułoży, będzie dobrze, zobaczysz”, „coś ty taki nerwowy”, sugerują osobie, które nam się zwierza, że nie powinna czuć tego, co czuje. Używamy tych wyrażeń raczej w dobrej wierze, by naszemu rozmówcy łatwiej było się uspokoić. Niestety, te wypowiedzi nie sprawią, że emocje znikną. Raczej wpędzą naszego rozmówcę w poczucie winy z powodu odczuwania nieadekwatnych bądź trudnych emocji.

 

Przerywanie, dokończanie czyjegoś zdania

Przerywanie to wtrącanie zdania lub kilku w momencie, gdy nasz rozmówca zamierza kontynuować wypowiedź. Przerywanie wybija mówiącą osobę z toku myślenia i wprowadza zamęt do rozmowy. Nie przeszkodzimy rozmówcy, jeżeli po prostu będziemy wtrącać drobne komunikaty świadczące o tym, że cały czas słuchamy i staramy się go zrozumieć. Dokończanie czyjeś wypowiedzi zazwyczaj również ma negatywny skutek. Jako mówiący przekonujemy się, że ktoś kto próbuje dokończyć nasze zdanie, często myli się co do treści, które chcieliśmy powiedzieć. Uniemożliwia to mówiącemu wsłuchanie się w siebie i wyrażenie tego, co czuje.

 

Przygotowywanie swojej odpowiedzi

Kiedy zastanawiamy się nad tym, co odpowiemy naszemu rozmówcy, jest nam bardzo trudno jednocześnie skupić się na słuchaniu. Nasze myśli płyną wtedy już w zupełnie innym kierunku np. w kierunku własnych doświadczeń czy w kierunku porad dla osoby mówiącej.

 

Nadmierne odnoszenie się do swoich historii

Odnoszenie się do własnego doświadczenia może być bardzo cenne dla drugiej osoby, ale tylko wtedy, gdy jest ona zainteresowana czerpaniem z niego. Trzeba wyczuć dobry moment i uzyskać, w pewnym sensie, zgodę rozmówcy na podzielenie się podobnym doświadczeniem. Niezwykle irytującym zachowaniem może być natychmiastowe przejście do omawiania własnych problemów bez pochylenia się na problemem rozmówcy i okazania wsparcia.

Odnoszenie się do sytuacji innych ludzi, zwłaszcza takich, których nasz rozmówca nie zna, opisywanie ich perypetii może być nie tylko denerwujące, ale dobitnie pokazuje, że nie słuchamy naszego rozmówcy. Takie działanie doprowadzi do sytuacji, gdy nasz rozmówca nie będzie chciał się dzielić z nami swoimi sprawami.

 

Dawanie porad

Jest to często pierwsza rzecz, która nasuwa się, gdy ktoś dzieli się z nami swoim problemem. Bo przecież my wiemy, co powinien zrobić! Jednak nie jesteśmy w stanie całkowicie postawić się w sytuacji innej osoby i wiedzieć to, co wie ona. Nie znamy wszystkich aspektów sytuacji, nie wiemy, jak skomplikowane uczucia pojawiają się w naszym rozmówcy, nie wiemy też, jakimi wartościami ta osoba chce kierować się w życiu. Czy na pewno chcemy brać odpowiedzialność za czyjeś wybory? A co jeśli porada okaże się błędna? Jeżeli ktoś wyraźnie prosi o poradę – dajmy mu ją, ale zaznaczmy, że to nasze zdanie i nie możemy za tę osobę decydować. A jeżeli o poradę nie prosi – powstrzymajmy się od niej. Będziemy bardziej pomocni, jeśli postaramy się zrozumieć punkt widzenia naszego rozmówcy i wspólnie rozważymy plusy i minusy różnych opcji.

Nie ma się co obwiniać, jeśli popełnialiśmy powyższe błędy. Popełnia je każdy. Pierwszym krokiem do lepszego słuchania jest po prostu świadomość, co jest błędem. Drugim – zauważanie tych błędów u siebie. Trzecim – próba unikania ich i wdrażanie strategii, które pomogą nam w lepszym słuchaniu.

Właśnie o tej ostatniej kwestii w kolejnym tekście!