Aleteia.pl - pozytywna strona Internetu w Twojej skrzynce e-mail

Nie możesz nas wesprzeć finansowo?

Możesz to zrobić na 5 innych sposobów:

  1. Módl się za nasz zespół i powodzenie naszej misji
  2. Opowiedz o Aletei w swojej parafii
  3. Udostępniaj nasze treści rodzinie i przyjaciołom
  4. Wyłącz AdBlocka, kiedy do nas zaglądasz
  5. Zapisz się do naszego newslettera i czytaj go codziennie

Dziękujemy!
Zespół Aletei

 

Aleteia

Mężowie są z Marsa, żony z Wenus – także jeśli chodzi o seks

Udostępnij

Jeśli zapytalibyśmy kobiety i mężczyzn o ich definicje seksu, z pewnością różniłyby się znacząco. O co więc nam chodzi, a o co im chodzi?

Tacy sami, a jednak inni

Bóg na początku stwarzania świata kształtuje człowieka jako dwie różne osoby tej samej natury – mężczyznę i kobietę. To On daje im seksualność i pragnie, by byli płodni i rozmnażali się. Stwarza ich jednak jako zupełnie odmienne części jednej układanki, już na wstępie podkreślając, że są inni pod względem fizyczności i umysłu.

Małżonkowie zatem, „stając się jednym ciałem”, łączą w jedno swoje odmienności – nie tylko ciała, lecz także ducha. Sfera emocji odgrywa tu bowiem zasadniczą rolę, szczególnie po stronie kobiecej. Dla przykładu – zapytano kiedyś pewną grupę kobiet, czy byłyby gotowe współżyć tuż po kłótni. Większość z nich definitywnie odpowiedziała, że nie. Ich partnerzy z kolei w dużej mierze nie widzieli przeszkód.

 

Skąd w nas te różnice?

Usposobienie fizyczne mężczyzn jest bardzo związane z ich popędem seksualnym. Zapełniające się nieustannie komórkami spermy pęcherzyki po jakimś czasie muszą zostać opróżnione, by zrobić miejsce następnym „produktom”. Potrzeba uwolnienia ich pochodzi więc z ciała i jest naturalną częścią fizjologii mężczyzny.

Próżno szukać podobnych procesów u kobiet, dla których współżycie jest nieodłącznie związane z relacją, emocjami, bliskością również psychiczną. Seks dla kobiety jest pewnym procesem, który można rozłożyć na trzy równie ważne dla niej etapy. Jakie?

  1. Przed…

Seks dla kobiety jest pewną kontynuacją, dla mężczyzny bardziej oderwaniem od niej. Dla żony zbliżenie zaczyna się dużo wcześniej, niż można przypuszczać. Drobne gesty i ciepłe słowa pojawiające się w ciągu dnia tworzą pewną bazę, dzięki której w odpowiednim momencie jest gotowa na zbliżenie:

„W przypadku żony dobre relacje seksualne zaczynają się rano i muszą być przez cały dzień wzmacniane wszystkimi tymi małymi wyrazami troski. Bycie miłym i troskliwym przeciera drogę do prawdziwych doświadczeń seksualnych”. (Gary Chapman, Małżeństwo, jakiego zawsze chcieliście)

Jednym słowem – kobieta, która czuje się kochana, a jej potrzeby uczuciowe są zaspokojone, jest w stanie bardziej otworzyć się na seksualność swoją i męża oraz dążyć do jej wzbogacenia. 

  1. W trakcie…

Nasza psychika i nasza fizyczność wpływają również na przeżywanie kulminacji zbliżenia. U mężczyzn orgazm jest czymś z reguły oczywistym i pojawia się szybko, powiedzmy – zawsze. Z kolei u kobiet doświadczenie spełnienia w akcie seksualnym dojrzewa przez jakiś czas. Wcale nie od razu, ale bywa, że uczymy się przeżywania seksu w pełni dużo dłużej, tygodniami i miesiącami.

Jak podkreśla ojciec Ksawery Knotz, mężczyzna musi mieć świadomość, że zaspokojenie żony jest równie ważne, a stosunek nie kończy się w momencie męskiego spełnienia. Dlatego kluczem jest mówienie drugiej osobie o swoich potrzebach i wyobrażeniach na temat współżycia.

  1. Po…

„Przeżycia mężczyzny są podobne do ognia z zeschłych liści, który nagle wybucha płomieniem i potem równie szybko gaśnie. Przeżycia kobiety natomiast porównać można do płonącego węgla. Jej mąż musi najpierw rozniecić ten ogień cierpliwie, z miłością. A kiedy buchnie jasnym płomieniem, będzie palił się intensywnie i promieniował ciepłem przez długi czas”. (I. Trobisch, Być kobietą)

Cytat ten doskonale odzwierciedla kobiece i męskie emocje po stosunku – dla mężczyzny ma on określony początek i koniec. Kobiety pozostają w atmosferze bliskości dużo dłużej. Chcą w niej trwać, choćby przez dłuższe przytulenie i tworzenie przyjemnego nastroju w domu.

 

„Widział, że to było dobre”

Choć różnimy się tak bardzo w naszym postrzeganiu współżycia, istotą jest uświadomienie sobie tych różnic. A co za tym idzie – zrozumienie i dostrzeganie potrzeb i pragnień drugiej strony. Tylko w ten sposób będziemy mieli możliwość doświadczyć w Bogu pełni fizycznej jedności i rozwijać się jako małżeństwo – także w sferze seksualności.

W artykule wykorzystano fragmenty książek: G. Chapman, „Małżeństwo, jakiego zawsze chcieliście”, Kraków 2016 (s. 158─165), K. Knotz, „Seks, jakiego nie znacie. Dla małżonków kochających Boga”, Częstochowa 2009 (s. 50─53) oraz I. Trobisch, „Być kobietą”, Warszawa 1991 (s. 19).

Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail