Aleteia logoAleteia logo
Aleteia
poniedziałek 26/07/2021 |
Św. Anny i św. Joachima
home iconPod lupą
line break icon

Emerytury dla matek 4+. Dobry czy zły pomysł?

De Visu/Shutterstock

Joanna Operacz - 29.08.19

Lęk przed brakiem zabezpieczenia finansowego na starość to dla wielu kobiet ważna bariera przy podejmowaniu decyzji o kolejnym dziecku – nawet tych w rzadkich w Polsce sytuacjach, kiedy mąż zarabia wystarczająco dużo, żeby utrzymać rodzinę. Dlatego minimalne emerytury dla matek, które wychowały czworo lub więcej dzieci, to dobre rozwiązanie. Jednak nie uciekniemy przed radykalnymi zmianami.

Skąd się bierze dobrobyt państwa i narodu? Przydają się bogactwa naturalne, rozwinięty przemysł, przyjazne prawo, mądra polityka; ale nie można zapomnieć o jeszcze jednym „drobiazgu” – potrzebni są obywatele. Jeśli w naszym kraju nie będą się rodziły dzieci, to nawet z najlepszą gospodarką, najwygodniejszymi autostradami i najprzyjemniejszym klimatem wyginiemy w ciągu kilku pokoleń.

W ostatnich kilkudziesięciu latach zrobiliśmy spore postępy w kierunku tego wyginięcia – w 1980 r. urodziło się w Polsce prawie 700 tys. dzieci, a w ostatnich latach rodzi się ich nieco ponad 400 tys. rocznie. To znaczy, że pokolenie z lat dwutysięcznych jest niemal dwa razy mniejsze niż pokolenie ich rodziców. To katastrofa! Takich spustoszeń w liczebności społeczeństwa nie dokonały nawet wojny i epidemie.

Świadczenie uzupełniające

Od marca 2019 r. matki, które wychowały co najmniej czworo dzieci a nie wypracowały najniższej emerytury, mają prawo do rodzicielskiego świadczenia uzupełniającego, nazywanego potocznie emeryturą dla matek 4+. Otrzymuje je w tym momencie ponad 47 tys. kobiet i niemal 100 mężczyzn (mają do niego prawo także ojcowie 4+, którzy samotnie wychowali dzieci). Większość beneficjentów (30 tys. osób) pobiera to świadczenie jako uzupełniające. To znaczy, że pracowali oni zawodowo, ale zbyt krótko, żeby otrzymać pełną minimalną stawkę. Mówimy o kwocie 1100 zł brutto, czyli 934,60 zł netto.

Czy matczyna emerytura to dobry pomysł? Rząd przedstawiał to rozwiązanie (ustawa została przyjęta przez Sejm na wniosek Ministerstwa Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej) jako sposób na docenienie matek wielodzietnych. Takie docenienie było niewątpliwie potrzebne i należy na nie spojrzeć jako na oddanie tym kobietom elementarnej sprawiedliwości – a nie na przykład jako na jałmużnę. Trochę brakuje mi jednak podkreślenia prodemograficznego aspektu tego instrumentu. Matczyną emeryturę należałoby także potraktować jako coś w rodzaju alternatywnej ścieżki do uzyskania emerytury. Jeśli ktoś chce i może urodzić i wychować dużo dzieci, powinien mieć możliwość poświęcenia się wyłącznie temu.


MATKA Z DZIECKIEM

Czytaj także:
Macierzyństwo i praca – nie takie łatwe połączenie

Lęki „dużej” matki

Wśród moich znajomych jest wiele małżeństw z sześciorgiem, ośmiorgiem albo jeszcze większą liczbą dzieci. Rodzice to na ogół ludzie po studiach i co najmniej jedno z nich zarabia sporo powyżej średniej krajowej. W rozmowach o radościach i trudnościach macierzyństwa z tymi koleżankami, które nie pracują zarobkowo, bardzo często pojawia się wątek braku przyszłej emerytury. Oczywiście jako trudność.

Jeśli nawet mąż dobrze zarabia i jego dochody wystarczają na przeżycie, to jednak zawsze gdzieś w odmętach żoninego umysłu czai się pytanie: „Co ze mną będzie, kiedy się zestarzeję?”. Dla wielu kobiet w Polsce wizja niższej emerytury jest też skutecznym straszakiem przy podejmowaniu decyzji, czy urodzić kolejne dziecko, czy może lepiej wrócić do pracy.

Urlopy, choroby, nianie

Powiedzmy to sobie jasno – wychowywanie sporej gromadki dzieci bardzo trudno połączyć z pracą zawodową, przynajmniej póki dzieci są małe. Przy dwojgu dzieci jest możliwe do ogarnięcia, zwłaszcza kiedy między dziećmi jest spora różnica wieku; ale już przy trojgu zaczyna się prawdziwa ekwilibrystyka. Nawet kiedy dzieci pójdą już do przedszkola i szkoły, placówki edukacyjne mają więcej wolnego w roku niż rodzice urlopu. Małe dzieci często chorują. Jeśli np. jest ich czworo, a każde choruje przez tydzień w miesiącu (co wcale nie jest jakimś szokującym wynikiem dla przedszkolaka), to matka wypada z pracy na co najmniej tydzień lub dwa. Kto zechce takiego pracownika? Oczywiście można zarabiać pracując inaczej niż poza domem, osiem godzin dziennie i pięć dni w tygodniu (sama tak pracuję), ale nie każdy ma taką możliwość.

Wszystkie znane mi rodziny wielodzietne, w których oboje rodzice pracują zarobkowo, mają więc dziadków zatrudnionych na pełen etat albo nianie i osoby pomagające w pracach domowych. Na to pierwsze nie każdy może lub chce sobie pozwolić, a to ostatnie jest bardzo kosztowne.

Głodni staruszkowie

Jeśli dzietność w Polsce nie podskoczy radykalnie i trwale, to system ubezpieczeń społecznych nie ma szans się utrzymać. O tym, jakie skutki będzie miało pojawienie się w społeczeństwie wielkiej grupy głodnych, obdartych i bezdomnych staruszków, możemy tylko spekulować. Jeszcze bardziej pesymistyczna wersja jest taka, że Polski i innych krajów europejskich w ogóle nie będzie, bo swoje kolonie założą u nas Sudańczycy i Nigeryjczycy, którzy z dzietnością nie mają problemów.

Ostrożnie też należy podchodzić do wszelkich sytuacji, kiedy państwo płaci rodzicom za wychowywanie dzieci. Bo ten, kto płaci, ma prawo wymagać. Na razie żaden urzędnik nie próbuje ingerować w to, co mówię moim swoim dzieciom, ani sprawdzać efektów moich zabiegów wychowawczych; ale nie można wykluczyć, że sytuacja kiedyś się zmieni.

Zaróbcie sobie sami

Najlepiej byłoby pozwolić ludziom na to, żeby sami zarabiali na swoje rodziny – także na te duże, jeżeli chcą je mieć. Trzeba uwolnić gospodarkę, obniżyć podatki, radykalnie zreformować ZUS. Dobrym rozwiązaniem jest realne uzależnienie danin wobec państwa od liczby dzieci – im więcej dzieci, tym mniejsze obciążenia.

Na obecne mechanizmy prodemograficzne (także na 500+) patrzę jako na dobre rozwiązania przejściowe i element zarządzania kryzysowego. Trzeba jednak poważnie zacząć myśleć o przyszłości.




Czytaj także:
Emerytura dla matek rodzin wielodzietnych? Jest projekt


ALLA LEVUSHKINA

Czytaj także:
„Na emeryturze bym się zanudziła!” – mawiała 92-letnia chirurg

Tags:
emeryturymacierzyństwopolitykarodzina
Wesprzyj Aleteię!

Jeśli czytasz ten artykuł, to właśnie dlatego, że tysiące takich jak Ty wsparło nas swoją modlitwą i ofiarą. Hojność naszych czytelników umożliwia stałe prowadzenie tego ewangelizacyjnego dzieła. Poniżej znajdziesz kilka ważnych danych:

  • 20 milionów czytelników korzysta z portalu Aleteia każdego miesiąca na całym świecie.
  • Aleteia ukazuje się w siedmiu językach: angielskim, francuskim, włoskim, hiszpańskim, portugalskim, polskim i słoweńskim.
  • Każdego miesiąca nasi czytelnicy odwiedzają ponad 50 milionów stron Aletei.
  • Prawie 4 miliony użytkowników śledzą nasze serwisy w social mediach.
  • W każdym miesiącu publikujemy średnio 2 450 artykułów oraz około 40 wideo.
  • Cała ta praca jest wykonywana przez 60 osób pracujących w pełnym wymiarze czasu na kilku kontynentach, a około 400 osób to nasi współpracownicy (autorzy, dziennikarze, tłumacze, fotografowie).

Jak zapewne się domyślacie, za tymi cyframi stoi ogromny wysiłek wielu ludzi. Potrzebujemy Twojego wsparcia, byśmy mogli kontynuować tę służbę w dziele ewangelizacji wobec każdego, niezależnie od tego, gdzie mieszka, kim jest i w jaki sposób jest w stanie nas wspomóc.

Wesprzyj nas nawet drobną kwotą kilku złotych - zajmie to tylko chwilę. Dziękujemy!

Modlitwa dnia
Dziś świętujemy...




Top 10
1
Tyniec Wydawnictwo Benedyktynów
„Nic tak nie gniewa Boga”. Od takich drobiazg...
2
Przemysław Radzyński
Pobudka o piątej i zawsze zimny prysznic. Jak wyglądał dzień św. ...
3
KOSZMARY NOCNE
Sebastian Duda
„Diabelska godzina”. Czas kuszenia, który szatan upodobał sobie n...
4
EUCHARIST
Philip Kosloski
Jak się modlić, gdy podczas mszy ksiądz wznosi hostię i kielich?
5
Redakcja
Cytat z Biblii dla ciebie na dziś 22 lipca
6
CHIARA LUBICH
Adam Poleski
Moment, w którym Chrystus cierpiał najbardziej. Chiara Lubich: Je...
7
ST JOSEPH,THE WORKER CARPENTER, JESUS,CHILDHOOD OF CHRIST
Philip Kosloski
Ta starożytna modlitwa do św. Józefa podobno nigdy nie zawodzi
Zobacz więcej
Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail