Aleteia.pl - pozytywna strona Internetu w Twojej skrzynce e-mail

Nie możesz nas wesprzeć finansowo?

Możesz to zrobić na 5 innych sposobów:

  1. Módl się za nasz zespół i powodzenie naszej misji
  2. Opowiedz o Aletei w swojej parafii
  3. Udostępniaj nasze treści rodzinie i przyjaciołom
  4. Wyłącz AdBlocka, kiedy do nas zaglądasz
  5. Zapisz się do naszego newslettera i czytaj go codziennie

Dziękujemy!
Zespół Aletei

 

Katolicki portal bez polityki. Wesprzyj nas!

Aleteia

Kilka niezręcznych pytań, które otrzymują mamy będące w domu z dziećmi

Udostępnij

Czasami stawianie tych pytań może ranić, nawet upokarzać, czasami bardzo denerwować. I choć bywa, że niejednokrotnie mamy ochotę odpowiedzieć „to moja sprawa”, i tak zakończyć rozmowę, warto przygotować się na niewygodne pytania, które prędzej czy później padną.

Co wybrać – oto jest pytanie

Jako dzieci czytamy „Małego Księcia”, z którego płynie przesłanie: „Dobrze widzi się tylko sercem. Najważniejsze jest niewidoczne dla oczu”. Potem dorastamy i kiedy próbujemy zamiary serca realizować, okazuje się, że czegoś nie wypada, to trzeba robić teraz, a życie jest nieustanną sztuką podejmowania decyzji wbrew sobie. A wybory te, jeśli odbiegają od wyborów większości, bywają szeroko komentowane.

Jedną z takich decyzji po urodzeniu dzieci jest to, komu przez najbliższe lata powierzymy opiekę nad nimi. Na jakiekolwiek wyjście jako rodzice się nie zdecydujemy, zawsze znajdzie się ktoś, kto spróbuje podać je w wątpliwość. Przyjrzyjmy się jednemu z nich; dziś coraz rzadszemu, ale wciąż wybieranemu przez kobiety – dobrowolna rezygnacja z pracy na rzecz opieki nad dziećmi w domu. Z jakimi mało przyjemnymi pytaniami spotykają się (głównie) matki, które wybrały takie rozwiązanie?

 

I co ty robisz, jak siedzisz w tym domu?

To chyba pytanie, które najbardziej irytuje i boli. Chciałoby się wówczas zapytać: a co ty robisz, jak siedzisz w tej pracy? Otrzymalibyśmy z pewnością szeroką odpowiedź, że o efektach możemy przeczytać w corocznym bilansie, a przecież za „coś” pieniądze co miesiąc na konto spływają. Czy więc roczne sprawozdanie w postaci dobrze rozwijających się dzieci, zadbanego domu, szczęśliwej rodziny jest mniej ważne? Na koncie nie przybywa zer, ale codzienne uśmiechy, wyznania miłości, tulenie i możliwość patrzenia na każdy mały i duży postęp dziecka są wynagrodzeniem ponadto.

Patrzenie na (nazwijmy ją umownie) mamę domową jest wciąż bardzo schematyczne: garnki, mop, karmienie, przewijanie. Tak, od tego nie uciekniemy. Ale błagam, nie sprowadzajmy opieki nad dziećmi tylko do tego minimum, bo w międzyczasie dzieje się dużo więcej. Mit matki Polki już dawno minął.

 

Nie masz czasem dość?

Mam, jak każda mama, jak każdy człowiek. Czasami chciałabym wyjść z domu, nie planując tego z tygodniowym wyprzedzeniem. Wziąć kąpiel w ciszy. Przeczytać książkę bez przerywania. Zrobić coś tylko dla siebie.

Ale kiedy nachodzą mnie podobne myśli, wiem, że czas na przerwę, czas na mnie. Proszę o pomoc i kradnę czas dla siebie. Regeneruję się i wracam. Nie rzucam tej „roboty” tylko dlatego, że jestem zmęczona. Ktoś nie bez przyczyny wymyślił urlop. Nawet jeśli urlop mamy ma trwać zaledwie kilka godzin, jest potrzebny każdej z nas.

 

Nie boisz się o lukę w CV?

To indywidualna kwestia każdej mamy. Jest wiele kobiet, które mimo codziennej opieki nad dziećmi pracują dorywczo, zdalnie, szkolą się. Jedno nie wyklucza drugiego. A jednocześnie – wszystko jest kwestią ustalenia priorytetów w naszym życiu tu i teraz, na najbliższe lata.

Jeśli podejmujemy w małżeństwie decyzję, że jedno z nas zostaje w domu, musimy liczyć się z tym, że jego kariera zawodowa nie będzie rozwijała się przez jakiś czas, może po tych „x” latach potoczy się zupełnie inaczej, co wcale nie znaczy, że gorzej. Wbrew pozorom czas przebywania z dziećmi daje nam dodatkową możliwość przemyślenia i weryfikacji swoich planów zawodowych, charakteru oraz pomaga odkryć umiejętności i zainteresowania dotychczas nieznane.

 

Pewność burzy ludzką dociekliwość

Szukacie już żłobka? Kiedy wracasz do pracy? Z czego będziecie żyć? Nie masz problemu z tym, że mąż cię utrzymuje? Jeszcze jedno dziecko, a co z pracą? – jest jeszcze wiele pytań, które otrzymują mamy zdecydowane poświęcić pełnoetatową pracę na rzecz opieki i wychowania swoich dzieci.

Czasami stawianie ich może ranić, nawet upokarzać, czasami bardzo denerwować. I choć bywa, że niejednokrotnie mamy ochotę odpowiedzieć „to moja sprawa”, i tak zakończyć rozmowę, warto przygotować się na te niewygodne pytania, które prędzej czy później padną.

Nie chodzi o to, żeby rozmówcę kontratakować, ale raczej świadomie i z pewnością w głosie przedstawić mu nasze widzenie świata i wychowania dzieci. Mieć w garści solidne argumenty, które za naszą decyzją stoją. Uśmiechnąć się do tego kogoś i wskazując na dzieci powiedzieć, że to są nasze priorytety w tym momencie. Niejeden zamilknie, może przytaknie, spróbuje zrozumieć. Nikt nie oczekuje przecież aplauzu – iskra zrozumienia czasami wystarczy.

Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail