Aleteia.pl - pozytywna strona Internetu w Twojej skrzynce e-mail

Nie możesz nas wesprzeć finansowo?

Możesz to zrobić na 5 innych sposobów:

  1. Módl się za nasz zespół i powodzenie naszej misji
  2. Opowiedz o Aletei w swojej parafii
  3. Udostępniaj nasze treści rodzinie i przyjaciołom
  4. Wyłącz AdBlocka, kiedy do nas zaglądasz
  5. Zapisz się do naszego newslettera i czytaj go codziennie

Dziękujemy!
Zespół Aletei

 

Katolicki portal bez polityki. Wesprzyj nas!

Aleteia

Jego syn zmarł w nagrzanym samochodzie. Mężczyzna apeluje o zmianę prawa

Udostępnij

Miles Harris kilka lat temu nieświadomie pozostawił na wiele godzin swoje dziecko w rozgrzanym samochodzie. Poranne roztargnienie zakończyło się tragedią. Dziś mężczyzna jest zwolennikiem wprowadzenia prawa, które nakazywałoby powszechne montowanie alarmów w samochodach, które ostrzegałyby o pozostawieniu pasażera.

W czasie wysokich temperatur nietrudno o rozkojarzenie w codziennych obowiązkach. Podczas upałów w zamkniętym i nagrzanym od słońca samochodzie temperatura wewnątrz znacznie przekracza tę na zewnątrz. Pozostawienie kogoś w takich warunkach często kończy się śmiercią.

Podobna sytuacja przytrafiła się Milesowi Harrisowi. Mężczyzna pochłonięty porannymi obowiązkami związanymi z projektem w pracy i problemami ze współpracownikami, pozostawił swojego 21-miesięcznego synka przez 9 godzin w rozgrzanym aucie. Chłopiec nie przeżył. Teraz Miles apeluje, by w Stanach Zjednoczonych montowano specjalne czujniki w samochodach włączające alarm, gdy ktoś z pasażerów pozostanie w pojeździe.

 

Zmęczenie, które dało tragiczne skutki

Chase został adoptowany z Rosji zaledwie 3 miesiące przed wypadkiem. Jego ojciec Miles Harris nie był przyzwyczajony do rutynowej opieki nad dzieckiem. Wraz z małżonką ustalili, że to właśnie on będzie odwoził chłopca. Dziecko zaś, adaptując się do nowych warunków, było ciche i spokojne.

Kilka godzin przed tragedią rodzina wróciła z Ohio. „Byłem wtedy bardzo zmęczony” – wspomina mężczyzna. Tego dnia Miles miał jechać do pracy. Po drodze planował odwieźć syna do żłobka, odebrał też ubrania z pralni. 21-miesięczny chłopczyk w tym czasie siedział na tylnym siedzeniu.

 

„Czy zostawiłeś lalkę w samochodzie?” – zapytał go kolega

Po kilku godzinach kolega z pracy Harrisa zapytał go, czy ten zostawił lalkę w samochodzie.

Początkowo nie wiedziałem, o co mu chodzi, a potem przyszedł ten moment, że zacząłem krzyczeć: „O mój Boże!”. Pamiętam, jak widziałem go przez okno. Otworzyłem drzwi od samochodu i nie kontrolowałem siebie. Wciąż chodziłem dookoła auta i powtarzałem: „O Boże, o Boże, o Boże” – opowiada Harris.

Jego syn niestety był już całkowicie blady. Siedział zapięty w foteliku samochodowym. Mężczyzna prosił, by Bóg zabrał jego, a maluchowi wrócił życie.

 

Był aresztowany, ale sąd go uniewinnił

Mimo że do tragicznych zdarzeń doszło 8 lipca 2008 roku, wciąż nie może sobie wybaczyć tego, co się stało. Od tylu lat, wraz z żoną Carole, odczuwają ból. Tego feralnego dnia ich życie zmieniło się na zawsze.

„To nie musiało się zdarzyć” – powiedział, gdy niedawno pod Capitolem jego żona trzymała w ramce zdjęcie syna Chase.

Mężczyzna po śmierci dziecka przeszedł załamanie nerwowe i jakiś czas przebywał w szpitalu. Gdy go opuścił, został aresztowany i postawiono mu zarzuty nieumyślnego spowodowania śmierci. Ostatecznie sąd uznał mężczyznę za niewinnego, a obrońca przekonywał, że to był wypadek.

 

Miles Harris  apeluje o zmianę w prawie

Miles jest jednym ze zwolenników wprowadzenia prawa Hot Cars Act. Chce, by dzięki odpowiednim uwarunkowaniom prawnym można było zapobiegać takim tragediom. Pomocny mógłby się okazać specjalny alarm, który informowałby o pozostawieniu kogoś z pasażerów w samochodzie. „Gdyby istniał prosty dzwonek ostrzegający mnie o obecności mojego syna w samochodzie, nic takiego by się nie wydarzyło”- tłumaczy.

 

Statystyki są przerażające

Według danych KidsandCars.org, organizacji non-profit zajmującej się bezpieczeństwem publicznym, które cytuje washingtontimes.com, w 2018 roku 52 dzieci poniżej 15. roku życia pozostawało w rozgrzanych samochodach.

Dyrektor KidsandCars.org Amber Rollins w wypowiedzi na washingtontimes.org zwraca uwagę, że liczba dzieci, które pozostawione były w autach, z roku na rok wzrasta. Przez ostatnie lata średnio wynosi około 38 osób rocznie.

Korzystałam: washingtontimes.com; ktul.com

Czytaj także: Nie chcę sterylnego dzieciństwa dla mojego synka

Czytaj także: Żeby wesprzeć chorego synka, wpadł na zaskakujący pomysł!

Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail