Aleteia.pl - pozytywna strona Internetu w Twojej skrzynce e-mail

Nie możesz nas wesprzeć finansowo?

Możesz to zrobić na 5 innych sposobów:

  1. Módl się za nasz zespół i powodzenie naszej misji
  2. Opowiedz o Aletei w swojej parafii
  3. Udostępniaj nasze treści rodzinie i przyjaciołom
  4. Wyłącz AdBlocka, kiedy do nas zaglądasz
  5. Zapisz się do naszego newslettera i czytaj go codziennie

Dziękujemy!
Zespół Aletei

 

Katolicki portal bez polityki. Wesprzyj nas!

Aleteia

Dlaczego obchodzimy wybuch II wojny światowej? Podsumowanie 80. rocznicy

Wojtek Laski/East News
Udostępnij

„Dla niektórych narodów tamta wojna miała szczególny wymiar, który pozostawił po sobie w wielu miejscach zupełnie niezatarte znamię i piętno” - powiedział prezydent Andrzej Duda podczas uroczystości 80-lecia wybuchu II wojny światowej. Dlaczego upamiętnianie tego wielkiego konfliktu ma takie znaczenie dla Polaków i międzynarodowej opinii publicznej?

Dlaczego Polacy tak akcentują 1 września?

Oczy dużej części świata były 1 września 2019 roku zwrócone na Warszawę. Stolicę kraju, który jako pierwszy stał się tak krwawą ofiarą antyludzkiej ideologii hitlerowskiej, a 17 dni później – obiektem agresji równie nieludzkiego totalitaryzmu stalinowskiego.

Na Placu Piłsudskiego nie pojawił się, co prawda, tak oczekiwany prezydent USA Donald J. Trump. Niemniej, obecność innych prezydentów, szczególnie sąsiednich państw: Niemiec, Czech, Słowacji, Ukrainy i Litwy oraz kilkudziesięciu innych krajów sprawiła, że obchodom rocznicy wybuchu II wojny światowej nadano niezwykle uniwersalny charakter. Podkreślił on to, co łączy narody europejskie i całą rodzinę ludzką – dążenie do pokoju, zachowanie pamięci historycznej i wciąż trwającą pracę na rzecz wzajemnego przebaczenia.

Można zapytać – dlaczego Polacy tak bardzo akcentują rocznicę tego, co rozpoczęło się 1 września 1939 roku? Wszakże tego dnia wspominamy nie wielką wiktorię, która zapewniłaby nam wieloletnią potęgę polityczną i dobrobyt, ale początek tragicznego procesu, którego ostateczne skutki przezwyciężyliśmy ostatecznie dopiero w 1989 roku?

 

Przywrócenie pamięci i spłata długu

Odpowiedzi na to pytanie są co najmniej dwie. Po pierwsze, międzynarodowe obchody okrągłej rocznicy wybuchu wielkiej wojny stanowią przywrócenie rzadko dzisiaj pamiętanej na świecie prawdy historycznej o tym, co działo się na naszym kontynencie na progu jesieni 1939 roku.

W Wikipedii, licznych encyklopediach i wielu podręcznikach historii XX wieku napisanych w najważniejszych językach świata znajdziemy wzmianki o tym, że II wojna światowa rozpoczęła się właśnie 1 września 1939 roku atakiem III Rzeszy na Polskę. Jeżeli jednak chodzi o bardziej szczegółową pamięć i świadomość historyczną na świecie, data 1 września nie kojarzy się już tak bardzo jednoznacznie z początkiem największej do tej pory wojny w dziejach ludzkości.

Historycy mogą stwierdzić, że preludium wojny w Europie miało już miejsce w 1936 roku, gdy Niemcy dokonali aneksji zdemilitaryzowanej po Traktacie Wersalskim Nadrenii. W następnym roku nastąpiło wcielenie do III Rzeszy Austrii. Jesienią 1938 roku podpisano haniebny traktat w Monachium, zakończony rozbiorem Czechosłowacji, ostatecznie zlikwidowanej przez Hitlera w marcu 1939 roku.

Wiosną 1939 roku faszystowskie Włochy zajęły Albanię, a Niemcy – litewski okręg Kłajpedy. Równolegle, o wielkiej wojnie mogą też mówić narody z innych kontynentów: Chińczycy, zaatakowani przez Japonię w 1937 roku oraz mieszkańcy Abisynii (dzisiaj Etiopii), którzy w 1935 roku doświadczyli agresji Włoch.

We Francji i Wielkiej Brytanii, formalnie będących w stanie wojny z Niemcami od 3 września 1939 roku, jako początek II wojny światowej oznacza się dopiero rok 1940 i odpowiednio: agresję lądową Wehrmachtu na Francję i początek bitwy lotniczej o Anglię.

W Rosji cała pamięć o II wojnie światowej zogniskowana została od momentu napaści Hitlera na ZSRR w czerwcu 1941 roku. USA liczą wojnę w zasadzie od ataku Japończyków na bazę Pearl Harbor w grudniu tego samego roku, co stało się bezpośrednim asumptem do zaangażowania Amerykanów w wielką wojnę i wypowiedzenie jej, obok Japonii, także Niemcom i Włochom.

 

Najbardziej krwawy rozdział w 1939

To jednak agresja Niemiec na Polskę i trwająca ponad miesiąc wojna obronna naszego kraju była najbardziej krwawym rozdziałem wydarzeń z 1939 roku. Zajęcie okrojonej po traktacie monachijskim Czechosłowacji w marcu 1939 i aneksja Kłajpedy miały bardziej charakter wojskowo-politycznej demonstracji III Rzeszy. Nie wiązały się one z regularnymi działaniami wojennymi ani też z tak dużą liczbą ofiar.

Według powszechnie przyjmowanych dzisiaj danych w kampanii wrześniowej, poczynając od ataków lotniczych na Wieluń i ostrzału Westerplatte przez pancernik „Schleswig-Holstein” 1 września rankiem, aż do ostatniej większej bitwy pod Kockiem 5 października 1939 roku, śmierć poniosło 66 tys. polskich żołnierzy, w tym ponad 2 tys. oficerów). Do niewoli trafiło ponad 400 tys. żołnierzy różnych stopni.

W walkach z Armią Czerwoną od agresji 17 września zginęło dalszych kilkanaście tysięcy naszych żołnierzy, a blisko ćwierć miliona dostało się do niewoli, z czego duża część poniosła później śmierć w obozach jenieckich na terenie ZSRR.

W egzekucjach niemieckich do końca października 1939 roku zginęło blisko 24 tys. cywilów. Wiele ofiar przyniosły naloty Luftwaffe na polskie miasta i cele cywilne. Niemieckie działania lotnicze w 1939 roku spowodowały zniszczenia blisko 12 proc. zabudowy Warszawy.

Z tego powodu, jak również z konieczności pamięci o tych ogromnych ofiarach, Polska musi wciąż przypominać Europie i światu, że wojna dla nas nie zaczęła się w 1940 lub 1941 roku, ale 1 września 1939. Co więcej, ofiary Września były tylko preludium do prawdziwej hekatomby Polaków i innych narodów podczas II wojny światowej, która pochłonęła od 70 do 85 mln ofiar na całym świecie.

Od samego też początku istotą okupacji ze strony dwóch totalitarnych potęg było dążenie do biologicznego wyniszczenia naszego społeczeństwa. Wbrew temu, co miało miejsce w innych podbitych krajach, III Rzesza nie stworzyła w Polsce choćby szczątkowej formy satelickiego i kolaboracyjnego organizmu państwowego. Część podbitych ziem wcielono bezpośrednio do Rzeszy, z innych utworzono Generalne Gubernatorstwo – w zamyśle, rezerwuar siły roboczej pracującej na rzecz machiny wojennej reżimu hitlerowskiego. Podobnego zabiegu dokonał Józef Stalin, wcielając ziemie zajęte 17 września do dwóch republik ZSRR: Ukraińskiej i Białoruskiej.

Pielęgnowanie pamięci o Wrześniu nie jest więc wyrazem chęci narzucenia naszej narracji historycznej innym narodom lub też akcentowaniem szczególnych praw Polaków w stosunku do reszty świata. Jest jedynie przywróceniem elementarnej prawdy historycznej. Prawdy, która niestety coraz słabiej jest dzisiaj pamiętana w wymiarze europejskim i globalnym, o czym wspominali sami zagraniczni goście obchodów w Warszawie.

 

Przebaczenie i przestroga

II wojna światowa, jak wspomniał podczas przemówienia prezydent Andrzej Duda, spowodowała śmierć blisko 3 proc. populacji całego świata. Dodał przy tym, że skutki tej wielkiej wojny na wielu płaszczyznach – od życia intelektualnego po życie społeczne, architekturę i kształt powojennych społeczeństw europejskich, widać w wielu miejscach do dzisiaj. Z pewnością – gdybyśmy wszyscy nie doświadczyli tej wielkiej wojny, zagłady całych społeczności (Żydów, Romów) – świat 80 lat później wyglądałby zupełnie inaczej.

Prośba do Polaków, aby przebaczyli swoim sąsiadom znalazła się w przejmującym przemówieniu podczas uroczystości przed Grobem Nieznanego Żołnierza prezydenta Niemiec, Franka-Waltera Steinmeiera. Zaznaczył on, że z wielkim trudem przychodzi mu przemawiać w języku niemieckim w Warszawie w dniu 1 września. Prezydent RFN przypomniał szereg zbrodni dokonanych przez jego rodaków podczas Września i przyznał zdecydowanie, że „przeszłość nie jest zamknięta”.

Nic nie zwalnia Niemców z obowiązku współczucia dla ofiar hitleryzmu, a im dalej od wydarzeń z 1939, gdy żyją tylko nieliczni naoczni świadkowie tych zbrodni „tym ważniejsza staje się pamięć”. Niemiecki lider przypomniał przy tym wspólny fundament dla naszych narodów, którym jest tradycja chrześcijańska, zapoczątkowana przez cesarza Ottona III, który tysiąc lat temu przybył do Polski boso, na znak pokuty. Wspomniał również papieża Jana Pawła II, który w Zesłanie Ducha Świętego wołał sprzed Grobu Nieznanego Żołnierza o odnowienie „tej ziemi” i przyznał, że właśnie ten duch pojednania odnowił później Europę i Niemcy.

Steinmeier zaznaczył równocześnie, że to właśnie powojenny proces integracji europejskiej zbudowany na fundamencie szacunku dla godności człowieka przynajmniej w pewnych obszarach odsunął ze Starego Kontynentu widmo krwawych konfliktów.

 

Przemówienia przywódców

Podobne tony duchowe wybrzmiały w przemówieniu wiceprezydenta USA Michaela R. Pence’a. Zwrócił on uwagę, że tym, co ostatecznie przezwyciężyło skutki tragedii II wojny światowej, była wiara chrześcijańska i moc miłości, która przebacza.

Przywódcy występujący w niedzielę 1 września na Placu Piłsudskiego podkreślali także, że w procesie pamięci historycznej nie wystarcza samo przebaczenie, ale trzeba również podjąć wszelkie środki, aby podobna tragedia do II wojny światowej już nigdy się nie powtórzyła. Prezydent Duda przypomniał w tym miejscu, że świat i Europa nie do końca wyciągnęły jednak lekcje z Września. W ostatnich dekadach przeżywaliśmy tragiczny rozpad Jugosławii i czystki etniczne na jej obszarach, ludobójstwo w Rwandzie, w końcu – całkiem niedawne wojny w Gruzji i na wschodzie Ukrainy.

Trzeba robić wszystko, aby agresja i imperializm zostały powstrzymane w zarodku. A na to nie mogła zdobyć się Europa w latach trzydziestych XX wieku, tolerując kolejne akty przemocy wobec prawa międzynarodowego ze strony Hitlera. W konsekwencji, doprowadziło to do tragedii lat 1939-45.

 

Ofiarom wieczny odpoczynek

Od Wielunia, poprzez Westerplatte, Gdańsk i Warszawę popłynęła 1 września donośna modlitwa za wszystkich, którzy podczas Września i całej II wojny światowej nienawiść i chore ideologie polityczne odebrały największy dar przekazany przez Boga – życie.

Dzwony biły w świątyniach rzymskokatolickich, prawosławnych, greckokatolickich, ewangelickich i starokatolickich. Ta nasza niezmienna pamięć i modlitwa o pokoleniu dotkniętym przez 1939 rok układała się także w proste i uniwersalne słowa: „Nigdy więcej wojny!”.

Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail