Aleteia.pl - pozytywna strona Internetu w Twojej skrzynce e-mail

Nie możesz nas wesprzeć finansowo?

Możesz to zrobić na 5 innych sposobów:

  1. Módl się za nasz zespół i powodzenie naszej misji
  2. Opowiedz o Aletei w swojej parafii
  3. Udostępniaj nasze treści rodzinie i przyjaciołom
  4. Wyłącz AdBlocka, kiedy do nas zaglądasz
  5. Zapisz się do naszego newslettera i czytaj go codziennie

Dziękujemy!
Zespół Aletei

 

Katolicki portal bez polityki. Wesprzyj nas!

Aleteia

Chłopiec w szkole – uczeń drugiej kategorii?

Udostępnij

Połowa dzieci w szkołach, zwłaszcza w najmłodszych klasach, jest dyskryminowana. Chodzi o dyskryminację ze względu na płeć. Szkoła - nie tylko w Polsce - jest instytucją chłopcofobiczną. Ma to dalekosiężne skutki dla całego społeczeństwa.

Żakiet w kolorze fuksji

Widzieliście mema o tym, jak zabezpieczyć komputer przed mężczyzną? To był obrazek z kilkunastoma odcieniami różu i fioletu oraz poleceniem: „Wybierz fuksję”. Ten mem przypomniał mi się, kiedy mój syn dostał pracę domową, w której miał wskazać różne ubrania, m.in. żakiet, marynarkę i kurtkę. Przyszedł do mnie wkurzony: „To jest wszystko to samo!” i kopnął książkę.

Doprawdy, pozostaje tylko pogratulować twórcom podręcznika znajomości słownictwa dzieci, zwłaszcza dzieci płci męskiej. Podejrzewam, że nawet ich ojcowie mieliby problem z odróżnieniem żakietu od marynarki, a nawet spódnicy od sukienki (informacja dla tych, co nie czują się pewnie w tej ostatniej kwestii – spódnica to to krótsze, od pasa w dół).

Oczywiście jedno nieprzemyślane zadanie w podręczniku nikogo nie zabije, ale problem jest dużo szerszy.

 

Nasza pani

Kto uczy w szkołach? Kto pisze podręczniki i układa programy? W pierwszych klasach podstawówki są to niemal bezwyjątkowo kobiety. System edukacji – nie tylko w Polsce – jest zdominowany przez płeć piękną. Kobiecy jest model organizacji szkoły (długie siedzenie w ławkach), kultury osobistej (mówienie cicho, zgłaszanie się do odpowiedzi), rozwiązywania konfliktów (kompletny zakaz konfrontacji fizycznych między dziećmi, nawet takich, jak naturalne dla chłopców siłowanie się i przepychanie), wybór lektur. Kim jest dobry uczeń w klasach 0-3? To dziecko, które ładnie pisze i czyta, podkreśla temat lekcji kolorowymi flamastrami oraz elokwentnie odpowiada na pytania. Czyli bardzo rzadko bywa to chłopiec.

Dzisiaj chyba dla nikogo nie jest nowością informacja, że mali mężczyźni rozwijają się inaczej niż małe kobiety. Są nie tylko mniej wygadani. Koordynacja oko-ręka, kluczowa przy nauce pisania, rozwija się u nich troszkę wolniej. Częściej miewają problemy z percepcją słuchową. Znacznie częściej się jąkają i bywają nadpobudliwi. Znacznie częściej dotykają ich różne kłopoty na „dys-„: dysleksja, dysgrafia, dyskalkulia.

Czy to znaczy, że są mniej inteligentni? Oczywiście, że nie! Badania IQ tego nie wykazują. Nie są też leniwi ani nie usiłują zrobić na złość nauczycielce (przynajmniej nie bardziej niż dziewczynki). Oni po prostu uczą się w inny sposób i gdzie indziej lokują swoje zainteresowania.

 

Nie ma szkół koedukacyjnych

Kiedy mój syn, obecnie 10-letni, niedawno jechał samochodem z kolegą, słyszałam, jak najpierw dywagowali, czy wiśnie to to samo co czereśnie, ale chwilę później szczegółowo omawiali różnice między kałasznikowem a schmeisserem. Ja ledwo kojarzę, że istnieją takie karabiny (i żeby napisać „schmeisser”, musiałam wygooglować pisownię). Równie żenująca jest moja wiedza o średniowiecznych machinach i golach Messiego.

Chłopcy często „rozkręcają” się w szkole dopiero pod koniec podstawówki. I chyba nikt nie twierdzi, że jako dorośli mają mniejszą wiedzę czy umiejętności. Jednak zanim to nastąpi, są przez lata porównywani – oczywiście na niekorzyść – z rezolutnymi, spokojnymi, mającymi wysokie kompetencje językowe dziewczynkami. I frustrują się. Jak mówi Janusz Wardak, doradca pedagogiczny i były wicedyrektor szkoły dla chłopców „Żagle” w Warszawie, szkoły koedukacyjne nie istnieją – są tylko szkoły dla dziewczynek, do których z konieczności posyła się również chłopców.

 

Mąż pani magister

Skutki szkolnej dyskryminacji są dla chłopców bolesne. Ponieważ w pierwszych latach edukacji mają oni statystycznie słabsze wyniki niż ich koleżanki, częściej miewają zaniżoną samoocenę w tej dziedzinie, łatwiej zniechęcają się do nauki i ostatecznie zdobywają niższe wykształcenie. W Polsce wśród młodych ludzi jest 70% studentek, a tylko 53% studentów.

Ma to negatywne skutki również dla całego społeczeństwa. Po pierwsze – potencjał części młodych mężczyzn jest marnowany. Po drugie – młode kobiety na ogół chcą mieć mężów, którzy zdobyli takie samo wykształcenie jak one, więc trudniej im znaleźć odpowiednich kandydatów do założenia rodziny. Po trzecie – kobiety po urodzeniu dzieci często chcą ograniczyć pracę albo na jakiś czas z niej zrezygnować, a żeby mogły to zrobić, muszą mieć dobrze zarabiających mężów. Niższe wykształcenie mężczyzn często wiąże się z niższymi dochodami i komplikuje sytuację tych rodzin.

 

Szkoła dla chłopców, homeschooling…

Co można z tym zrobić? Rozsądne nauczycielki i rozsądni rodzice rozumieją, że chłopcy w szkole miewają mizerniejsze efekty niż dziewczynki. Ale wydaje się, że zgoda na porażkę edukacyjną – bo chyba tak należy nazwać ten problem – to za mało.

Pewnym rozwiązaniem jest tworzenie oddzielnych szkół albo klas dla dziewczynek i chłopców. Pionierem w Polsce jest stowarzyszenie Sternik, które prowadzi m.in. wspomniane „Żagle” dla chłopców i „Strumienie” dla dziewcząt, i z którego wypączkowało już kilkanaście szkół w dużych miastach w Polsce.

Tym samym tropem idzie m.in. szkoła sióstr nazaretanek w Warszawie, która prowadzi oddzielne klasy dla dziewcząt i chłopców. Warto dodać, że choć w Polsce edukacja z podziałem na płcie to nowinka, to w wielu krajach na świecie jest ona czymś znanym i cenionym, np. w australijskim stanie Nowa Południowa Walia szkoły rozdzielnopłciowe stanowią połowę szkół publicznych, a w USA po zniesieniu 13 lat temu zakazu prowadzenia takich szkół publicznych powstaje ich tam wiele. Inna ciekawa opcja to edukacja domowa, która pozwala na dopasowanie metod nauki do osobowości i potrzeb każdego dziecka.

Tylko że nie każdy może i chce posłać syna do niepublicznej szkoły dla chłopców ani uczyć go w domu. Trzeba gruntownie zmienić system edukacji, żeby chłopcy przestali być w nim uczniami drugiej kategorii.

Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail