Aleteia.pl - pozytywna strona Internetu w Twojej skrzynce e-mail

Nie możesz nas wesprzeć finansowo?

Możesz to zrobić na 5 innych sposobów:

  1. Módl się za nasz zespół i powodzenie naszej misji
  2. Opowiedz o Aletei w swojej parafii
  3. Udostępniaj nasze treści rodzinie i przyjaciołom
  4. Wyłącz AdBlocka, kiedy do nas zaglądasz
  5. Zapisz się do naszego newslettera i czytaj go codziennie

Dziękujemy!
Zespół Aletei

 

Katolicki portal bez polityki. Wesprzyj nas!

Aleteia

Święty Józef Obrońca. Rysunek, który mówi o wzorcu prawdziwego mężczyzny

Fot. Ks. Mateusz Szerszeń
Udostępnij

Często spotykamy mężczyzn, którzy postępują w odwrotny sposób. Słabsi stają się dla nich okazją do prześladowania, agresji i rozładowania sił. A przecież prawdziwe męstwo to stawanie w obranie słabszych.

Życie podsuwa czasami zupełnie nieoczekiwane inspiracje, które zmieniają nasze postrzeganie świata. Tak też było ostatnim razem, gdy odmawiałem brewiarz z małej książeczki zawierającej średniowieczne ryciny ze scenami biblijnymi.

Czytaj także: Stanisław Borawski: Prawdziwy dżentelmen to rycerz. Zawsze staje w obronie słabszych

Na jednej z nich przedstawiona była scena ucieczki Świętej Rodziny do Egiptu. Po ogłoszeniu dekretu przez Heroda życie Jezusa i Jego Matki znalazło się w niebezpieczeństwie, co rysownik przedstawił jako pospieszną wędrówkę na osiołku prowadzonym przez Józefa.

Nie byłoby w tym rysunku niczego niezwykłego, gdyby nie jeden szczegół. W rogu małego obrazka dostrzec można trzy drapieżne wilcze łby, które z rozdziawionymi paszczami czyhają na to, aby zaatakować podróżujących. Józef zapatrzony w Maryję i Jezusa, nawet nie spogląda w stronę wilków, ale odgania je laską pasterską.

Bardzo spodobał mi się ten obraz. Stanowi on bowiem wyrażenie ważnej prawdy o roli mężczyzny w świecie. Chodzi mi o (będące częścią męskiej natury) stawanie w obranie słabszych.

Nie jest to jednak, jakby się mogło wydawać, rzecz zupełnie oczywista w dzisiejszym świecie. Często spotykamy mężczyzn, którzy postępują w odwrotny sposób. Słabsi stają się dla nich okazją do prześladowania, agresji i rozładowania sił.

Postawa Józefa wyraża natomiast najpełniej powołanie mężczyzny do troski o tych, którzy potrzebują męskiej pomocy. Tu nie chodzi o własne ambicje, o pokazanie, że jestem „macho”, ale o zewnętrzne wyrażenie tego, kim naprawdę jest mężczyzna.

Nic nie daje bowiem mężczyźnie takiego pocieszenia jak świadomość, że może żyć dla innych i otaczać opieką tych, których kocha. Pobrzmiewa w tym echo opisu stworzenia człowieka, gdy Adam nie mógł sobie poradzić z samotnością i Bóg stworzył dla niego kobietę, którą pokochał i obdarzył szacunkiem.

Dzisiaj obrona przed złem słabszych i pokrzywdzonych wydaje się również bardzo aktualna. Bezbronność ludzi dobrych powinna skłaniać mężczyzn do podejmowania konkretnych działań, dzięki którym wprowadzą ład i porządek. Pokonywanie własnego strachu w imię miłości wyrabia w mężczyźnie cnotę, którą chrześcijaństwo nazywa męstwem (łac. fortitudo).

To dzięki niej człowiek zdolny jest do pokonywania przeciwności w walce ze złem w imię wyższych wartości. Niedoścignionym wzorem właśnie takiej postawy jest św. Józef, który „jako mąż sprawiedliwy” odważnie strzegł tajemnicy Wcielenia (por. Msza wotywna o św. Józefie).

Fot. Ks. Mateusz Szerszeń

Czytaj także: Ileż można czekać? Święty Józefie, czy Ty mnie w ogóle słuchasz? Świadectwo

Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail