Aleteia.pl - pozytywna strona Internetu w Twojej skrzynce e-mail

Nie możesz nas wesprzeć finansowo?

Możesz to zrobić na 5 innych sposobów:

  1. Módl się za nasz zespół i powodzenie naszej misji
  2. Opowiedz o Aletei w swojej parafii
  3. Udostępniaj nasze treści rodzinie i przyjaciołom
  4. Wyłącz AdBlocka, kiedy do nas zaglądasz
  5. Zapisz się do naszego newslettera i czytaj go codziennie

Dziękujemy!
Zespół Aletei

 

Katolicki portal bez polityki. Wesprzyj nas!

Aleteia

Porównywanie dzieci – motywuje czy rani?

PORÓWNYWANIE DZIECI
stockfour | Shutterstock
Udostępnij

Jeśli porównujemy dzieci, uczymy ich tego samego. W szkole zawsze znajdzie się ktoś, kto dostał lepszą lub gorszą ocenę, jest modniej ubrany, ma świetne zdjęcia na Facebooku. Dzieci rosną z nawykiem porównywania i zabierają go do innych środowisk.

On już, a ty jeszcze nie!

Byłam z synem na placu zabaw. W którymś momencie zakomunikował o swoich potrzebach, więc odeszliśmy dalej w poszukiwaniu jakiegoś miejsca na uboczu. Podczas „operacji” usłyszeliśmy zza pleców głos starszej pani: „Zobacz, Stasiu, chłopiec już woła siku, a ty cały czas lejesz do pieluchy!”.

Zamurowało mnie jej bezpardonowe podejście do tak delikatnego tematu. Chłopiec wyglądał już na nieco starszego, ale nie zmienia to faktu, że babcia/niania postawiła go w przykrej sytuacji. Czy to miało go zmotywować? Maluch zabawą próbował ukryć swoje zawstydzenie. Skoro na co dzień słyszał podobne „zachęty”, można się tylko domyślać, że to nie w dziecku leży problem…

 

Nie pomoże, a może zaszkodzić

Dzieci od maleńkości często słyszą zdania typu: „Zobacz, jak Kasia pięknie je”, „Zobacz, jak chłopiec spokojnie siedzi w wózku”, „Zobacz, jaka grzeczna dziewczynka, a ty tak płaczesz”. Może sformułowania te na pierwszy rzut oka nie wydają się niczym krzywdzącym, ale czy znacie dziecko, na które coś takiego podziała, i nagle weźmie przykład z rówieśnika?

Z moich obserwacji wynika, że większość tego typu sytuacji kończy się jeszcze większą frustracją dziecka, które – raz, że niezrozumiane, dodatkowo poczuje się gorsze od innych. Jest to dla nas jednoznaczny sygnał, żeby takich zwrotów unikać, bo, po pierwsze, nie działają, po drugie, mogą zranić małego człowieka.

 

Dom i szkoła – główne środowiska porównawcze

Bycie „młodszą siostrą swojego brata” to plakietki, które nadawane są nam w domu. Starsze rodzeństwo często stawiane bywa za wzór, swego rodzaju punkt odniesienia wobec młodszych braci czy sióstr. Podobnie bywa z rodzeństwem zdolniejszym czy sprytniejszym w jakiejś dziedzinie. Czasami „motywacyjne” porównania pojawiają się w domu także wtedy, gdy dzieci są już dorosłe – „Siostra ułożyła już sobie życie, a ty?”.

Schemat porównywania rodzeństwa najczęściej bywa wzmacniany przez środowisko szkolne, jeśli dzieci chodzą do tej samej placówki. „Ach, to ty jesteś bratem naszej prymuski z 3c”. Zdarza się, że od młodszych dzieci niejako oczekuje się podobnych rezultatów w nauce jak u starszego rodzeństwa. Wszystko to sprawia, że na dziecko nie patrzy się w sposób osobny, ale cały czas przez pryzmat kogoś innego. No właśnie – innego!

 

Skutki porównywania

Są słowa z dzieciństwa, które pracują w nas całe życie. Porównywanie do rodzeństwa może być czasami motywujące, ale bywa, że przybiera wówczas formę rywalizacji. Stąd krótka droga do rozbicia dobrych relacji w rodzinie. Zestawianie dzieci i ich osiągnięć może być powodem budowania ich kompleksów i zachwianego poczucia własnej wartości – zależnego wciąż od innych ludzi.

Ponadto, jeśli porównujemy dzieci, uczymy je tego samego. W szkole zawsze znajdzie się ktoś, kto dostał lepszą lub gorszą ocenę, jest modniej ubrany, ma świetne zdjęcia na Facebooku. Dzieci rosną z tym nawykiem i zabierają go do innych środowisk – na studia, do pracy, w grono znajomych. Wszędzie tam będzie ktoś „lepszy” lub „gorszy”.

 

Nasza inność to nasza wartość

Przeczytajmy wypowiedź Agnieszki, mamy siedmiorga dzieci, autorki bloga Family fun by mum:

Każde moje dziecko z tej siódemki jest inne – inny człowiek, inna osobowość. To dla nas szok: mama ta sama, tata ten sam, ten sam dom, a dzieci różne. […] Nie rodzą nam się takie same „produkty” – tak, że wkładając w nie tyle samo wysiłku, wychodzi ten sam człowiek. To są osoby, a między nimi są ogromne różnice.

Każde dziecko ma swoje cechy osobiste, swój charakter, zdolności i marzenia. Rolą rodziców jest dostrzeżenie ich i próba spojrzenia na każde swoje dziecko jako na osobne dzieło. Bo właśnie w tej inności leży jego wartość – nie w powielaniu istniejących schematów. Dostrzec indywidualność dziecka, pomóc zbudować mu poczucie własnej wartości w izolacji od tego, co ma ktoś inny – oto nasze zadanie.

Z wielką mądrością Pan sprawił, że są oni różni i wyznaczył im inne drogi. […] Jak glina w ręku garncarza, którą formuje według swojego upodobania, tak ludzie w ręku Tego, który ich stworzył (Syr 33, 11-13).

Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail