Aleteia.pl - pozytywna strona Internetu w Twojej skrzynce e-mail

Nie możesz nas wesprzeć finansowo?

Możesz to zrobić na 5 innych sposobów:

  1. Módl się za nasz zespół i powodzenie naszej misji
  2. Opowiedz o Aletei w swojej parafii
  3. Udostępniaj nasze treści rodzinie i przyjaciołom
  4. Wyłącz AdBlocka, kiedy do nas zaglądasz
  5. Zapisz się do naszego newslettera i czytaj go codziennie

Dziękujemy!
Zespół Aletei

 

Katolicki portal bez polityki. Wesprzyj nas!

Aleteia

Muzyka w podróży – wsłuchaj się w tradycję

MUZYK
Diogo Brandao/Unsplash | CC0
Udostępnij

Zdarza się, że podróżujemy w poszukiwaniu odległych krajobrazów, nieziemskich potraw czy po prostu odpoczynku, ale poznawanie innych kultur poprzez muzykę też może przynieść wiele ekscytujących doznań.

Wyobraź sobie, że przyjeżdżasz właśnie do nowego, zupełnie tajemniczego dla ciebie miejsca. Do niewielkiego włoskiego miasteczka; do tłumnej, azjatyckiej aglomeracji; do amazońskiego plemienia. Wszystko dookoła walczy o twoją uwagę – nie wiesz, gdzie patrzeć, dokąd iść, na czym się skupić. Pojawia się wiele dźwięków – ktoś mówi w nieznanym przez ciebie języku, natura szepcze a zgiełk miasta krzyczy ci do ucha – i wszystko to układa się w jedną, niepowtarzalną melodię.

A potem okazuje się, że ta przestrzeń, w której się znajdujesz, od wieków była inspiracją dla lokalnych artystów. To oni tworzyli, czerpiąc z kultury, w którą właśnie wkraczasz. I to dzięki nim narodziła się taka muzyka tradycyjna jak fado w Portugalii, bossa nova w Brazylii, jamajskie reggae oraz wiele innych, niepowtarzalnych gatunków.

 

Przystanek na trasie: muzyka tradycyjna

Dlaczego warto potraktować muzykę lokalną jako element podróży? Bo nagle okazuje się, że towarzyszy ona mieszkańcom od pokoleń. Żyje w nich i w ich domach. Pomaga zrozumieć społeczeństwo – z muzyką jest jak ze znajomymi, których poznajemy – kiedy dowiadujemy się o ich ulubionym wykonawcy muzycznym, orientujemy się lepiej z jakim typem człowieka mamy do czynienia i jakie treści do niego przemawiają. Jest bowiem różnica między słuchaczem-fanem muzyki klasycznej, a słuchaczem disco polo – i różnica ta prezentuje się przynajmniej na poziomie estetyczno-poznawczym. Filharmonia przecież (stereotypowo) domaga się innego usposobienia odbiorców niż wiejski festyn.

Dla mnie muzyka lokalna, muzyka ludowa, to pewnego rodzaju język, który opisuje historię, uczucia i emocje niedosłownie. Zarysowuje je, sugeruje, ale pozostawia pole do interpretacji. Tak jak np. w fado można usłyszeć niejako zmaterializowane saudade – tam motyw wędrówki, czułość i cierpienie z powodu nieszczęśliwej miłości tworzą nastrojową kompozycję, która wybrzmiewa w akompaniamencie portugalskiej gitary, aby wzruszać słuchaczy.

Trudno zaprzeczyć, że kultura danego państwa, regionu, czy nawet grupy społecznej bez muzyki pozostałaby niepełna. Czym byłaby polska kultura bez twórczości Mazowsza? Chopina? Czym byłaby Havana bez kubańskich rytmów salsy? Choć to tak rozrzucone przykłady muzyczne, ich cechą wspólną jest to, że ukazują ducha ludu – w tańcach narodowych, etiudach o losach państwa czy próbie uwolnienia się od ograniczeń ciała.

 

Podróże muzyczne

Ze swoich podróży rodzinnych pamiętam śpiewy benedyktyńskie i mnisze, które często towarzyszą zwiedzającym w opactwach, klasztorach lub katedrach. Ich przejmujące, monotonne dźwięki wprowadzają w nastrój medytacji i skupienia. Od tego czasu moje oczekiwania się ugruntowały i nie wyobrażam sobie usłyszeć w takich miejscach jakiejkolwiek innej muzyki, nawet w stylu sakralnym.

Tak samo jak Glasgow już na zawsze pozostanie dla mnie miastem ulicznych grajków, a Lizbona – miejscem, gdzie koncerty, szczególnie te w plenerze, jednoczą mieszkańców i przyjezdnych.

Takie podróże muzyczne to dla mnie jedne z najbardziej ulubionych form podróżowania, a najciekawszy w tym wszystkim wydaje się fakt, że muzykę, szczególnie piosenki, można traktować jak utwór literacki z przesłaniem historyczno-kulturowym.

Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail