Aleteia.pl - pozytywna strona Internetu w Twojej skrzynce e-mail

Nie możesz nas wesprzeć finansowo?

Możesz to zrobić na 5 innych sposobów:

  1. Módl się za nasz zespół i powodzenie naszej misji
  2. Opowiedz o Aletei w swojej parafii
  3. Udostępniaj nasze treści rodzinie i przyjaciołom
  4. Wyłącz AdBlocka, kiedy do nas zaglądasz
  5. Zapisz się do naszego newslettera i czytaj go codziennie

Dziękujemy!
Zespół Aletei

 

Katolicki portal bez polityki. Wesprzyj nas!

Aleteia

Z życia przedszkolaka – jak przygotować dziecko na tę wielką zmianę?

DZIECKO W PRZEDSZKOLU
DeeMPhotography | Shutterstock
Udostępnij

Jeśli podjęliście decyzję, że wasza pociecha idzie do przedszkola i tak jest to decyzja nieodwracalna. Postarajcie się skupić na tym, jak dobrze przygotować dziecko do tej zmiany, a nie na tym, czy faktycznie to będzie dobra zmiana - czy będzie płakać, czy znajdzie towarzyszy do zabawy, czy polubi to miejsce.

Pamiętam, jak ponad trzy lata temu moja córeczka przyszła na świat i zaczęłam spotykać się z koleżankami, których dzieci były starsze. „Dzieciowe” tematy, każda ze swojego podwórka. Kiedy zaczęły się tematy przedszkolne, to wydawało mi się to tak odległe, niemalże lata świetlne dzieliły nas od tego okresu. Okazuje się jednak, że to wcale nie tak dalekie, bo ledwo się obejrzałam, a mam już w domu dwutygodniowego przedszkolaka…

 

Zacznij od siebie

Jeśli podjęliście decyzję, że wasza pociecha idzie do przedszkola i tak jest to decyzja nieodwracalna. Postarajcie się skupić na tym, jak dobrze przygotować dziecko do tej zmiany, a nie na tym, czy faktycznie to będzie dobra zmiana – czy będzie płakać, czy znajdzie towarzyszy do zabawy, czy polubi to miejsce.

Kumulacja wątpliwości na pewno nie posłuży dobrze ani wam, ani waszemu dziecku. Oczywiście to, że stawiacie sobie tego typu pytania, jest czymś zupełnie naturalnym, aczkolwiek celebrowanie ich, rozpamiętywanie, nakręcanie nie przyniesie niczego dobrego.

 

Pozytywny przekaz

Jest wiele sposobów na to, żeby dać dziecku pozytywny przekaz o przedszkolu. Z naszej praktyki były to niekończące się  opowieści o życiu przedszkolnym, o nowych zabawkach, o dzieciach, różnych zabawach, placu zabaw. Często korzystaliśmy z książeczek, które pomagają dziecku zrozumieć ten świat, są zobrazowane i oczywiście idealnie, jeśli pojawiają się w nich ulubieni bohaterowie.

My korzystaliśmy z pomocy Pucia, gdzie pojawia się wątek przedszkola, Świnki Peppy czy specjalnych serii przeznaczonych do lepszego przygotowania na pierwszy okres w przedszkolu, tj. „Feluś i Gucio idą do przedszkola”, „Kicia Kocia w przedszkolu” itp. Amelka chętnie słuchała tych opowieści, przeglądając obrazki.

 

Oswajanie z miejscem

U nas tradycją niemalże stały się pielgrzymki wokół przedszkola i rozmowy o placu zabaw, który był widoczny za ogrodzeniem. Nagle przyszedł taki czas, że nasza córeczka znając już drogę, prowadziła nas czy nianię do przedszkola, żeby zobaczyć to miejsce.

Oczywiście ważnym elementem jest adaptacja planowana, kiedy w wyznaczone dni dzieci razem z rodzicami chodzą do przedszkola, żeby oswoić się zarówno z przedszkolem, paniami i nową sytuacją.

 

Konkrety

Nie zapominajmy o tym, żeby mówić dziecku od początku, że będzie zostawać w przedszkolu bez mamy i taty, ale że będziemy po nie przychodzić. Pamiętam pierwsze rozmowy z Amelką na ten temat – ona miała wyobrażenie, że będziemy tam razem. Nagle dotarło do mnie, że muszę jej to zobrazować i umiejscowić w czasie, opowiedzieć jak to będzie wyglądało.

Mówiliśmy jej, że będziemy odprowadzać ją rano, o tym, jak będzie wyglądał jej dzień i kiedy będziemy po nią przychodzić.

 

Czy tylko pozytywnie?

Zaczęłam sobie zadawać to pytanie po pierwszych dwóch dniach przedszkola. Pierwszego dnia Amelka wstała bardzo wcześnie, pakowała plecaczek kilka razy, już mnie pospieszała, chciała jak najszybciej tam być. Weszłyśmy do szatni, dostała swoją półeczkę, pani przyjaźnie ją przywitała. Pa pa, miłego dnia. Dobry początek.

Odbierałam ją po obiedzie, ok. 13.00 i kiedy wyszła – rozpłakała się. Szybko zrozumiałam dlaczego. Ten pozytywny przekaz jest bardzo dobry i wręcz konieczny, ale nie należy omijać trudnych tematów. W niektórych książeczkach pojawia się np. wątek płaczących dzieci.

Żeby to zobrazować, przedstawię, o co chodziło. Pierwszego dnia Amelka rozpłakała się, bo wywołałam ją z leżakowania i został jej śpiworek, więc w okresie mocnego „poczucia własności”, trzeba było wyjaśnić jej, że niektóre rzeczy, takie jak śpiworek, kapcie czy ręczniczek zostają w przedszkolu i czekają na nią. Uspokoiła się po rozmowie na ten temat.

Wieczorem powiedziała mi też, że dziewczynka chciała zabrać jej misia. Ważnego misia, bo to jej przytulak z domu. Więc razem z mężem odegraliśmy scenkę, jak można zareagować w takiej sytuacji, stanowczo i jednocześnie nie przekraczając granic drugiego dziecka.

Kolejnego dnia mieliśmy inną sytuację do przegadania, która pokazała mi konieczność rozmawiania o trudniejszych aspektach adaptacji przedszkolnej. Amelka powiedziała, że dzieci płaczą i że sama też płakała. Zatem pojawia się dysonans.

Z jednej strony rodzice mówią, że tu jest fajnie i bezpiecznie, a z drugiej strony dzieci płaczą, więc chyba jednak coś jest nie tak. Tylko co? Tutaj ważna jest rola rodzica, który wyjaśni dziecku, z czego to wynika. U nas takie rozmowy przyniosły Amelce dużą ulgę, widziałam, że potrzebowała takich informacji. Kolejny tydzień z życia przedszkolaka upłynął już radośnie.

 

Tego unikaj!

Powyżej znajduje się namiastka tego, jak pozytywnie przygotować dziecko do nowej sytuacji, która na pewno nie jest dla niego łatwa. Aczkolwiek są też takie zachowania i słowa, które zdecydowanie nie służą procesowi adaptacji.

Otóż nigdy nie dzielcie się swoimi wątpliwościami odnośnie do przedszkola, pani czy dziecka w przedszkolu przy dzieciach. Może się wydawać, że nie słyszy albo nie rozumie, ale na pewno nasza pociecha nie raz zaskoczyła nas tym, że jednak słyszała rozmowę, której nie powinna, albo powtarzała coś, czego teoretycznie nie powinna słyszeć.

Albo inna sytuacja – najgorsze co możemy zrobić, to w przypływie negatywnych emocji czy poirytowania zachowaniem dziecka, które na przykład wyrywa zabawkę młodszemu rodzeństwu, powiedzieć mu na przykład: „zobaczysz, w przedszkolu cię nauczą, będziesz mieć szkołę życia” albo „pani cię nauczy” itp.

 

Raz lepiej raz gorzej

Mimo że jestem bardzo zadowolona z przebiegu adaptacji Amelki w przedszkolu, domyślam się, że jeszcze może być różnie. Może nadejść czas zniechęcenia, większej tęsknoty, oponowania przed wyjściem z domu… Uważam, że trzeba zaakceptować trudne momenty i emocje dziecka. Ma prawo mu się nie chcieć i ma prawo to wyrazić. Czy nam, dorosłym, zawsze się chce?

Pozdrawiam wszystkich rodziców przedszkolaków i życzę pozytywnych adaptacji w nowym miejscu.

Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail