Aleteia.pl - pozytywna strona Internetu w Twojej skrzynce e-mail

Nie możesz nas wesprzeć finansowo?

Możesz to zrobić na 5 innych sposobów:

  1. Módl się za nasz zespół i powodzenie naszej misji
  2. Opowiedz o Aletei w swojej parafii
  3. Udostępniaj nasze treści rodzinie i przyjaciołom
  4. Wyłącz AdBlocka, kiedy do nas zaglądasz
  5. Zapisz się do naszego newslettera i czytaj go codziennie

Dziękujemy!
Zespół Aletei

 

Katolicki portal bez polityki. Wesprzyj nas!

Aleteia

Małżeństwo nie jest po to, by nas uszczęśliwiać

PARA NA BRZEGU JEZIORA
Shutterstock
Udostępnij

Małżeństwo to kreowanie życia. To rodzina. Płacenie rachunków. Zmienianie pieluch. Czyszczenie klozetu. Gotowanie obiadów. Utrzymywanie domu w należytym stanie. Naprawianie auta…

Zacznijmy od podstaw. Czym tak naprawdę jest małżeństwo? Albo może… czym nie jest?

 

Po co jest małżeństwo?

Małżeństwo nie zostało stworzone po to, by nas uszczęśliwiać. Ten fakt, sam w sobie, stanowi wielki problem dla mnóstwa wierzących kobiet, które pragną znaleźć męża. Sama myśl o tym, że gdzieś tam istnieje jakiś gość, który zaspokoi wszelkie potrzeby kobiecego serca, jest z gruntu absurdalna. Trzeba to powiedzieć jasno: na planecie o nazwie Ziemia nie ma faceta, który potrafiłby zaspokoić wszystkie emocjonalne potrzeby kobiety.

Nic dziwnego, że na świecie jest tyle załamanych żon. Jakiś „autorytet” powiedział im kiedyś… albo przeczytały na jakiejś chrześcijańskiej stronie internetowej… że mężczyzna powinien zaspokajać wszystkie emocjonalne potrzeby swojej żony. Potem wyszły za mąż i zaraz po ślubie wepchnęły panu młodemu rurkę do głowy, żeby wyssać z niego całą siłę witalną: „Zaspokajaj moje potrzeby! Zaspokajaj moje potrzeby!”. Takie akcje prowadzą ich związek od razu na manowce. On jest wyczerpany i czuje, że zawodzi, zaś ona jest zła i rozgoryczona, ponieważ jej mąż nie spełnia jakichś wymyślonych i niedorzecznych norm, które w realnym świecie w ogóle nie mają prawa bytu.

Szkoda, że te kobitki nie pamiętają, iż tylko Bóg jest w stanie zaspokoić wszystkie potrzeby ich duszy. Czyżby zapomniały o Dekalogu? Pierwsze z przykazań mówi: „Nie będziesz miał bogów cudzych obok mnie”.

 

Mąż czy żona nie są od wypełniania pustki

Inna szokująca wiadomość: małżeństwo nie istnieje po to, byśmy byli zdrowi emocjonalnie. Ważniejsze jest to, abyś osiągnął dojrzałość i stabilność emocjonalną, zanim się ożenisz. Nie traktuj małżeństwa jako magicznej formuły, która będzie zdolna naprawić twe popaprane emocje. To się nie uda! Sam zajmij się tym przed ślubem!

A skoro już o tym mowa, postaraj się pamiętać, że twoja żona nigdy nie będzie lekarstwem na twoje głęboko skrywane problemy emocjonalne. Małżeństwo prędzej je zdemaskuje, niż uzdrowi. Piszę o tym w innej mojej książce „Więcej śmiechu dla dobra małżeństwa”.

Według badań opublikowanych 5 kwietnia 2009 r. w magazynie „Motivation and Emotion” istnieje bezpośrednia relacja pomiędzy tym, na ile osoby badane wyglądały na szczęśliwe, wnioskując ze zdjęć w studenckiej księdze pamiątkowej, a prawdopodobieństwem tego, że się w przyszłości rozwiodą. Badacze ocenili intensywność poszczególnych uśmiechów w skali od 1 do 10, a po latach przeprowadzili wywiady z wybranymi osobami. Żadna z osób, które znalazły się w 10 proc. górnej skali intensywności uśmiechu nie rozwiodła się, natomiast prawie co czwarta osoba z 10 proc. dolnej skali przeżyła rozpad małżeństwa.

Łapiesz? To badanie dotyczyło normalnych ludzi, niekoniecznie wierzących, nie pastorów i ich żon, nie pilnych studentów ze szkół biblijnych. Żadna z osób, które szczerze i szeroko uśmiechały się na zdjęciu, nie doświadczyła rozwodu. Jak to możliwe? Te osoby były szczęśliwe jeszcze przed ślubem! Nie potrzebowały męża lub żony do wypełnienia w sobie jakiejś pustki. W dalszej części badanie rozszerzono na wcześniejszy okres życia i określiło tę współzależność jako tak silną, że można było przewidzieć prawdopodobieństwo rozwodu na podstawie zdjęć z dzieciństwa. To naprawdę fascynujące!

 

Mark Gungor: Małżeństwo to kreowanie życia

Nie chcę sugerować, że jeżeli twój uśmiech marnie się prezentuje, to twój związek nie jest w stanie przetrwać. Nawet jeżeli nie masz ani jednego zęba, twoje małżeństwo również może być wspaniałe, pod warunkiem, że wszedłeś w nie szczęśliwy i zadowolony z życia. Nie chodzi bowiem tylko o sam uśmiech, lecz o głęboką wewnętrzną radość i szczęście.

Chcesz mieć wspaniałe małżeństwo na całe życie? Dbaj o swoje zdrowie emocjonalne. Nie traktuj związku jako recepty na swój wewnętrzny chaos. Jeżeli jesteś samotny, pusty i nieszczęśliwy, to zrób społeczeństwu przysługę i pozostań singlem. Samotna, pusta i nieszczęśliwa dusza nie zmieni się po ślubie, a dodatkowo unieszczęśliwi drugą osobę. Małżeństwo nie zostało wymyślone po to, by naprawiać ludzi.

O co więc chodzi z całym tym małżeństwem? O to, żeby zgodnie iść z kimś przez życie, i już. Pismo św. mówi nam, że we dwójkę jest łatwiej i lepiej:

Lepiej jest dwojgu niż jednemu, bo wspólnym wysiłkiem więcej osiągną. A gdyby upadli, to jeden drugiemu dźwignąć się pomoże. Lecz ciężko jest żyć samotnemu, bo gdy upadnie, nie będzie miał pomocy. W noc zimną dwoje, pod jednym kocem, mogą wzajemnie się ogrzać. A jak ma się ogrzać osoba samotna? (Koh 4,9-11) 

Fakty potwierdzają słowa Pisma św. W książce „The Case of Marriagemożna przeczytać następujące dane: ludzie pozostający w związkach małżeńskich są zdrowsi, zarabiają więcej, bardziej cieszą się życiem i żyją dłużej niż single. W skrócie: „Lepiej jest dwojgu niż jednemu”.

Małżeństwo to kreowanie życia. To rodzina. Płacenie rachunków. Zmienianie pieluch. Czyszczenie klozetu. Gotowanie obiadów. Utrzymywanie domu w należytym stanie. Naprawianie auta. Koszenie trawy. Wspieranie się w trudnych chwilach. Chodzenie do kościoła. Udzielanie się na rzecz społeczności, w której się mieszka, i służenie jej.

Ale, prawdę mówiąc, jeśli przyjrzymy się tej liście, musimy przyznać, że to wszystko można zrobić w pojedynkę – nawet założyć rodzinę. Nie ma na tej liście nic, czego single nie mogliby ogarnąć. To po co się żenić? Bo wszystko, co jest na tej liście, stanie się łatwiejsze, lepsze, bardziej satysfakcjonujące i trwałe, kiedy w tej podróży życia towarzyszy nam druga osoba.

*Fragment książki „Jak znaleźć fajną żonę”, Mark Gungor, Oficyna Wydawnicza VOCATIO, Warszawa 2019
**Tytuł, lead, śródtytuły pochodzą od redakcji Aleteia.pl

Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail