Aleteia

Bogacz z przypowieści nie robił nic złego. Co wtrąciło go w otchłań? [Komentarz do Ewangelii]

Lazarus and the Rich Man
Udostępnij

Gdzie jest klucz do zrozumienia sensu Jezusowej przypowieści? Widać wyraźnie, jak niewystarczająca jest tu używana przez nas często argumentacja: „jestem dobry, bo nic złego nie robię”.

Człowiek

„Był pewien bogaty człowiek. Ubierał się w purpurę i bisior, świętując co dzień wspaniale”. Nie wiemy skąd miał swoje bogactwo. Przypowieść Pana Jezusa nie sugeruje jednak w najmniejszym stopniu, że zdobył je nieuczciwie. Korzystał więc ze swoich dóbr, ciesząc się nimi i patrząc z zadowoleniem na swoje życie.

Mógł dziękować Bogu za Jego błogosławieństwo i modlić się o dalszą pomyślność, powtarzając wersety psalmu: „Niech pełne będą nasze spichlerze, zasobne we wszelkie plony. Niech nasze trzody tysiąckroć płodne na polach naszych mnożą się w tysiące, niech nasze bydło będzie tłuste.” I Bóg spełniał jego pragnienia.

 

Łazarz

Przez całe życie był na wyciągnięcie ręki. Leżał przy bramie jego domu. Biedak, pokryty wrzodami, pragnący nasycić się choćby resztkami ze stołu bogacza. Tylko psy okazywały mu litość, liżąc jego rany.

Przechodził obok niego obojętnie, wstrzymując na chwilę oddech z powodu drażniącego fetoru. Pierwszy raz spojrzał na niego, wymawiając jego imię i prosząc o pomoc, gdy był już w męczarniach, trawiony ogniem piekła. Niestety, bezlitosna przepaść, która dzieliła ich za życia, teraz utrwaliła się na wieczność…

 

Przestroga

Gdzie jest klucz do zrozumienia sensu Jezusowej przypowieści? Widać wyraźnie, jak niewystarczająca jest tu używana przez nas często argumentacja: „jestem dobry, bo nic złego nie robię”.

Bogacz z przypowieści także nie robił nic złego. Nie został potępiony za zło, które wyrządził. W otchłań wtrąciła go obojętność. Zaniedbanie. Brak miłości. „Ci, którzy nie okazują miłosierdzia będą sądzeni bez litości” – przestrzega nas Słowo.

 

Słowo

„Mają Mojżesza i proroków. Niech ich posłuchają”. To odpowiedź ojca wiary, Abrahama, na prośbę o interwencję z zaświatów, która miałaby odmienić los żyjących beztrosko egoistów. „Mają Słowo Boże” – taki jest sens tej odpowiedzi.

Wystarczy być posłusznym Słowu Boga, traktując je serio. Ono uczy nas przekraczania granic naszego egocentryzmu, świętoszkowatej hipokryzji, wygodnej obojętności. Pozwala nam spotkać się – nie z „głodem w Afryce”, „problemem bezdomności” czy „kwotami uchodźców” – ale z człowiekiem, z jego losem, dramatem, cierpieniem, bezradnością.

Słowo nas osądzi. „Byłem głodny, a daliście Mi jeść; byłem spragniony, a daliście Mi pić; byłem obcy, a przyjęliście mnie…”. Tu nie ma miejsca na komentarz. Na nasze „tak, ale…” odpowiedzią jest Słowo Boże z całą jego oczywistością.

 

Spojrzenie

Czy uda się nam ich dostrzec? Ubogich, kulących się z zimna na parkowych ławkach; starszych w ich bezradności i osamotnieniu; bezdomnych, wdzięcznych za życzliwe spojrzenie i dobre słowo; uchodźców patrzących przez zasieki granic na lepszy świat, który – broniąc „chrześcijańskiej cywilizacji” – nie chce im ofiarować upragnionego bezpieczeństwa…

Czy uda nam się ich spotkać dziś, byśmy kiedyś mogli rozpoznać się z radością, gdy w dniu ostatnim zgromadzi nas Ten, który powróci?

Ewangelia: Łk 16, 19-31