Aleteia.pl - pozytywna strona Internetu w Twojej skrzynce e-mail

Nie możesz nas wesprzeć finansowo?

Możesz to zrobić na 5 innych sposobów:

  1. Módl się za nasz zespół i powodzenie naszej misji
  2. Opowiedz o Aletei w swojej parafii
  3. Udostępniaj nasze treści rodzinie i przyjaciołom
  4. Wyłącz AdBlocka, kiedy do nas zaglądasz
  5. Zapisz się do naszego newslettera i czytaj go codziennie

Dziękujemy!
Zespół Aletei

 

Katolicki portal bez polityki. Wesprzyj nas!

Aleteia

Szkaplerz św. Michała Archanioła i walka duchowa, bez której życie wewnętrzne zamiera

ARCHANGEL MICHAEL
Udostępnij

Myliłby się ten, kto by sądził, że zwalczanie zła to zwalczanie człowieka, który źle postępuje. Linia frontu w wojnie duchowej przebiega gdzie indziej.

Trzy zobowiązania

To był ciepły jesienny dzień w środku tygodnia, pięć lat temu. Po odwiezieniu dzieci do szkoły wstąpiłam do kościoła na mszę świętą. Okazało się, że w tej parafii akurat była figura św. Michała Archanioła z Gargano, która w ostatnich latach robi „tournée” po Polsce. Po mszy można było przyjąć szkaplerz św. Michała.

Zanim się zdecydowałam, dowiedziałam się dokładnie, do czego się zobowiązuję. Były to trzy rzeczy: noszenie szkaplerza, codzienna modlitwa do św. Michała i szerzenie jego kultu. Dwie pierwsze udaje mi się, jak na razie, robić. Na trzecią jakoś nie miałam pomysłu. Więc postanowiłam napisać coś na ten temat.

Czytaj także: Czy objawił się w Polsce? Komu szczególnie pomaga? Poznajcie Michała Archanioła

 

Plaża i Geonosis

W modlitwie, którą codziennie odmawiam:

„Św. Michale Archaniele, wspomagaj nas w walce, a przeciw podstępom i niegodziwości złego ducha bądź dla nas obroną. Niechaj go Bóg pogromić raczy, a ty, wodzu niebieskich zastępów, szatana i inne duchy złe, które na zgubę dusz ludzkich po tym świecie krążą, mocą Bożą strąć do piekła. Amen”

są dwa kluczowe dla mnie słowa: „wspomagaj” – bo dobrze wiem, że bez pomocy z góry byłoby ze mną marnie; i słowo „walka”, które przypomina mi, że moje życie to nie piaskownica ani plaża, tylko raczej – trzymając się piaskowej stylistyki – bitwa na pustynnej planecie na Geonosis z „Gwiezdnych wojen”.

 

Walka nie jest zła

„Walka”, „wojna”, „bitwa” – te słowa nie kojarzą się dobrze. Trudno, żeby się dobrze kojarzyły konflikty zbrojne, walka o przetrwanie za marną pensję czy choćby konflikt teściowa-synowa.

Ale przecież nie każda walka jest zła. Zwłaszcza w życiu duchowym zmagania i trud wydają się czymś niezbędnym. W końcu my, ludzie wierzący, mówimy o sobie, że jesteśmy „Ecclesia militans”, czyli Kościołem wojującym.

Póki żyjemy na tym świecie, mamy do czynienia nie tylko z dobrem i miłością, ale również ze złem. I na to drugie musimy reagować. Nie bez powodu w modlitwie za zmarłych prosi się dla nich o wieczny odpoczynek. Widać tu założenie, że doczesność to przede wszystkim trud i walka.

Czytaj także: Czy to prawda, że noszenie szkaplerza skraca czyściec?

 

Linia frontu

Myliłby się jednak ten, kto by sądził, że zwalczanie zła to zwalczanie człowieka, który źle postępuje. Owszem, istnieją chore idee oraz ludzie, którzy krzywdzą innych i samych siebie. Ale wtedy: „grzeszących upominać”, „nieumiejętnych pouczać”, „wątpiącym dobrze radzić” – a wszystko to z szacunkiem i miłością dla grzeszącego, nieumiejętnego czy wątpiącego.

Linia frontu w wojnie duchowej przebiega przez środek mojego serca. Mam walczyć ze swoją pychą, lenistwem, egoizmem, niecierpliwością i wieloma innymi grzechami. To musi być walka na serio – choć toczona z Bożą pomocą.

Jak mówi powiedzenie, z prądem płyną tylko zdechłe ryby. Te, które żyją, poznaje się po tym, że walczą z nurtem. Jeśli o nic nie walczę w życiu duchowym, to może znaczy, że życie we mnie zamiera?

 

Furia złego

Chyba każdy, kto stara się żyć z Bogiem, doświadcza czasem przedziwnego zjawiska, że kiedy stara się o coś dobrego, napotyka zastanawiające, niespodziewane i nieproporcjonalne przeciwności. Najwyraźniej dobre postanowienia i plany wywołują furię złego ducha.

Warto o tym pamiętać, kiedy zabieramy się za coś dobrego, i być przygotowani na trudności. A kiedy przeżywamy miły i przyjemny etap, możemy dziękować Bogu, że pozwala nam „odpocząć przy Swoim sercu” (jak pisała św. Faustyna), i gotować się do następnej batalii.

Wielu dobrych, pięknych walk życzę wam i sobie!

Czytaj także: Gargano. Niezwykła góra poświęcona św. Michałowi Archaniołowi

Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail