Aleteia.pl - pozytywna strona Internetu w Twojej skrzynce e-mail

Nie możesz nas wesprzeć finansowo?

Możesz to zrobić na 5 innych sposobów:

  1. Módl się za nasz zespół i powodzenie naszej misji
  2. Opowiedz o Aletei w swojej parafii
  3. Udostępniaj nasze treści rodzinie i przyjaciołom
  4. Wyłącz AdBlocka, kiedy do nas zaglądasz
  5. Zapisz się do naszego newslettera i czytaj go codziennie

Dziękujemy!
Zespół Aletei

 

Katolicki portal bez polityki. Wesprzyj nas!

Aleteia

Abby Johnson: to, że zobaczyłam aborcję na własne oczy po prostu rozdarło mi serce

PROLIFE
Udostępnij

Paulina Guzik rozmawiała w „Między Ziemią a Niebem” TVP1 z bohaterką filmu „Nieplanowane”, Abby Johnson. Film w listopadzie wchodzi do polskich kin.

Film Unplanned – „Nieplanowane”, który w listopadzie wchodzi do polskich kin był prawdziwym ciosem dla Planned Parenthood – największej sieci klinik aborcyjnych w USA. (Rocznie wykonują oni ponad 300 tysięcy aborcji, co stanowi 1/3 aborcji w całych Stanach). „Nieplanowane” o byłej dyrektorce jednej z ich klinik wyświetlany był w amerykańskich kinach przez 14 tygodni, przez wiele tygodni utrzymywał się też na szczytach list sprzedawanych DVD. Właśnie miał premierę w Kanadzie, Meksyku, wkrótce zobaczy go cała Ameryka Łacińska. Paulina Guzik rozmawiała w „Między Ziemią a Niebem” TVP1 z bohaterką filmu, Abby Johnson.

 

Publikujemy treść rozmowy:

Paulina Guzik: Jak twoje życie wyglądało wtedy, kiedy byłaś dyrektorem kliniki aborcyjnej?

Abby Johnson: Zupełnie normalnie! Byłam żoną, mamą, mieliśmy jedną córkę Grace, lubiłam swoją pracę, myślałam, że robię rzeczy właściwe, byłam związana z Planned Parenthood, odkąd byłam studentką, zarabiałam mnóstwo pieniędzy i sadziłam, że będę z nimi związana do końca życia.

Sama dokonałam aborcji, kiedy pracowałam w klinice. Stajesz się wtedy po prostu uodporniony na śmierć i zabijanie. Bo staje się to normalnością. A to nigdy nie powinno być normalne. Byłam uczona, że płód to takie nic, że to tylko tkanka, po prostu nic ważnego.

Jak to się stało, że twoje zdanie o aborcji zmieniło się o 180 stopni?

Poproszono mnie, abym weszła i asystowała przy zabiegu aborcji przy jednoczesnym ultrasonografie. To był dla mnie straszny szok – zobaczyłam 13-tygodniowe dziecko walczące o życie w łonie mamy przeciwko narzędziom aborcyjnym. I dokładnie w tym momencie zdałam sobie sprawę, że w tym łonie było ludzkie życie, że aborcja to życie zabiera niewinnej ludzkiej istocie i jeśli te dwie rzeczy były prawdą- to wiedziałam, że byłam po złej stronie całej debaty. Więc skończyło się na tym, że odeszłam i zaczęłam głośno mówić o moich doświadczeniach.

To, że zobaczyłam aborcję na własne oczy po prostu rozdarło mi serce. Gdybym zobaczyła 3 latka, który walczy o życie bo ktoś chce mu je odebrać– zainterweniowałabym! W momencie gdy zobaczyłam zabieg poczułam się jakbym patrzyła bezradnie jak takie samo dziecko umiera.

Twoje życie zmieniło się – od razu na lepsze czy wręcz przeciwnie?

Można powiedzieć, że jedno i drugie. Ciężko było odejść od ludzi z kliniki, którzy wydawało mi się byli moimi przyjaciółmi, ciężko było odejść ze stabilnej pracy którą miałam, było to przerażające, bo odeszłam z pracy, nie wiedząc, co innego będę teraz robić. Więc z jednej strony czułam strach, a z drugiej ulgę, trochę jakbym właśnie wyszła z więzienia, czułam jakby mój wyrok został właśnie zakończony. Więc to było wspaniałe, naprawdę ponownie odkrywałam swój związek z Bogiem i to było niezwykłe, ale zwykłe ziemskie sprawy, jak pieniądze, jak zapłacimy za nasze rachunki – to było przerażające. Ale Pan Bóg nas przez to przeprowadził – przenieśliśmy się do mniejszego domu, kupiliśmy tańszy samochód, jakoś się to ułożyło.

Czy kiedy zrozumiałaś, czym jest aborcja, poczułaś, że się nawróciłaś?

To nie była tylko zmiana serca dotycząca aborcji, ale też nawrócenie duchowe dla mnie. Musiało tak być, bo musiałam skonfrontować się z tym, co robiłam w klinice aborcyjnej. A więc po pierwsze zdałam sobie sprawę, że muszę też poszukać przebaczenia. I prawdziwe przebaczenie mogło przyjść tylko od Chrystusa, więc oczywiście w moim sercu dokonało się nawrócenie

Jak film „Nieplanowane” wpłynął na wasze działania pro-life?

Mam nadzieję, że wraz z tym filmem ludzie poczują się zmotywowani do tego, aby zrobić więcej dla ochrony życia. Jest wielu ludzi, którzy mówią „a tak, tak, jestem pro-life”, ale nic właściwie nie robią. I mam nadzieję, że ten film przekona ludzi, aby robili więcej. Widzieliśmy już dzieci ocalone dzięki filmowi, bo ich mamy poszły go zobaczyć, więc mam nadzieję że jest to narzędzie dla świata. Bo przecież nikt nie mówi nam prawdy o aborcji. Wiemy tylko tyle, ile mainstreamowe media chcą, żebyśmy wiedzieli. Więc mam nadzieję, że ten film z jednej strony pokaże prawdę, a z drugiej strony pokaże boskie miłosierdzie i łaskę. I mam też nadzieję, że da ludziom ukojenie, szczególnie kobietom, które przeszły przez aborcję.

Teraz po wielkim sukcesie filmu w USA dostajemy wiele wiadomości od rodziców, którzy zdecydowali, że nie dokonają aborcji po zobaczeniu „Nieplanowanego”. Mieliśmy wiadomości od widzów, którzy pisali, że weszli do kina wspierając aborcję, a wyszli pro-life. I dlatego właśnie zrobiliśmy ten film. Aby ułatwić tego typu nawrócenie.

A więc jaka JEST prawda o aborcji? Co mówisz ludziom od lat swojej działalności pro-life?

Mówię ludziom, że aborcja zabiera ludzkie życie. Niewinne, niepowtarzalne ludzkie życie. I że aborcja rani kobiety. Że nie jest tym, co o niej mówią. Możesz wymazać tą ciążę fizycznie, ale nigdy nie wymażesz jej ze swojej pamięci. Bo nie jesteśmy do tego zdolne jako kobiety i matki.

A co było dla ciebie najgorszym odkryciem dotyczącym przemysłu aborcyjnego, kiedy już stanęłaś po drugiej stronie?

Najbardziej przerażającą rzeczą było to, jak udało im się zinfiltrować media. Jak z ogromnym sukcesem sprzedali swoje kłamstwo do społeczeństwa na masową skalę. Mogą powiedzieć cokolwiek i ludzie po prostu w to wierzą. To jest najbardziej przerażające – ludzie przestali myśleć samodzielnie, wierzą w jakiekolwiek punkty debaty, jakie są im narzucane.

Czy film „Nieplanowane” był największym dla nich ciosem?

Mam taką nadzieję! Takie były nasze modlitwy. Myślę, że był dla nich takim zaskoczeniem, że nie wiedzieli nawet, jak na niego zareagować.

Czy media społecznościowe blokują twoje strony i posty tak, jak w przypadku innych ruchów pro-life?

Oczywiście, też tego doświadczaliśmy, ale po prostu idziemy do przodu, walczymy o swoje. Być może wreszcie kiedyś managerowie mediów społecznościowych zdadzą sobie sprawę, że jedyne co robią, to pomagają nam, blokując nas, bo za każdym razem, kiedy to robią, to tylko podburza naszych zwolenników.

Jak wygląda sytuacja przemysłu aborcyjnego w USA? Coraz więcej polityków popiera aborcję właściwie do końca ciąży…

W Stanach mamy milion aborcji rocznie. 1/3 z nich jest wykonywana przez Planned Parenthood. Są oni największą aborcyjną siecią, wykonywanych jest przez nich 345 tysięcy aborcji. Ta liczba rośnie. Mogą mówić, że prowadzą działania, w których próbują uchronić przed aborcją, ale prawda jest inna . A większość Amerykanów wcale nie jest za tym, aby aborcja była dozwolona przez całą ciążę. 45% Amerykanów mówi, że aborcja nie powinna być w ogóle legalna, przez całą ciążę. Partia Demokratyczna zupełnie oszalała na temat aborcji, czego nie popierają Amerykanie. Myślę, że aborcja będzie wielkim tematem przyszłych wyborów.

Kiedy za coś dzisiaj dziękujesz, to za co najczęściej?

Po pierwsze, dziękuję za moją rodzinę. Mam teraz 8 dzieci, a kiedy pracowałam w Planned Parenthood, miałam jedno. Bez doświadczenia nawrócenia nie miałabym rodziny, jaką mam dzisiaj. Jestem wdzięczna za mojego męża, który mnie wspiera, ale jestem wdzięczna także za to, że tak wielu ludzi otworzyło się na słuchanie mojej historii. I powitało mnie w ruchu pro-life – osobę która zarządzała kliniką aborcyjną. Wcale nie musieli mnie zaakceptować, ale to zrobili. Zaakceptowali moją historię i teraz to ona zmienia serca.

Rozmawiała Paulina Guzik

Czytaj także: Wskaźnik aborcji w USA najniższy od ponad 40 lat. Choć klinik aborcyjnych przybyło

Czytaj także: Urodziła się żywa mimo „legalnej aborcji”. Ochrzczono ją i nadano jej imię Victoria

Czytaj także: W RPA mniej lekarzy chce wykonywać aborcję. Korzystają z klauzuli sumienia

Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail