Aleteia.pl - pozytywna strona Internetu w Twojej skrzynce e-mail

Nie możesz nas wesprzeć finansowo?

Możesz to zrobić na 5 innych sposobów:

  1. Módl się za nasz zespół i powodzenie naszej misji
  2. Opowiedz o Aletei w swojej parafii
  3. Udostępniaj nasze treści rodzinie i przyjaciołom
  4. Wyłącz AdBlocka, kiedy do nas zaglądasz
  5. Zapisz się do naszego newslettera i czytaj go codziennie

Dziękujemy!
Zespół Aletei

 

Katolicki portal bez polityki. Wesprzyj nas!

Aleteia

Czym pachnie prawdziwy mężczyzna?

MĘŻCZYZNA
Cristofer Jeschke/Unsplash | CC0
Udostępnij

Usłyszałam kiedyś takie zdanie, że prawdziwy mężczyzna pachnie koniem, whisky i cygarami. Niby dowcip to był, niby metaforycznie, ale jednak miał ilustrować męską naturę: pragnienie wolności za wszelką cenę (czyli niezależenia od nikogo) oraz umiłowanie prawa do własnych przyjemności. W szczególności tych, które pozwalają na odreagowywanie rozmaitych przeżyć bez konieczności uświadamiania sobie swoich uczuć czy radzenia sobie z nimi.

Prawdziwy mężczyzna?

Można by zadać lustrzane pytanie – w takim razie czym pachnie prawdziwa kobieta? Perfumami, rosołem i mydełkiem dla dzieci? Czy raczej białym winem i kabrioletem? A może to bez sensu, wkładać kij w mrowisko. I lepiej zacząć od czegoś znacznie bardziej podstawowego. Skąd taka potrzeba, by odmieniać przez wszystkie przypadki słowa „prawdziwy mężczyzna”? I co nam to daje, a co niszczy i boleśnie odbiera?

Pytając, co myśli, robi i kim jest prawdziwy mężczyzna, mamy w domyśle, że mężczyzna istnieje w dwóch wersjach: tej prawdziwej i takiej tylko na niby. Gdy więc wyjrzymy przez okno, zobaczymy na ulicach mężczyzn prawdziwych oraz niby-mężczyzn. Ci drudzy to kandydaci na mężczyzn lub mężczyźni wybrakowani. Ci pierwsi mogą patrzeć w lustro z podniesioną głową, dla tych drugich lepiej byłoby luster w ogóle nie mieć, bo po prostu wstyd w nie zaglądać.

 

Wstyd

Zatrzymam się przy słowie „wstyd” – bo myślę, że to pierwsza rzecz, jaką sprawia to wieczne poszukiwanie „prawdziwego mężczyzny”. Męskość to coś, co trzeba dopiero potwierdzić, albo ponieść porażkę i być nikim. Owa idea, ubierana w rozmaite wyśrubowane standardy (silny, przywódca, lider, samotnik, zadaniowiec, zdecydowany, odporny psychicznie, skuteczny itd.), ogromnej rzeszy mężczyzn odbiera jakąś zupełnie podstawową zdolność do akceptacji siebie. I gdy próbują ucieleśnić swoim życiem ten nierealny ideał męskości, muszą w sobie deptać ogromnie wartościowe części z punktu widzenia rozwoju człowieka i jego życia. Należy do nich wrażliwość, zdolność odczuwania emocji, potrzeba bliskości, prawo do popełniania błędów.

Gdy słyszę takie sentencje, kim jest prawdziwy mężczyzna, ogarnia mnie wielka ochota powiedzenia: hej, już jesteś prawdziwym mężczyzną. Jesteś jak najbardziej prawdziwy. Prawdziwa jest twoja historia i doświadczenia, które ciebie ukształtowały. Prawdziwe są twoje marzenia, pragnienia, starania. Prawdziwy jest twój ból, lęk i to, co straciłeś. Prawdziwa jest twoja potrzeba opłakania strat i potrzeba sensu. I twoje pytanie: jakim człowiekiem chcę być?

 

Nie tacy, jak trzeba

Myślę, że życie z jego obciążeniami jest naprawdę już tak wystarczająco trudne, że nie ma po co fundować sobie cierpienia, jakie wynika z poczucia bycia ciągle niewystarczającym. Kobiety też mają swoje zmory. Może mniej się cały świat zastanawia, kim jest „prawdziwa kobieta” (trudno przewidzieć, czy pod takim hasłem pojawiłyby się zresztą superlatywy, czy raczej lista dowcipów). Natomiast sporo dyskusji toczy się w temacie: „Jaka jest idealna matka?”. Gdy zajrzycie na fora internetowe dla rodziców, zobaczycie, jak tam kobiety potrafią sobie nawzajem dowalać. Najpierw nieustannie robiąc to sobie samym w poczuciu bycia nie takimi, jak trzeba.

 

Wrażliwość i empatia

Czym więc pachnie prawdziwy mężczyzna? Zależy, co akurat robi. Płynem do mycia podłogi, jeśli ją myje. Olejem napędowym, jeśli naprawia silnik. Olejkiem dla niemowląt, jeśli akurat wykąpał swoje dziecko. Potem, jeśli siedział w biurze, kopał w ogródku albo zgrzał się w gorącym samochodzie. Wanilią, jeśli jest cukiernikiem.

I myślę o tym, że podobnie różnie pachniał Jezus. Gdy pracował, gdy szedł w gości, gdy świętował i kiedy pocił się krwią z lęku przed śmiercią w Ogrójcu. Zauważał ludzi wokół siebie i dostrzegał dzieci, mimo że takie małe. Nie wstydził się swojej wrażliwości i był niedościgły w empatii. Wchodził w bliskie relacje i ogromnie cenił wartość spotkania. Płakał nad śmiercią przyjaciela. Umył uczniom nogi, by pokazać im prawdziwe przywództwo. Ciekawa jestem, co On – który zauważył niskiego Zacheusza na drzewie i urzędnika-zdziercę w komorze celnej – by powiedział o „prawdziwym mężczyźnie”.

Czytaj także: Pierce Brosnan: Wiara pomogła mi przetrwać życiowe tragedie

Czytaj także: Czy zazdrość w małżeństwie może świadczyć o miłości?

Czytaj także: Jak w świecie kobiet mężczyźni mogą odnaleźć swoją tożsamość?

Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail