Aleteia.pl - pozytywna strona Internetu w Twojej skrzynce e-mail

Nie możesz nas wesprzeć finansowo?

Możesz to zrobić na 5 innych sposobów:

  1. Módl się za nasz zespół i powodzenie naszej misji
  2. Opowiedz o Aletei w swojej parafii
  3. Udostępniaj nasze treści rodzinie i przyjaciołom
  4. Wyłącz AdBlocka, kiedy do nas zaglądasz
  5. Zapisz się do naszego newslettera i czytaj go codziennie

Dziękujemy!
Zespół Aletei

 

Katolicki portal bez polityki. Wesprzyj nas!

Aleteia

O ktosiach i antyktosiach, czyli jak prowadzić spory i się nie pozabijać

PRZYJACIELE
loreanto | Shutterstock
Udostępnij

Niezależnie od wyznawanych poglądów, wartości i pomysłów, zawsze obok nas są ludzie, którym należny jest właściwy im szacunek.

Jesteśmy, jako społeczeństwo, bardzo podzieleni. Tę trafną diagnozę stawiają kolejne osoby ze świata biznesu, nauki, polityki czy kultury. Zdaje się jednak, że chociaż tak wiele mówi się o występujących podziałach i konieczności szukania wspólnych dróg, to idących za tym konkretnych działań jest ciągle za mało. Może dlatego, że coraz łatwiej zapomnieć, że po drugiej stronie barykady również są ludzie.

 

Racja czy prawda?

Gdyby w naturze ludzkiej nie było złego, gdybyśmy byli zupełnie uczciwi przy każdej wymianie zdań, wówczas staralibyśmy się dotrzeć jedynie do prawdy, nie dbając o to, czy racja okaże się po stronie poglądu, wygłoszonego początkowo przez nas samych, czy też przez naszego przeciwnika. Ten ostatni wzgląd byłby dla nas zupełnie obojętnym, albo przynajmniej nie nadawalibyśmy mu pierwszorzędnego znaczenia. Dziś zaś, przeciwnie, jest to rzecz najważniejsza…” – to zdanie Arthura Schopenhauera (na którym buduje on swoją rozprawę „Erystyka, czyli sztuka prowadzenia sporów”) nieustannie przypomina, że niestety w sytuacji spornej zwykle człowiekowi chodzi o rację, zamiast o prawdę. W przeciwieństwie zaś do tej drugiej, która jest tylko jedna, racji występuje bardzo dużo.

Każdy ma swoją rację na tematy wszelakie. Od tematów ustrojowych państwa przez opinie dotyczące tekstów kultury aż po sposób gotowania jajek. Nie chodzi oczywiście o to, aby ludzi ujednolicać i każdemu wpajać siłą jedyną słuszną wersję. Prowadzenie dyskusji, wymiana myśli i poglądów to coś, co kształtuje integralnie człowieka i prowadzi go do rozwoju. Bazuje to na podstawowej zasadzie, że nikt z nas nie ma wszystkiego. Nie ma człowieka, który wszystko wie, wszystko umie i wszystkich zna.

Nasze własne ludzkie braki uzupełnia druga osoba, bardzo często właśnie ta, która tak bardzo od nas samych się różni. Konstruktywna rozmowa i otwartość pomaga zrozumieć rację, która jest przeciwstawna do tej własnej. Zwykle też, jak uczy życiowe doświadczenie, merytoryczna dyskusja przynosi wspaniałe owoce i doprowadza do szukania wspólnych dróg celem osiągnięcia pojednania. Skąd zatem znaczące podziały?

 

Błędne koło

Podzielone społeczeństwo się niektórym opłaca. Nie chodzi tutaj o prowadzenie śledztw, snucie spiskowych teorii i docieranie do tożsamości grup, które korzystają z podziałów. Nietrudno jednak dostrzec, jakie zyski mogą płynąć z utrzymywania sporów na tle politycznym, gospodarczym, kulturowym czy religijnym. Uczestnicy takich konfliktów szybką się radykalizują, by być w gotowości bronić swoich okopów do ostatniego tchnienia.

Dlaczego? Bo zazwyczaj odmienne poglądy są przedstawione jako atak. I jeśli jest atak, to musi być obrona, a że najlepszą obroną jest również atak – no to od początku. Błędne koło się zamyka. Najgorsze jednak, że w tych wszystkich podziałach coraz bardziej odchodzi się od dyskusji ad rem ku dyskusji ad personamZamiast odnosić się do meritum sporu, to dużo łatwiej uderzyć w drugiego człowieka.

 

Przede wszystkim miłość

Katolik nie może być antysemitą, antygejem, antykimkolwiek, bo bycie ‚antyktosiem’ oznacza, że pogardzamy drugim człowiekiem, a tego czynić nie wolno” – te słowa śp. ks. Jana Kaczkowskiego przypominają, że nigdy nie powinniśmy prowadzić sporu przeciwko drugiej osobie. Często nie jest łatwo znaleźć tę granicę między atakiem na tezę a atakiem na osobę, może wręcz nieraz wiele trudu wymaga się od kogoś, by dostrzegł ten złoty środek. Z całą pewnością jednak ten trud wypada sobie zadać.

To, czy podziały w społeczeństwie będą się pogłębiać czy niwelować, zależy od każdego jego członka. Strach pomyśleć, co będzie, gdy całkowicie już utracimy poczucie podmiotowości tej drugiej strony, niezależnie od tego, po której stronie sami jesteśmy. Niezależnie od wyznawanych poglądów, wartości i pomysłów zawsze obok nas są ludzie, którym należny jest właściwy im szacunek.

Nie oznacza to jednak, że powinno się chować głowę w piasek i unikać każdej linii sporu. Czasami wręcz trzeba jasno i wyraźnie stanąć po stronie właściwych wartości. Nigdy jednak w opozycji do kogoś i zawsze z mądrym rozeznaniem co do danej sytuacji. Pamiętać wypada przy tym o ważnej sentencji ze św. Augustyna – „W sprawach zasadniczych – jedność, w sprawach drugorzędnych – wolność, a nad wszystkim miłość”.

Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail