Aleteia.pl - pozytywna strona Internetu w Twojej skrzynce e-mail

Nie możesz nas wesprzeć finansowo?

Możesz to zrobić na 5 innych sposobów:

  1. Módl się za nasz zespół i powodzenie naszej misji
  2. Opowiedz o Aletei w swojej parafii
  3. Udostępniaj nasze treści rodzinie i przyjaciołom
  4. Wyłącz AdBlocka, kiedy do nas zaglądasz
  5. Zapisz się do naszego newslettera i czytaj go codziennie

Dziękujemy!
Zespół Aletei

 

Katolicki portal bez polityki. Wesprzyj nas!

Aleteia

Bonhoeffer – przeciwnik Hitlera, który modlił się o klęskę swojego kraju

DIETRICH BONHOEFFER
akg-images/EAST NEWS
Udostępnij

W czasie kiedy znaczna część niemieckich duchownych poparła nazistowski terror, pastor Dietrich Bonhoeffer organizował ruch oporu. Został podwójnym agentem i przyłączył się do ludzi spiskujących przeciwko Hitlerowi. Miał zapłacić za to najwyższą cenę. „To koniec, ale dla mnie również początek życia” – powiedział tuż przed egzekucją.

Bonhoeffer nie mógł zrozumieć, jak to możliwe, że inni przywódcy kościelni w swoich kazaniach potrafią postawić Hitlera przed Jezusem Chrystusem. Dlaczego nie protestują, kiedy widzą śmierć milionów niewinnych ludzi? Czy wszyscy stracili już sumienia? „Jeśli dziś podpalane są synagogi, jutro zapłoną kościoły” – mówił po wydarzeniach nocy kryształowej.

 

Nie skorzystał z możliwości ucieczki

Czuł, że nie może być dłużej bierny. Razem z grupą innych chrześcijan opowiadających się przeciwko Hitlerowi założył Kościół Wyznający. Jego członkowie nie tylko nauczali niezmienionej wersji Ewangelii, ale też szkolili innych, jak mają głosić kazania w tym trudnym czasie.

Gdyby chciał, mógłby bez trudu uciec od koszmaru nazistowskich Niemiec. W 1939 roku przyjaciele, bojąc się o niego, zorganizowali mu podróż do Stanów Zjednoczonych na serię wykładów. Sądzili, że zdecyduje się tam zostać i w ten sposób zapewni sobie bezpieczeństwo. Bonhoeffer jednak, po krótkim wahaniu, uznał, że powrót i jakakolwiek próba oporu jest jego moralnym obowiązkiem.

 

„Modlę się o klęskę”

Podejmuje pracę w Wojskowej Służbie Wywiadowczej, ale jego prawdziwym celem jest działanie na jej niekorzyść. Podjęte działania pozwalają mu na dość swobodne podróżowanie i zbieranie informacji. Ma dylematy moralne, zastanawia się, czy jako chrześcijanin wierzący w nienaruszalność życia każdego człowieka może przyłączyć się do ruchu planującego zamach na Hitlera. Ostatecznie po rozmowie z siostrą i szwagrem uznaje, że nie ma już innego wyjścia.

Modlę się o klęskę mego kraju. Myślę, że to jedyna możliwość zapłacenia za ogrom cierpień, które ten kraj sprowadził na ten świat – mówił w Zurychu na spotkaniu w wąskiej grupie przyjaciół.

Czytaj także: Sophie Scholl: studentka kontra Hitler

 

Uwięzienie

W końcu naziści wpadli na jego trop. W 1943 roku po śledztwie, w którym zresztą przeoczono znaczną część jego zaangażowania, trafił do berlińskiego więzienia. Z braku konkretnych dowodów oficjalnym zarzutem było „osłabianie potencjału wojennego Niemiec”. W więzieniu został duszpasterzem dla swoich towarzyszy niedoli, głosząc serię kazań o Jezusie we współczesnym świecie. „Bóg nie każe nam iść żadną drogą, której by On sam nie przemierzył i na której by nie szedł przed nami” – pocieszał.

Po nieudanym zamachu na Hitlera 20 lipca 1944 wychodzi na jaw więcej informacji związanych z Bonhoefferrem. Przenoszą go do więzienia gestapo, a stamtąd do obozu koncentracyjnego w Buchenwaldzie.

 

Świadek

9 kwietnia 1945 na osobisty rozkaz Adolfa Hitlera zostaje stracony. Do końca wojny brakowało już tak niewiele. Przed śmiercią ukląkł, aby pomodlić się po raz ostatni.

W zachowanych listach z czasów uwięzienia pisał: „Człowieka nie czyni chrześcijaninem religijny akt, ale uczestnictwo w cierpieniu Boga w świecie”. W miejscu jego stracenia ustawiono napis: „Dietrich Bonhoeffer, świadek Jezusa Chrystusa między swoimi braćmi”.

Czytaj także: Kapelan niemieckich żołnierzy, którego bali się… naziści

Czytaj także: Wilm Hosenfeld. Życie niemieckiego oficera, który uratował Szpilmana

Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail