Aleteia.pl - pozytywna strona Internetu w Twojej skrzynce e-mail

Nie możesz nas wesprzeć finansowo?

Możesz to zrobić na 5 innych sposobów:

  1. Módl się za nasz zespół i powodzenie naszej misji
  2. Opowiedz o Aletei w swojej parafii
  3. Udostępniaj nasze treści rodzinie i przyjaciołom
  4. Wyłącz AdBlocka, kiedy do nas zaglądasz
  5. Zapisz się do naszego newslettera i czytaj go codziennie

Dziękujemy!
Zespół Aletei

 

Katolicki portal bez polityki. Wesprzyj nas!

Aleteia

Post o chlebie i… kawie. Czyli „wystarczająco dobre” wyrzeczenia

CHLEB I KAWA
Stephanie McCabe/Unsplash | CC0
Udostępnij

Może też tak macie? Rezygnujecie czasem z dobrych postanowień, bo nie możecie ich wypełnić perfekcyjnie?

To, co mogę ofiarować Bogu, często wydaje mi się kiepskie, mizerne i mało ważne. Ale to wszystko, co mam. I to jest dla Niego ważne i piękne – bo ja jestem dla Niego ważna.

 

Chleb i woda

Znajoma powiedziała mi, że jej tata w każdy piątek pości o chlebie i wodzie. To coś dla mnie! – pomyślałam od razu. Taki solidny post to dobry sposób na przeżycie dnia, w którym wspominam mękę i śmierć Pana Jezusa.

Czytaj także: Trzy korzyści z poszczenia według św. Tomasza z Akwinu

Poza tym mam kilka intencji, w których się modlę, więc może by tak sięgnąć po jakieś bardziej natarczywe sposoby proszenia? Nie bez znaczenia było też to, że tata koleżanki jest szczupły – wizja zgubienia kilku kilogramów wydała mi się nęcąca.

Ale zaraz sobie uświadomiłam, że przecież codziennie piję kawę. Nie mogę odstawiać kofeiny na jeden dzień w tygodniu, bo nie będę się nadawała od życia. Odłożyłam więc poszczenie na „może kiedyś”. Trochę czasu minęło, zanim zrozumiałam, że post o chlebie i kawie może być Panu Bogu równie miły.

Może też tak macie? Rezygnujecie czasem z dobrych postanowień, bo nie możecie ich wypełnić perfekcyjnie?

 

Wszystko, co mam

Wiem oczywiście, że wiele osób podejmuje dużo poważniejsze wyrzeczenia, a jednocześnie pracuje, zajmuje się rodziną, uśmiecha się. Ludzie czasem zmagają się z bólem albo niepełnosprawnością i mimo to dają radę.

Ani ssanie w żołądku, ani odzwyczajenie się od kawy nie jest żadnym wielkim wyczynem. Ale jeśli z jakiegoś powodu teraz nie czuję się na siłach, żeby się tego podjąć, to przecież nie znaczy, że zupełnie nie mogę pościć.

To, co mogę ofiarować Bogu, często wydaje mi się kiepskie, mizerne i mało ważne. Ale to wszystko, co mam. I jest dla Niego ważne i piękne – bo ja jestem dla Niego ważna. Przynoszę mu – jak pisała św. Teresa z Lisieux – „gałganki, stare szmaty”, a On zamienia je w klejnoty. „Kochaj mnie teraz! Kochaj mnie taka, jaka jesteś” – mówi mi Pan. Miłość jest tutaj kluczowa.

Czytaj także: Zero jedzenia, tylko piwo, czyli… post à la XVII-wieczni mnisi

 

Perfekcjonizm

W życiu duchowym – tak samo jak w innych sferach – można wpaść w pułapkę perfekcjonizmu. Zakładamy wtedy, że nasza modlitwa i pobożne praktyki muszą być idealne. „Wszystko albo nic”, „doskonałe albo żadne”.

Problem polega na tym, że życie nie jest idealne. I wtedy zostaje nam opcja „nic”. Perfekcjonista jest tak skupiony na własnej nienaganności, że traci z oczu sam cel, istotę swoich starań. Brakuje mu radości, jest niezadowolony z siebie i ze swojej sytuacji. Żyje w strachu przed karą. Perfekcjonizm to jeden z rodzajów pychy.

Oczywiście nie należy się zbyt łatwo zwalniać z dobrych praktyk ani stawiać na bylejakość. Zwłaszcza nie można sobie odpuszczać tego, co konieczne i co jest fundamentem naszej więzi z Bogiem, np. modlitwy, niedzielnej mszy świętej, spowiedzi.

Czasem, w niektórych sytuacjach i dla niektórych osób post o chlebie i wodzie może być wręcz konieczny. Ale jeśli nie mogę się na niego „szarpnąć”, mogę ofiarować Bogu coś mniejszego, ale mającego tę zaletę, że jest dla mnie wykonalne.

I jeszcze jedno. Gdybym miała, zaabsorbowana swoim hardkorowym postem, warczeć na męża i dzieci, zaniedbywać pracę albo gdybym wbijać się w pychę, to lepiej byłoby dla mnie zrezygnować z tego postanowienia. Choć w moim przekonaniu wyrzeczenia zdecydowanie pomagają kochać i uczą pokory, empatii i panowania nad sobą. Ale o tym może kiedy indziej…

Czytaj także: Czy Kościół ma jakąś propozycję dla wegetarian? Tu wcale nie chodzi o mięso

Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail