Aleteia.pl - pozytywna strona Internetu w Twojej skrzynce e-mail

Nie możesz nas wesprzeć finansowo?

Możesz to zrobić na 5 innych sposobów:

  1. Módl się za nasz zespół i powodzenie naszej misji
  2. Opowiedz o Aletei w swojej parafii
  3. Udostępniaj nasze treści rodzinie i przyjaciołom
  4. Wyłącz AdBlocka, kiedy do nas zaglądasz
  5. Zapisz się do naszego newslettera i czytaj go codziennie

Dziękujemy!
Zespół Aletei

 

Katolicki portal bez polityki. Wesprzyj nas!

Aleteia

13 sygnałów, że należysz do destrukcyjnej wspólnoty

TOKSYCZNA WSPÓLNOTA
Andrii Yalanskyi | Shutterstock
Udostępnij

Uczestnictwo w toksycznej grupie religijnej boli jak patologiczny związek. Żeby jednak się z niego wyzwolić, trzeba najpierw w ogóle zauważyć, że się w nim tkwi.

Gdyby pokusić się o uliczną sondę i spytać kilkoro przechodniów, czym jest sekta, odpowiedzi powędrowałyby zapewne w kierunku jakiegoś ekstremum. Sekta kojarzy się zazwyczaj ze ślepym tłumem idącym za jednym liderem, odprawiającym przedziwne obrzędy i kończącym zazwyczaj na zbiorowym samobójstwie.

Tymczasem nawet zwykła wspólnota (katolicka również) czy organizacja, która na zewnątrz wygląda wspaniale, może mieć cechy grupy destrukcyjnej i stosować wobec członków działania charakterystyczne dla sekt.

O tym, że do takiej grupy należysz, często bardzo trudno się zorientować, bo stale jesteś pod wpływem jej odurzającego działania. Poniżej przedstawiamy zatem 13 alarmujących oznak, które pomogą ci rozpoznać, że z twoją wspólnotą jest coś nie tak. Oznaki te nie muszą być aż tak nasilone, jak w opisanych przykładach, bo skala każdej jest rozpięta. Mechanizmy działania jednak – niezależnie, z jaką siłą stosowane – będą w każdym toksycznym miejscu podobne.

 

1
Manipulowanie winą

W zdrowo działającej grupie jej uczestnicy czują się wolni w decydowaniu, jak wiele chcą dla niej poświęcić, a poza dawaniem będą też czerpać z niej korzyści. W grupie destrukcyjnej liderzy lub współczłonkowie będą się starać wpędzić cię w poczucie winy, żeby wymusić na tobie większe zaangażowanie. Niekoniecznie oznajmią prosto z mostu, że za mało od siebie dajesz. Będą się raczej posuwać do wyszukanych technik psychomanipulacji. Opowiedzą historię smutnej, ciężko chorej koleżanki, która mimo trudów poświęca wspólnocie cały wolny czas lub będą ci wmawiać, że wspólnota daje ci więcej niż w rzeczywistości. Przypomnisz sobie, jak na początku znajomości zbombardowali cię miłością (to bardzo charakterystyczne dla destrukcyjnych grup) i mimo że od dawna nie czułeś się wśród nich dobrze, będziesz się dla nich poświęcał z niewygodnego poczucia niespłaconego długu.

 

2
Podział na nich i resztę świata

Liderzy destrukcyjnej wspólnoty nie zawsze powiedzą ci wprost, że zależy im na odizolowaniu cię od ludzi, którzy nie należą do ich grupy. Będą jednak subtelnie okazywać chłód i dezaprobatę, kiedy postanowisz bratać się z innym towarzystwem (np. z pracy czy ze studiów). Możesz usłyszeć komentarze: „A to nie lepiej byłoby spotkać się wtedy z nami? Nie jesteśmy dla ciebie wystarczająco dobrym towarzystwem?”. Tutaj znowu, dręczony poczuciem winy, zaczniesz stopniowo ograniczać kontakty z innymi ludźmi na rzecz wspólnoty, która zajmie w końcu tak znaczący procent twojej rzeczywistości, że poza jej kręgiem będziesz czuł się samotny.

 

3
Chcą, żebyś myślał, że są dla ciebie jedyni

Destrukcyjna grupa może dodatkowo takie poczucie celowo podsycać. Może dawać ci do zrozumienia, że poza nią nie będziesz mieć przyjaciół i sobie bez niej nie poradzisz. Jeśli zaczynasz czuć lęk przed ewentualnym odejściem, bo w świecie poza wspólnotą widzisz siebie jako nieporadną, pogubioną jednostkę, to znak, że grupa, do której należysz, co najmniej nie jest ok.

 

4
Chcą mieć cię na wyłączność

Ich wspólnota ma być twoim jedynym sposobem na życie – z trudem akceptują, że możesz robić coś jeszcze. To kolejna oznaka, że jesteś w toksycznej wspólnocie. Kiedy lider dowiaduje się, że angażujesz się w inne inicjatywy, padają pytania: „A po co właściwie jest ci to potrzebne?”, „Nie lepiej będzie poświęcić więcej czasu nam? Przecież wiesz, jak duże mamy potrzeby”. Chcą, żeby twój wolny czas należał wyłącznie do nich, nie potrafią zaakceptować, że możesz mieć własne życie. Bardzo źle tolerują twoją asertywność w tej kwestii.

 

5
Niebezpieczna fascynacja i kult wspólnoty jako takiej

Istnieją w grupie członkowie, którzy poza wspólnotą nie widzą życia. Często opowiadają, jak wspólnota zmieniła ich świat, uwielbiają stale wracać do tematu, jak do niej trafili i gdybać, jak tragiczny byłby ich los, gdyby to się nie stało. Zachwyty nad wspólnotą są centralnym punktem spotkań oficjalnych i towarzyskich we wspólnotowym kręgu. W oczach członków nigdzie na ziemi nie można spotkać tak pozytywnych, uczciwych i dobrych ludzi jak ci ze wspólnoty.

Kiedy bliżej się temu przyjrzysz, orientujesz się, że wspólnota sama w sobie stała się przedmiotem waszego kultu, niezależnie, do jakich celów została stworzona. Członkowie zaniedbują więc często elementarne obszary swojego życia na rzecz wspólnoty, np. koleżanka z dumą opowiada, jak to zerwała z chłopakiem, bo nie potrafił zaakceptować, że poświęcała wspólnocie siedem wieczorów w tygodniu.

 

6
Ciężko znoszą krytykę

Destrukcyjna grupa nie znosi krytyki, bo nie wpisuje się ona w konwencję wyżej opisanego kultu. O ile w zdrowej wspólnocie można pogadać konstruktywnie o potrzebie zmian, o tyle zwrócenie uwagi wspólnocie toksycznej, chęć podjęcia dyskusji na temat tego, co dzieje się w jej kręgach, odbierana jest jako wrogość.

 

7
Nie wspierają twojego rozwoju

Zdrowa grupa będzie cieszyć się z twojego rozwoju i ambicji. Grupa destrukcyjna będzie patrzeć na nie przez pryzmat korzyści, jakie może osiągnąć. Jeśli więc na przykład planujesz dodatkowe studia, które niezbyt przydadzą ci się we wspólnocie, mało kto będzie cię wspierał w ich podjęciu. Wszystko, co robisz, ma być w dalszej perspektywie przydatne dla wspólnoty. A jeśli nie jest, to po co to robisz?

 

8
Ingerują w prywatność

Destrukcyjna wspólnota będzie odnajdywać się świetnie w ingerowaniu w twoje prywatne życie. Nie od razu, ale krok po kroku zawłaszczy sobie kolejne jego obszary. Grupa będzie przypisywać sobie absolutny autorytet i uważać, że ma prawo wchodzić nawet w twoją największą intymność. Dość niebezpiecznym sygnałem jest, kiedy lider wspólnoty komentuje twój wybór partnera lub próbuje cię namówić do wciągnięcia do organizacji twoich przyjaciół lub rodziny.

 

9
Pozycja zależna od zasług

Istnieje niepisana hierarchia we wspólnocie – są równi i równiejsi. Z pozoru oczywiste rzeczy są przywilejem dla najbardziej zaangażowanych, a często dopuszczenie do życia towarzyskiego członków wspólnoty jest warunkowane stopniem ich oddania. Odmówiłeś narysowania plakatów na jakiś event wspólnotowy, bo uznałeś, że praca zawodowa jest w tym momencie dla ciebie ważniejsza? Możesz nie zostać zaproszony na urodziny przewodniczącego.

 

10
Zależy im na atrakcyjnych, nowych członkach

Twoje notowanie w grupie wzrastają, gdy udaje ci się pozyskać nowych członków. Często słyszysz: „O, poznałeś kogoś nowego? To może go do nas przyprowadzisz?”. Zdarza się, że do pozyskiwania nowych członków uciekają się do podstępów. Uwielbiają też zawłaszczać sobie twoje nowe znajomości – wystarczy, że opowiesz, że kogoś poznałeś, a oni już wszelkimi kanałami próbują do niego dotrzeć, żeby zwerbować go do udziału w grupie.

Wspólnota może też zniechęcać do uczestnictwa w niej ludzi, którzy zdają się jej niewystarczająco atrakcyjni.

 

11
Nowomowa i hermetyzm

Charakterystyczną cechą destrukcyjnych grup jest posługiwanie się terminologią zrozumiałą tylko wewnątrz. Sprzyja to opisywanemu wcześniej poczuciu wyjątkowości i chęci izolacji od tzw. reszty świata. Hermetyczny język nie jest jednak czynnikiem decydującym, czy jakaś grupa jest toksyczna. Gdyby tak było, sektą byłoby też każde towarzystwo chirurgów czy prawników 😉

 

12
Kontrola i gaslighting

Jeżeli zdarza ci się odczuwać lęk przed opowiadaniem czegokolwiek o wspólnocie, bo nie wiesz, czy twoje słowa autoryzowałby jej lider, to bardzo niebezpieczny znak. Grupa destrukcyjna będzie z dużym namaszczeniem kontrolować słowa i działania swoich członków, żeby nie nadszarpnąć swojego nieskazitelnego wizerunku. Taka kontrola może mieć miejsce jeszcze długo po odejściu, dopóki nie uwierzą, że jesteś w pełni spacyfikowany.

Wspólnota będzie uwielbiała pokazywać się w mediach, ale wyśle do nich tylko najbardziej zindoktrynowanych (oni powiedzieliby „zaangażowanych”) członków, zaś mówienie o czymkolwiek złym, co dzieje się wewnątrz, będzie surowo zabronione. Toksyczne wspólnoty działają bowiem trochę jak dysfunkcyjne rodziny – patologie, które rozgrywają się w środku, mogą nawet przez lata nie zostać odkryte przez świat zewnętrzny.

Organizacja będzie więc sprytnie dobierać sobie znane twarze do reklamowania jej publicznie, a tobie wmawiać będzie, że zło, które widzisz, jest tylko wymysłem twojej wyobraźni. Sprawią, że powoli przestaniesz wierzyć własnym osądom, poczujesz się głupi i zagubiony. Dzięki temu, choćbyś nie wiem, jak źle czuł się we wspólnocie, boisz się z niej odejść ze względu na ryzyko, że to wszystko może ci się po prostu wydawać.

Destrukcyjna grupa często rości sobie też prawo do decydowania za ciebie, bo uważa za oczywistość, że podejmiesz decyzję na jej korzyść (rezygnując na przykład z jakichś zobowiązań zawodowych, żeby wziąć udział w ich spotkaniu).

 

13
Nie kontaktują się z tobą, kiedy odchodzisz

Kiedy odchodzisz ze wspólnoty lub się od niej oddalasz, zniechęcają innych członków do kontaktów z tobą – nie tylko przyjacielskich, ale też zawodowych. Nie musi to być zasadą wdrażaną członkom oficjalnie, jak choćby w przypadku świadków Jehowy. Grupa nie potrafi po prostu zaakceptować, że mogłeś ją zostawić. Po jakimś czasie orientujesz się, że na twoje próby utrzymania relacji reagują ozięble i z niechęcią, aż w końcu poddajesz się i kontakt się urywa.

Wyjście z takiej wspólnoty lub organizacji nigdy nie może obejść się bez bólu, a rozstanie z nią można porównać do rozbicia i żałoby po toksycznym, wyczerpującym związku. Kwestia zbierania się do kupy po takim przeżyciu to temat na osobny tekst – ale już samo dostrzeżenie, że grupa nie jest zdrowa, jest gigantycznym krokiem ku uwolnieniu się spod jej wpływu.

Czytaj także: 3 dziwne sylwestrowe historie, które zrozumiałem po 16 latach

Czytaj także: Dlaczego związek może nie wyjść?

Czytaj także: Słowa, które ranią z pokolenia na pokolenie

Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail