Aleteia.pl - pozytywna strona Internetu w Twojej skrzynce e-mail

Nie możesz nas wesprzeć finansowo?

Możesz to zrobić na 5 innych sposobów:

  1. Módl się za nasz zespół i powodzenie naszej misji
  2. Opowiedz o Aletei w swojej parafii
  3. Udostępniaj nasze treści rodzinie i przyjaciołom
  4. Wyłącz AdBlocka, kiedy do nas zaglądasz
  5. Zapisz się do naszego newslettera i czytaj go codziennie

Dziękujemy!
Zespół Aletei

 

Katolicki portal bez polityki. Wesprzyj nas!

Aleteia

„Gram, żebyś poczuł się lepiej”. Posłuchajcie wzruszającej historii życia Natalie

NATALIE
YouTube
Udostępnij

84-letnia staruszka zachwyca grą na fortepianie. Po śmierci córek i odejściu męża trafiła na ulicę. Grając na mieście, opowiada o tragicznych momentach, które spotkały ją w życiu.

Od dziecka zakochana w muzyce

Natalie Trayling gra na ulicach australijskiego Melbourne. Jej rodzice byli etnicznymi Chorwatami z Jugosławii i osiedlili się w Australii przed drugą wojną światową.

Kobieta wielokrotnie wspominała czasy dzieciństwa i swoje pierwsze doświadczenia muzyczne. Ta przygoda rozpoczęła się w szkółce niedzielnej w pobliżu jej rodzinnego domu w Guildford. Fascynowała ją muzyka i prosiła mamę, by zgodziła się na jej naukę w tym kierunku. Ojciec Natalie grał na puzonie, a jej mama śpiewała w operze.

„W domu zawsze była muzyka” – wspomina w jednym z wywiadów Trayling. Na początku lekcji udzielała jej siostra Mercy. Zajęcia odbywały się codziennie. Od 10. roku życia Natalie była organistką w kościele. Gdy miała 12 lat, jej talent odkrył australijski kompozytor – sir Bernard Heinze. W wieku 15 lat zdobyła stypendium w Royal Academy of Music w Londynie.

 

Życie jej nie oszczędzało

„To niesamowite, że ludzie stoją i patrzą na mnie. Dzięki temu czuję się dobrze” – tłumaczy Natalie.

Nie ma kapelusza na datki, nie chciała go nigdy mieć, mimo że ludzie nalegali na to. Kobieta przyznaje, że nie chodzi jej o pieniądze, ale o relacje, jakie nawiązuje z innymi ludźmi podczas grania – to sprawia jej wielką radość. Tego uczucia musiała jednak w sobie poszukać po tragicznych wydarzeniach, przez które musiała przejść.

Zrezygnowała z kariery muzycznej, by założyć rodzinę. Wyszła za mąż, urodziła dzieci. Niestety, dwie jej córki zmarły. Jedna w wyniku wypadku w wieku 6 lat. Druga zaś z powodu ciężkiej choroby – miała 22 lata. Na tym nieszczęśliwe zdarzenia się dla niej nie skończyły. Wkrótce odszedł od niej mąż. Została z synem, który na skutek źle dobranych leków ma uszkodzony system nerwowy. Natalie nie była w stanie zarobić na ich utrzymanie. Syn trafił do domu opieki społecznej dla mężczyzn, a ona zaczęła mieszkać pod gołym niebem.

Pewnego wieczoru, gdy Trayling była w hotelu Victoria na Little Collins Street, odkryła zakurzony, stojący w kącie fortepian. Zaczęła na nim grać. Ludzie byli zachwyceni jej wykonaniem, dlatego właściciele hotelu zaproponowali jej zakwaterowanie w zamian za występy. W końcu ktoś docenił jej talent. 84-latka gra wspaniałe aranżacje Beethovena, dodaje też swoje autorskie elementy.

  

„Robię to, czego chcą mój umysł i serce”

Przez większość dni gra na ulicy, nieraz pół godziny, nieraz godzinę, zdarza się i że pół dnia. Wszystko zależy od jej nastroju.

Wolny czas między występami musi poświęcić na pobyty w szpitalu i leczenie. Natalie cierpi na przewlekłą anemię. Z pokorą przyznaje, że nie dbała o siebie. Jej grą uliczną zachwycony jest znany pianista klasyczny- Gerard Willems, pierwszy Australijczyk, który nagrał wszystkie 32 sonaty fortepianowe Beethovena.

Kobieta wielokrotnie była zapraszana do gry w wielu prestiżowych miejscach, ale nie zależy jej na tym. Namawiano ją, by przyszła do studia nagrań i to też się nie udało.

Jak wspomina jej syn w wypowiedzi dla theaustralian.com.au, w 2018 roku Rada Miasta Melbourne zaprosiła ja do gry na wielkich organach. Tysiące pustych miejsc momentalnie się zapełniło. Ludzie chcieli zapłacić za wysłuchanie koncertu, ale ona się nie zgodziła.

Nie ma dla mnie znaczenia, czy zobaczy mnie jedna osoba lub milion – przyznaje Natalie.

Ona uwielbia występować. „Jeśli mogę sprawić, że jedna osoba poczuje coś w sobie, gdy usłyszy moją muzykę, lub jeśli sprawię, że poczuje się dobrze w tym momencie, to ja jestem szczęśliwa. Robię to, czego chcą mój umysł i serce” – tłumaczy theaustralian.com.au.

Gdy słucha się wystukiwanych przez nią na fortepianie dźwięków, to czuć, że każda nuta, która jest przekazywana innym, tkwi głęboko w jej duszy i sercu. Można zaobserwować emocje, które towarzyszą jej podczas gry.

Jak wyznaje Trayling, na ulicy czuje się jak w domu. „Uwielbiam występować, jest to coś, co muszę robić, by być wśród ludzi, w wolności i otwartości. Kiedy tu jestem, odczuwam, że jestem w jedności ze światem i to jest najlepsze uczucie” – opowiada theaustralian.com.au.

Jej syn Matthew stworzył jej specjalny kanał YouTube, by w ten sposób promować niezwykły talent swojej mamy. I chociaż zdrowie staruszki się pogarsza, ona wcale nie zamierza przestać grać. Muzyka bowiem jest dla niej wszystkim.

Korzystałam: theaustralian.com.au; dailymail.co.uk

Czytaj także: „Ikar. Legenda Mietka Kosza” – poruszający film o niewidomym geniuszu fortepianu

Czytaj także: Pani Wanda ma 108 lat, jest najstarszą Małopolanką i nadal gra na fortepianie!

Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail