Aleteia.pl - pozytywna strona Internetu w Twojej skrzynce e-mail

Nie możesz nas wesprzeć finansowo?

Możesz to zrobić na 5 innych sposobów:

  1. Módl się za nasz zespół i powodzenie naszej misji
  2. Opowiedz o Aletei w swojej parafii
  3. Udostępniaj nasze treści rodzinie i przyjaciołom
  4. Wyłącz AdBlocka, kiedy do nas zaglądasz
  5. Zapisz się do naszego newslettera i czytaj go codziennie

Dziękujemy!
Zespół Aletei

 

Katolicki portal bez polityki. Wesprzyj nas!

Aleteia

„Oliver marzy, by raz zaśpiewać z Bocellim”. Niezwykła historia niesłyszącego tenora

OLIVER
fot. Izabela Ptak-Marczewska
Udostępnij

14 czerwca, w Narodowy Dzień Pamięci w byłym KL Auschwitz polski hymn zaśpiewa Oliver Palmer. Ten niesłyszący tenor bywa porównywany do Andrei Bocellego. Niewiele brakowało, by się nie urodził – lekarz sugerował jego mamie aborcję.

Idolem niespełna 30-letniego Olivera Palmera jest Andrea Bocelli. Zresztą, bywa nawet do niego porównywany. Jego historia jest niezwykła. Bo jak inaczej nazwać historię kogoś, kto przeżył śmierć kliniczną, do ósmego roku życia nie mówił, a potem nagle okazało się, że… doskonale śpiewa? O Oliverze opowiada jego mama Elżbieta.

 

Marta Brzezińska-Waleszczyk: W szóstym miesiącu ciąży lekarz zalecił pani aborcję. Dlaczego?

Elżbieta Palmer: Lekarz w Bayreuth sugerował aborcję, ponieważ dziecko prawie się nie poruszało oraz miało nieprawidłowe tętno. Była podstawa do stwierdzenia ciężkiej wady serca.

Nie zgodziła się pani. Z jakich powodów?

Zgodzić się na zamordowanie własnego dziecka?! Ludzi się leczy. Dla mnie aborcja to morderstwo.

 

Oliver Palmer – niezwykła historia niesłyszącego tenora

Oliver urodził się z poważną wadą serca. Zaczęła się batalia o jego życie. Jak to wyglądało?

W trakcie kontrolnego badania lekarskiego CTG aparat nie nadążał zapisywać tętna. Mąż zrobił alarm i lekarz stwierdził, że zepsuł się aparat. Ale dał mi na wszelki wypadek skierowanie do szpitala, powiedział, że mam czas, mogę spokojnie zrobić zakupy, spakować się i dopiero jechać. Trwało to kilka godzin! W klinice dziecko było prawie w bezruchu, starali się je obudzić i natychmiast zadecydowano o cesarskim cięciu, wybuchła panika, bo dziecko odchodziło. Te kilka godzin dane przez lekarza w mieście pogorszyły drastycznie stan dziecka. Oliver natychmiast po urodzeniu został zaintubowany i przewieziony na intensywną terapię. Ponieważ nie dano rady ustabilizować dziecka, następnego dnia został przetransportowany do Uniwersyteckiej Kliniki do Erlangen. Mają tam na najwyższym poziomie światowym wyposażoną intensywną terapię i oddział noworodków.

Udało się czegoś dowiedzieć?

W trakcie intensywnego leczenia Oliver w nocy zaczął odchodzić. Lekarz, który go reanimował stwierdził, że „nie mógł przestać i reanimował go ponad normę czasową, bo dziecko emanowało jakąś wielką siłą…”. Była to śmierć kliniczna. Oliver przeżył. Stwierdzono już wcześniej u niego podwójne krążenie w sercu, bardzo powiększone serce lewostronnie, dziurę w sercu, przewód Bothalla. Co ciekawe, po jego powrocie ze śmierci klinicznej, ok. 30 minut, nie było już śladu po przewodzie Bothalla. Zaczęły również w szybkim tempie zarastać naczynia drugiego krążenia.

Przez długi czas lekarze skupiali się na chorobie serca, tymczasem chłopiec nie mówił. Kiedy okazało się, że to nie kwestia upośledzenia, ale tego, że Oliver nie słyszy?

Oliver bardzo długo nie mówił, prawie do ósmego roku życia. To, że nie był upośledzony, wiedziałam od początku, ale dopiero w otwockim przedszkolu wychowawczyni stwierdziła, że jest pewna, że Oliver nie słyszy i wysłała nas do Centrum Zdrowia Dziecka w Warszawie na badanie. Podejrzenie wychowawczyni potwierdziło się. W wieku ośmiu lat Oliver dostał dwa aparaty słuchowe wysoko ustawione. Wtedy bardzo szybko zaczął mówić.

 

„Oliver odziedziczył talent po dziadku, tenorze”

Jak zorientowała się pani, że syn pięknie śpiewa?

Oliver zawsze słuchał u siebie w pokoju muzyki i piosenek. Pewnego dnia, wbrew wszystkiemu, nie wytrzymał i zaczął sam śpiewać z oryginałem. Powiedział, że zwyczajnie musiał. Byłam w szoku!

Wysłała pani Olivera na lekcje śpiewu. Muzyka okazała się jego pasją?

Tak! Zaczął chodzić na lekcje śpiewu, ale muzyka była prawie od urodzenia jego pasją i ciągle jej słuchał, tyle, że w jego przypadku to bardziej skomplikowane.

Dlaczego Oliver nie chodzi do państwowych szkół, swój talent może rozwijać tylko prywatnie?

Olivera po powrocie z Polski, po dwóch klasach zwyczajnej szkoły podstawowej, skierowano do szkoły specjalnej dla najgłębiej upośledzonych. W międzyczasie zostało sprytnie spreparowane orzeczenie psychologiczne oceniające Olivera na bardzo niskim poziomie. Nie zdecydowałam się na szkołę specjalną. Zdawałam sobie sprawę, że w grę wchodzi zwykła zazdrość, że to w Polsce odkryto, że dziecko nie słyszy i dlatego całkowicie pomijano i lekceważono problem braku słuchu Olivera. Moja wojna trwała dziesięć lat. Było to dla nas piekło na ziemi, ale urzędom też się z mojej strony dostało.

 

Oliver Palmer – niesłyszący tenor marzy, by wystąpić z Andreą Bocellim

Jak to się stało, że syn stał się popularny? W końcu porównywany bywa do Andrei Bocellego.

Zaczęłam na własną rękę organizować synowi koncerty w Polsce. Tak to się toczy. Mój ojciec był tenorem – śpiewał po wojnie w chórze operowym w Warszawie. Oliver najpewniej po nim odziedziczył talent.

Z jakimi trudnościami obecnie się państwo mierzą? Wiem, że trwa zbiórka na portalu Pomagam.pl. Czego potrzeba Oliverowi?

Mamy problemy z urzędem pracy, ponieważ nie akceptuje jego talentu i potrzeby systematycznej nauki śpiewu i muzyki. Za wszelką cenę urzędnicy chcą go wysłać do pracy, wtedy nie będzie miał czasu na naukę śpiewu i występy. A ponieważ nie ma ukończonych szkół, czekają go jedynie warsztaty dla upośledzonych. Borykamy się z problemami finansowymi. W tym roku zmarł mój mąż. Nauka Olivera to koszt ok. 300 euro. Niestety, z ważnej dla niego części, musieliśmy zrezygnować. Oliver dostaje tylko zasiłek, a koszty wyjazdów i przygotowania występów są wysokie. Występuje więc tylko w Polsce. W Niemczech nie ma zainteresowania jego talentem.

14 czerwca Oliver zaśpiewa polski hymn w Narodowy Dzień Pamięci w byłym KL Auschwitz. To dla niego wielkie wyróżnienie?

Występ w Auschwitz jest OGROMNYM wyróżnieniem dla Olivera.

O czym marzy pani syn?

Oliver marzy, by otrzymać dyplom piosenkarza (potem otworzą się dla niego drzwi do dalszej nauki). I chciałby choć raz zaśpiewać w duecie z Andreą Bocellim.

Czytaj także: Najsłynniejszy tenor świata po raz pierwszy śpiewa z synem! Zobacz duet Bocellich!

Czytaj także: Andrea Bocelli: W moim przypadku brak wiary oznaczałby życie w rozpaczy

Czytaj także: Freddie Mercury śpiewa o Jezusie? Tej piosenki Queen pewnie nie znasz!

Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail