Aleteia.pl - pozytywna strona Internetu w Twojej skrzynce e-mail

Nie możesz nas wesprzeć finansowo?

Możesz to zrobić na 5 innych sposobów:

  1. Módl się za nasz zespół i powodzenie naszej misji
  2. Opowiedz o Aletei w swojej parafii
  3. Udostępniaj nasze treści rodzinie i przyjaciołom
  4. Wyłącz AdBlocka, kiedy do nas zaglądasz
  5. Zapisz się do naszego newslettera i czytaj go codziennie

Dziękujemy!
Zespół Aletei

 

Katolicki portal bez polityki. Wesprzyj nas!

Aleteia

Stephen Baldwin: Wiara wymaga konsekwencji w pójściu za Jezusem

STEPHEN BALDWIN
Camilla Morandi/EAST NEWS
Udostępnij

„Szczere i głośne przyznawanie się do Boga przeszkadza w karierze w Hollywood, mam problemy w »fabryce snów«” – mówił publicznie i wielokrotnie Baldwin.

Dziewczyna z metra

Na pewno niejednokrotnie słyszeliśmy o niesamowitych lub zwyczajnie codziennych sytuacjach, kiedy spotyka się tę drugą połówkę. A czasami jedno z pozoru zwyczajne spotkanie zmienia całe dotychczasowe życie. Tak też było w przypadku Stephena Baldwina ze słynnej aktorskiej rodziny. On i jego bracia: Alec, Daniel i William stali się legendarnym, można by rzec żartobliwie, klanem Baldwinów.

Stephen, wszechstronnie utalentowany, próbował wszystkiego, co niekoniecznie było drogą do życiowego spełnienia. Jako nastolatek zwyciężał wielokrotnie różne konkursy jako śpiewak operowy. Zaraz po szkole średniej, idąc śladami swoich braci, zaczął studiować w American Academy of Dramatic Arts. Ciekawostka: na studia zarabiał m.in. jako model u Calvina Kleina.

Rolę w pierwszym swoim filmie „The Prodigious Hickey” zawdzięcza pracy w pizzerii, w której też dorabiał jako student. Wypatrzył Stephena jeden z agentów telewizyjnych, zamawiając pizzę. Na dużym ekranie aktor pojawił się po raz pierwszy w roli alkoholika w dramacie Michaela Seresina „Chłopak ze wsi”, grając u boku Mickeya Rourke’a i Christophera Walkena.

Popularność i sympatię widzów zyskał jako młody William w „Buffalo Bill”, a także w serialu ABC „Młodzi jeźdźcy” i dramacie wojennym Olivera Stone’a „Urodzony 4 lipca” z niezapomnianym Tomem Cruise’em.

W środowisku filmowym był znany jako bywalec bankietów i różnego rodzaju imprez. Z czasem aktor bardzo głęboko popadł w alkoholizm i narkomanię, uzależniając się od kokainy. Sytuacja była dramatyczna. Któregoś dnia aktor wracał do domu metrem, w którym poznał swoją przyszłą żonę Kennye Deodato. Artysta w wielu wywiadach powtarzał, że to właśnie jego żona pomogła mu „odbić się” od przysłowiowego dna.

„Kennye okazała mi wielkie wsparcie, zrozumienie i cierpliwość. Nigdy nie traciła nadziei, że wygram z chorobą alkoholową i będę miał siły do rzucenia narkotyków. Była ze mną w największych ciemnościach i nie traciła ducha” – zwierzał się Stephen Baldwin w swoich prasowych wypowiedziach.

 

Stanąłem po stronie Boga

„Szczere i głośne przyznawanie się do Boga przeszkadza w karierze w Hollywood, mam problemy w »fabryce snów« – mówił publicznie i wielokrotnie Baldwin. – To smutne, ale największą popularność i akceptację miałem w czasie, kiedy moralnie byłem zwyczajnie na dnie. Nie wszystko złoto, co się świeci! To prawda” – dodał.

„Któregoś razu usłyszałem od naszej gospodyni domowej Augusty, urodzonej w Meksyku, że razem z żoną i dziećmi staniemy się gorliwymi chrześcijanami i ewangelizatorami. To, co usłyszałem, będąc u szczytu sławy i finansowego dobrobytu, wydało mi się zupełnie nierealnie, choć wiadomość „zaczęła pracować” we mnie, powoli, ale skutecznie” – wspomina aktor.

Przyznaje, że być może to Augusta „wymodliła” jego nawrócenie. Aktor dodaje, że coś w nim pękło po atakach terrorystycznych na WTC, 11 września 2001 roku.

„Stanąłem po stronie Boga i to był początek mojego powrotu do Niego. Mówię powrotu – bo przecież urodziłem się i wychowałem w katolickiej rodzinie. Nie twierdzę, że cały czas idę prostą drogą. Niejednokrotnie upadam ponownie. Ale powstaję, i to jest najważniejsze” – zwierza się Stepehen Baldwin w swoje książce „Spirit Warrior”.

W ślad za deklaracjami aktora idą konkretne czyny: razem z bratem Williamem otworzył w Nowym Jorku restaurację Alaia (imię na cześć córki, żony Justina Birbera), w którym są organizowane na Wielkanoc i święta Bożego Narodzenia uroczyste obiady dla ubogich i samotnych.

Razem z Michaelem Lohanem, ojcem aktorki i wokalistki pop-rockowej Lindsay Lohan, uwikłanej w narkotyki, otworzył klinikę odwykową, która leczy z uzależnień od alkoholu, narkotyków i choroby depresyjnej. Poza typowymi formami terapii medycznej i psychologicznej, Baldwin zadbał również o to, aby osoby, które tego chcą, mogły mieć też dostęp do opieki duszpasterskiej.

Aktor przyczynił się też do założenia Fundacji „Carol M. Baldwin Breast Cancer Research”, zajmującej się profilaktyką raka piersi, nazwanej imieniem jego matki Carol, której szczęśliwie udało się przezwyciężyć tę chorobę.

Na pytanie dziennikarzy, co jest ważne, aby wytrwać w swojej drodze, aktor odpowiada: „Wiara wymaga konsekwencji w pójściu za Jezusem”.

Czytaj także: 102-letni Kirk Douglas. Jaka jest jego recepta na szczęście?

Czytaj także: Paweł Domagała: Wierność jest najważniejszym atrybutem męskości

Czytaj także: Była u szczytu kariery aktorskiej. Wybrała życie za klauzurą

Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail