Aleteia logoAleteia logo
Aleteia
sobota 06/03/2021 |
Św. Kolety
home iconStyl życia
line break icon

Halloween – zabawa czy walka o coś więcej?

HALLOWEEN

Colton Sturgeon/Unsplash | CC0

Lidia Konar - 30.10.19

Od kilku tygodni w brytyjskich kafejkach królują upiorne dekoracje, na wystawach sklepów można zobaczyć atrapy duchów, sztuczne pająki... Wszystko to robi piorunujące wrażenie, zwłaszcza na tych, którzy jeszcze nie zdążyli lub nie bardzo chcą przesiąknąć tym zwyczajem.

Zbliża się Halloween, „święto”, które w Polsce nie zdążyło jeszcze dobrze zapuścić korzeni, ale przez przeciętnego Brytyjczyka postrzegane jest jako szczególne wydarzenie. Za to dzień Wszystkich Świętych oraz Dzień Zaduszny w Wielkiej Brytanii obchodzi jedynie garstka katolików. Już od połowy września w brytyjskich kafejkach królują upiorne dekoracje. Co więcej, w niektórych obiektach handlowych nawet kasy sklepowe spowite są sztucznymi pajęczynami.

Halloween na emigracji

Na Wyspach tradycja Halloween jest na tyle stara, że każdego roku w wielu miejscach pracy organizowane są wspólne wyjścia do restauracji albo kilkugodzinna rundka po pubach i degustacja alkoholowych drinków. Również w przedszkolach i szkołach urządzane są halloweenowe imprezy dla dzieci. O tej porze roku w lokalnych autobusach można nasłuchać się rozmów tubylców planujących kostiumy na tę okazję.

Zdecydowana większość brytyjskich matek zatroskanych o swe pociechy, stara się wyłuskać w budżecie około 20 funtów – za tę kwotę można już nabyć dobrej jakości kostium czarownicy, wampira Drakuli, zestaw gotyckiej panny młodej czy strój świecącego w ciemnościach kościotrupa.

Na emigracji nie jest łatwo przeciwstawić się tej lokalnej tradycji, jest ona bardzo szumnie obchodzona zwłaszcza przez tubylców. Tę atmosferę podsycają brytyjskie media, które zewsząd bombardują społeczeństwo wskazówkami o tym, jak powinni spędzić to święto.

Dla przykładu, główny brytyjski publiczny nadawca BBC na swojej internetowej stronie podaje przepisy na halloweenowe przekąski, drinki, a nawet w sekcji dla dzieci porady, jak tego dnia mogą wystraszyć swoich przyjaciół. W popularnych stacjach TV nie brakuje okolicznościowych reklam promujących niemal wszystko, począwszy od upiornych kostiumów po kwiaty doniczkowe.

Do tego dochodzi presja społeczna, bo niemal każdy się w to bawi. Nikt nie chce być postrzegany jako dziwak. Można odnieść wrażenie, że tu nie chodzi o bycie „trendy” lub nie, bo Halloween jest już tu normą, nie czymś nowym, jak w Polsce. Tu rozgrywa się prawdziwa walka o tożsamość, wartości przekazane przez pokolenia i o… duszę.

„Już w przedszkolu organizuje się takie imprezy trzylatkom. Jako jedyna powiedziałam, że mój syn tego dnia nie przyjdzie na zajęcia, ponieważ my tego nie celebrujemy. Patrzyli się na mnie jak na wyrodną matkę” – mówi pewna młoda Polka.

Nie takie straszne?

Kolejna moja rozmówczyni opowiada o pierwszym zetknięciu jej córki z tym „świętem” w podstawówce: „Do południa rodzice dekorowali salę gimnastyczną w trupy, demony i inne ozdoby. Potem, gdy córka chciała wejść na tę salę, aby zjeść lunch, strasznie rozbolała ją głowa i coś ją odpychało od tego pomieszczenia. Uciekła ze szkoły”.

Dwudziestokilkuletnia Polka – z zawodu szef kuchni – wspomina: „Kiedyś w hotelu, w którym pracowałam, musiałam zrobić menu i dekoracje z dyni. Mój przełożony zarządził, że tego dnia będziemy pracować w maskach przy piecu rozgrzanym do 400 stopni. Myślałam, że się uduszę. Zdjęłam maskę i powiedziałam, że nie chcę brać w tym udziału. Kiedy robili zdjęcie pamiątkowe, sufit zajął się ogniem”.

Halloweenowe imprezy kuszą, bo to okazja do pobiegania po ulicy w przebraniu ducha czy wilkołaka – na przykład w Aberdeen takie publiczne eksponowanie swoich strojów na głównej ulicy, którą jest Union Street, trwa co najmniej do połowy listopada. Nie zawsze to kończy się happy endem. „Parę lat temu przechodziłam przez Union Bridge w Aberdeen. Widziałam na moście wielu smutnych ludzi. Była też policja. Następnego dnia dowiedziałam się, że aż dwoje ludzi skoczyło z tego mostu” – opowiada Ania.

Jedna z moich respondentek otwarcie przyznaje, że kiedyś uczestniczyła w imprezach Halloween. Ale tylko do pewnego momentu. Ostatni raz był 5 lat temu. „Przebrałam się za czarownicę. Miałam miotłę i czarny kapelusz” – wspomina. Kilka tygodni później miała sen: śniło jej się, że weszła do budynku, który był cały w bieli. Nagle dostrzegła stół, na którym był rozerwany różaniec – miał rozsypane zdrowaśki, a belki krzyża były rozerwane i powyginane. Nad stołem wisiał jej kapelusz, który był przyczepiony do sufitu jak lampa.

Zaczęłam odczuwać zło, które zbliżało się do mnie. Wtem zobaczyłam jakiegoś chłopaka z dziwnie wykrzywioną twarzą. Czułam, że jest opętany, więc chwyciłam go za rękę i zaczęłam odmawiać Zdrowaś Mario. Chłopak próbował mi się wyrwać, jego twarz jeszcze bardziej się wykrzywiała, a ja widząc, że sama nie dam rady, krzyknęłam – dzwońcie do księdza! I się obudziłam. Na drugi dzień wraz z mężem zniszczyłam halloweenowy kostium” – opowiada z przejęciem. Ksiądz, któremu opowiedziała ów sen, doradził jej, by nie chodziła na takie zabawy. Posłuchała. „Walcząc w tym śnie z szatanem nie bałam się go. Czułam, że mam wsparcie w Maryi. Co ciekawe, dopiero mąż mi uświadomił, że szatan boi się różańca. Przed snem nie wiedziałam o tym”– dodaje na koniec.

Wszystkie te opowieści robią niemałe wrażenie. Przed chwilą Facebook przypomniał mi aż o 10 imprezach Halloween, które będą się odbywały w pobliżu mojego miejsca zamieszkania. Wybór jest duży – od „strasznej” salsy po całonocną imprezę filmową. W kolejną halloweenową znów wybiorę Jezusa.


HALLOWEEN

Czytaj także:
Badania: co Polacy sądzą o Halloween?


DYNIA NA HALLOWEEN

Czytaj także:
Skąd się wzięło Halloween? Wyjaśniamy wszystko krok po kroku




Czytaj także:
Dlaczego Halloween tak niepokoi katolików?

Tags:
halloween
Wesprzyj Aleteię!

Jeśli czytasz ten artykuł, to właśnie dlatego, że tysiące takich jak Ty wsparło nas swoją modlitwą i ofiarą. Hojność naszych czytelników umożliwia stałe prowadzenie tego ewangelizacyjnego dzieła. Poniżej znajdziesz kilka ważnych danych:

  • 20 milionów czytelników korzysta z portalu Aleteia każdego miesiąca na całym świecie.
  • Aleteia ukazuje się w siedmiu językach: angielskim, francuskim, włoskim, hiszpańskim, portugalskim, polskim i słoweńskim.
  • Każdego miesiąca nasi czytelnicy odwiedzają ponad 50 milionów stron Aletei.
  • Prawie 4 miliony użytkowników śledzą nasze serwisy w social mediach.
  • W każdym miesiącu publikujemy średnio 2 450 artykułów oraz około 40 wideo.
  • Cała ta praca jest wykonywana przez 60 osób pracujących w pełnym wymiarze czasu na kilku kontynentach, a około 400 osób to nasi współpracownicy (autorzy, dziennikarze, tłumacze, fotografowie).

Jak zapewne się domyślacie, za tymi cyframi stoi ogromny wysiłek wielu ludzi. Potrzebujemy Twojego wsparcia, byśmy mogli kontynuować tę służbę w dziele ewangelizacji wobec każdego, niezależnie od tego, gdzie mieszka, kim jest i w jaki sposób jest w stanie nas wspomóc.

Wesprzyj nas nawet drobną kwotą kilku złotych - zajmie to tylko chwilę. Dziękujemy!

Modlitwa dnia
Dziś świętujemy...




Top 10
1
Małgorzata Bilska
Wydarzenie o znamionach cudu eucharystycznego w Legnicy. Czy to t...
2
MEXICO
Redakcja
„Na swą mszę pogrzebową przybył o własnych nogach”. Historia niez...
3
ANGEL,CHILD,STATUE
Philip Kosloski
Mamo, martwisz się o swoje dzieci? Módl się tą modlitwą do ich an...
4
ANIMACJE ŚWIĘTYCH
Redakcja
„Ożywione fotografie” świętych! Czy tak uśmiechali się Faustyna, ...
5
BLESSED ALEXANDRINA MARIA DA COSTA,DE BALAZAR
Esprit
Bł. Aleksandrina Maria da Costa: mistyczka, która ratowała księży...
6
Redakcja
Wasze anegdoty z dziećmi w kościele, po których redakcja płakała ...
7
Redakcja
Cytat z Biblii dla ciebie na dziś 4 marca
Zobacz więcej
Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail