Aleteia.pl - pozytywna strona Internetu w Twojej skrzynce e-mail

Nie możesz nas wesprzeć finansowo?

Możesz to zrobić na 5 innych sposobów:

  1. Módl się za nasz zespół i powodzenie naszej misji
  2. Opowiedz o Aletei w swojej parafii
  3. Udostępniaj nasze treści rodzinie i przyjaciołom
  4. Wyłącz AdBlocka, kiedy do nas zaglądasz
  5. Zapisz się do naszego newslettera i czytaj go codziennie

Dziękujemy!
Zespół Aletei

 

Katolicki portal bez polityki. Wesprzyj nas!

Aleteia

Żyła tylko 13 lat. Pytanie „dlaczego ja?” zamieniała na „za kogo mogę ofiarować swe cierpienie?”

CHORA DZIEWCZYNKA
Photographee.eu | Shutterstock
Udostępnij

Nigdy nie zaznała radości biegania. Nieuleczalnej chorobie towarzyszyło przejmujące cierpienie. A jednak, co sama wielokrotnie podkreślała, była szczęśliwym dzieckiem. Co więcej, zarażała innych świadectwem swej pięknej wiary oraz… niezwykłym zapałem misyjnym.

Przybliżamy postać Paulinki Walczyk, która wspierała modlitwą i ofiarą swoich rówieśników w krajach misyjnych.

 

Poruszała serca i umysły

Paulinka urodziła się w 1990 roku. Mieszkała w niewielkiej wiosce na Mazowszu. Swoim przeżywaniem wiary wpłynęła nie tylko na najbliższych, ale także na otoczenie, rówieśników i dorosłych, których nie zdążyła poznać.

Uczyniła to przez swoje listy, wiersze i świadectwo wiary. Poruszyła serca i umysły wielu animatorów Papieskiego Dzieła Misyjnego Dzieci oraz dzieci, które podobnie jak ona podjęły drogę do świętości za pośrednictwem tego Dzieła.

Czytaj także: Antonietta Meo: Panie Jezu, chciałbyś się ze mną pobawić? [Wszyscy Świetni]

Nigdy nie zaznała radości biegania, wspinania się czy beztroskiego stąpania po ziemi o własnych siłach. Chorowała na rdzeniowy zanik mięśni. Tej nieuleczalnej chorobie, stopniowo osłabiającej cały organizm, towarzyszyło przejmujące cierpienie.

„A jednak, co sama wielokrotnie podkreślała, była szczęśliwym dzieckiem – wyznali jej rodzice w liście do redakcji „Świata Misyjnego”.

– To szczęście dawała jej głęboka pobożność. Od najwcześniejszych lat bardzo lubiła modlić się do Pana Jezusa, Matki Bożej i świętych. Odmawiała cały różaniec, czym nawet nas zadziwiała. Założyła podwórkowe kółko różańcowe, praktykowała różne umartwienia, szczególnie w Wielkim Poście”.

 

Żywoty świętych

Wzrastała w klimacie wielkiej religijności. Przeczytała kolejno wszystkie księgi Biblii. Lektura „Żywotów świętych” mocno zapadła jej w serce i pamięć. Nad łóżkiem stworzyła wielką „tablicę”, na której umieszczała wizerunki ulubionych postaci, w tym bł. Henryka Suzo, św. Rity, bł. Małgorzaty Castello, bł. Hiacynty, św. Faustyny i sługi Bożej Pauliny Jaricot.

Każdego dnia „rozmawiała” ze swoimi „przyjaciółmi z nieba”, jak ich nazywała. Modlitwa była dla niej czymś bardzo naturalnym i niezbędnym w codziennym życiu. Każde wydarzenie, spotkanie czy jakakolwiek trudność były impulsem, by zwrócić się ku Bogu.

Pytanie: „dlaczego ja?” i postrzeganie choroby jako krzywdy od losu zamieniała na pytanie „za kogo mogę ofiarować to cierpienie”.

„Łatwiej jej było cierpieć, gdy wiedziała, że cierpi, jak sama mówiła, te same dolegliwości co jej przyjaciółki z nieba: św. Tereska, św. Faustyna, bł. Hiacynta” – wspominają rodzice. Będąc na OIOM-ie, nie pozwoliła sobie zdjąć (choć próbowano nawet siłą) szkaplerza świętego i cudownego medalika.

Czytaj także: Paulina Jaricot: Kobieta, która poruszyła świat. Jej misyjne dzieła kwitną do dziś

 

Animatorka misyjna

Od katechetki otrzymała gazetkę pt. „Świat Misyjny”, który zainspirował ją do napisania listu do redakcji z prośbą o przyjęcie do Papieskiego Dzieła Misyjnego Dzieci. Była gorliwą czytelniczką „Świata Misyjnego”, prowadziła korespondencję z redakcją. Podobnie było z „Małym Rycerzykiem Niepokalanej”.

Głęboko ufała, że przez wiarę, modlitwę, ofiarowywanie cierpienia, świadectwo życia i wspieranie Dzieła wpływa na losy swoich rówieśników w krajach misyjnych. Do misyjnego zaangażowania inspirowała ją Sługa Boża Paulina Jaricot. W jej życiu i przeżywaniu wiary odkrywała wiele inspiracji dla siebie. Wielokrotnie wspominała o szczególnej więzi z jej słynną imienniczką.

Stała się pierwszą animatorką misyjną w swoim środowisku. Opowiadała o misjach koleżankom i kolegom ze szkoły, dzieliła się z nimi materiałami i zachęcała do wspólnej modlitwy za misje. Swoimi „sukcesami” dzieliła się w listach do sekretariatu Dzieła.

Wiadomość o jej śmierci była szokiem dla pracowników Sekretariatu Krajowego PDMD. W żadnym z wcześniejszych listów nie było nawet wzmianki o jej chorobie. Jej listy tchnęły radością życia, biła z nich głęboka wiara i pragnienie misyjnego zaangażowania także w wyrzeczeniach i ofiarowywanych cierpieniach.

 

Życie malowane wierszem

Twórczość Paulinki – teksty jej piosenek i wiersze – w dużym stopniu oddają jej duchowość. Dzieli się w nich swoimi emocjami, najczęściej radością z powodu nadejścia wiosny, zakwitającej łąki, śpiewu ptaka.

Są też zabawne historie, anegdoty, zaobserwowane sytuacje. W jej wierszach bardzo mocno wybrzmiewa pewność, że świat jest piękny i jest cudownym darem dla każdej istoty, ponieważ stworzył go dobry i kochający Bóg Ojciec.

Wiersze Paulinki były publikowane w lokalnej gazecie (Gazeta Gostyńska nr 2/2003 z dn. 1 lutego 2003 r.) oraz we wcześniej wspomnianych periodykach: „Świat Misyjny” i „Mały Rycerzyk Niepokalanej”.

Zbiór wierszy zatytułowany „Życie wierszem malowane” ukazał się już po jej śmierci. Kolejny, poszerzony i kolorowy tomik wierszy opublikowało Wydawnictwo Papieskich Dzieł Misyjnych Missio-Polonia.

Anna Sobiech

Czytaj także: 10-latek w Lourdes: „Jezu, jeśli mnie nie wyleczysz, powiem o tym Twojej mamie”

Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail