Aleteia.pl - pozytywna strona Internetu w Twojej skrzynce e-mail

Nie możesz nas wesprzeć finansowo?

Możesz to zrobić na 5 innych sposobów:

  1. Módl się za nasz zespół i powodzenie naszej misji
  2. Opowiedz o Aletei w swojej parafii
  3. Udostępniaj nasze treści rodzinie i przyjaciołom
  4. Wyłącz AdBlocka, kiedy do nas zaglądasz
  5. Zapisz się do naszego newslettera i czytaj go codziennie

Dziękujemy!
Zespół Aletei

 

Katolicki portal bez polityki. Wesprzyj nas!

Aleteia

Rozwiązaniem problemu śmierci nie jest przywrócenie do życia [komentarz do Ewangelii]

JESUS,RAISES,LAZARUS,FROM THE DEAD
Udostępnij

Łazarz, choć na słowo Jezusa wstał z grobu, znów musiał umrzeć. Po raz drugi.

Żałoba

Gdyby nie zatrzymał się w drodze na kilkudniowy, niespodziewany postój, można byłoby mieć jeszcze nadzieję. Nauczyciel z Nazaretu nie raz przecież uzdrawiał chorych. Czy gdyby stanął przy łóżku swego umierającego przyjaciela, nie okazałby mu miłosierdzia? Było już jednak cztery dni po pogrzebie. Wydawało się, że wszystko skończone. Pozostawała żałoba.

„Panie, gdybyś tu był, mój brat by nie umarł”. Siostry Łazarza płacząc, jednomyślnie powtarzają te same słowa. Jest w nich wiara w życzliwość Jezusa i w Jego cudotwórczą moc, którą nie raz można było dostrzec w znakach, które czynił. Jest też jednak nuta zawiedzionej nadziei. Gdyby rzeczywiście przybył wcześniej, sytuacja mogłaby przybrać zupełnie inny obrót. Teraz trzeba pogodzić się z bolesnym rozstaniem.

Czytaj także: Tak właśnie żyli święci, Wszyscy Święci, ludzie błogosławieństw [komentarz do Ewangelii]

 

Czemu nie wysłuchał naszych próśb?

Te same myśli powracają przy każdym pogrzebie. Doświadczając odejścia kogoś bliskiego, czujemy smutek rozczarowania. Tym większy, im większe mieliśmy nadzieje na odwrócenie nieuchronnego.

Gdy odszedł ktoś młody, gdy śmierć przyszła niespodziewanie, gdy umarło dziecko… Dlaczego Bóg nie zainterweniował? – pytamy. Czemu nie wysłuchał naszych próśb, nie okazał swojej łaski? „Panie, gdybyś tu był mój brat by nie umarł…”.

 

Jezus jest wzburzony

Zachowanie Jezusa przy grobie przyjaciela wprowadza w konsternację. Oprócz oczywistego współczucia („Jezus zapłakał” – zapisał ewangelista) Jezusowi towarzyszą również emocje nie mieszczące się w żałobnej konwencji.

Użyty dwukrotnie w greckim tekście ewangelii czasownik „embrimaomai” oznacza karcenie, ganienie kogoś, surowe upomnienie, okazywanie wzburzenia.  Jest w tym miejscu do tego stopnia zaskakujący, że czasem próbuje się go „złagodzić”, mówiąc o „głębokim wzruszeniu” Jezusa…

Jednak, oprócz niewątpliwego wzruszenia, Jezus jest przy grobie Łazarza wzburzony, rozsierdzony. Z jakiego powodu?

 

Po stronie tych, którzy doświadczają śmierci

Jezus staje wobec dramatu śmierci. „Bóg nie jest sprawcą śmierci, nie ma upodobania w zagładzie żyjących. (…) Przecież Bóg uczynił człowieka nieśmiertelnym, stworzył go dokładnie na swój obraz, a śmierć wdarła się na świat przez zazdrość diabła…” – czytamy w Księdze Mądrości.

Wzburzenie Jezusa to protest wobec śmierci, wobec tragicznej sytuacji, w jakiej – w konsekwencji grzechu – znalazł się człowiek, a ostatecznie – przeciw mocy Złego. Jezus staje po stronie tych, którzy śmierci doświadczają, są nią spętani, nie mogąc się wyzwolić.

Śmierci nie da się „ominąć”, nie można udać, że jej nie ma. Rozwiązaniem problemu śmierci, tkwiącej głęboko w naszej naturze, nie jest jednak przywrócenie do życia tych, którzy umarli, ani cudowne przedłużanie życia jeszcze żyjących. Łazarz, choć na słowo Jezusa wstał z grobu, znów musiał umrzeć. Po raz drugi.

 

Przyniósł nam życie

Nasze reakcje na śmierć podobne są do tamtych z ewangelicznej historii: „Panie, gdybyś tu był, mój brat by nie umarł”, „czy Ten, który przywrócił wzrok niewidomemu, nie mógł sprawić, aby on nie umarł?”.

Ostatecznie jednak nie mają one sensu. Przecież Pan Jezus celowo opóźnił swe przybycie do Betanii. Dopuścił do śmierci Łazarza. Zaś przywrócenie go do życia było nie tylko ukazaniem Jego mocy, ale przede wszystkim znakiem, dzięki któremu wielu uwierzyło, że Jezus jest posłany przez Przedwiecznego Ojca.

To dopiero Jego własna śmierć na krzyżu, w której wziął na siebie – jako Baranek Boży – cały grzech świata, odmieniła nasz los. W swoim zmartwychwstaniu Chrystus przyniósł nam bowiem życie, którego śmierć nigdy już nie zdoła pokonać.

Ewangelia: Łk 23, 44-46. 50. 52-53; 24, 1-6a

Czytaj także: Bogacz z przypowieści nie robił nic złego. Co wtrąciło go w otchłań? [Komentarz do Ewangelii]

Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail