Aleteia.pl - pozytywna strona Internetu w Twojej skrzynce e-mail

Nie możesz nas wesprzeć finansowo?

Możesz to zrobić na 5 innych sposobów:

  1. Módl się za nasz zespół i powodzenie naszej misji
  2. Opowiedz o Aletei w swojej parafii
  3. Udostępniaj nasze treści rodzinie i przyjaciołom
  4. Wyłącz AdBlocka, kiedy do nas zaglądasz
  5. Zapisz się do naszego newslettera i czytaj go codziennie

Dziękujemy!
Zespół Aletei

 

Katolicki portal bez polityki. Wesprzyj nas!

Aleteia

Eduardo Verástegui: Powiedziałem Jezusowi, że należę do Niego

EDUARDO VERASTEGUI
AXELLE/BAUER-GRIFFIN.COM/East News
Udostępnij

Niezwykłe i pasjonujące życie Eduardo Verásteguiego, to inspiracja na niejeden scenariusz filmowy, ale niekoniecznie w hollywoodzkim stylu. Aktor, muzyk i producent filmowy m.in. takich filmów jak „Bella” czy „Little Boy”, współproducent słynnej „Cristiady”. Spontaniczny i bezpośredni. Na jednym z spotkań z papieżem Franciszkiem zwyczajnie zapytał: Czy mogę się przytulić?

Jedyna droga

Aktor i muzyk urodził się w malowniczym meksykańskim miasteczku Ciuadd Mante, w Tamaulipas, w 1974 roku. Rodzice, plantatorzy trzciny cukrowej, i cała rodzina artysty, od pokoleń przekazywała wiarę i tradycję katolicką, więc można powiedzieć, że aktor miał solidny start w dorosłe życie. Po ukończeniu szkoły średniej Eduardo wybrał studia prawnicze. Jednakże już na początku dorosłego życia porzucił uniwersytet i dobrze zapowiadającą się karierę prawniczą. Wybrał poszukiwania artystyczne: karierę muzyczną i aktorską.

Eduardo na początku podjął się pracy w modelingu, reklamując produkty projektantów Calvina Kleina i Versace. Później przez 4 lata z sukcesem koncertował z zespołem Kairo po całej Ameryce Łacińskiej, grając gorące rytmy w języku hiszpańskim.

Po kilku latach, w 2001 roku podpisał kontrakt z Uniwersal Music Latino i nagrał swój pierwszy solowy album pod tytułem „Eduardo Verástegui”. Ciekawostka: aktor partnerował Jenifer Lopez w teledysku do słynnego przeboju „Ain’t It Funny”gdzie w kulminacyjnej scenie zatańczył z Lopez. Zagrał również w znanych amerykańskich serialach, m.in. „CSI: Kryminalne zagadki Miami”.

Jednakże sukces i spełnienie z czasem okazały się dla młodego artysty światem pozorów, a nie realnym życiem. Verástegui tak wspomina ten czas: „Kariera, bycie popularnym i bogatym, to wszystko złudne kłamstwa. Droga donikąd. Na szczęście Opatrzność Boża sprawiła, że zacząłem spotykać ludzi, którzy dosłownie otworzyli mi oczy. Przebudziłem się. Taką dobrą osobą, która mi pomogła, była moja nauczycielka angielskiego. Zacząłem powracać do źródeł swojej wiary i nawróciłem się. Postanowiłem, że nie będę angażować się w przedsięwzięcia, które uderzają w wartości chrześcijańskie. Powiedziałem Jezusowi, że należę do Niego, i że jest to dla mnie jedyna droga” – puentuje Eduardo Verástegui.

 

Bella

To tytuł pierwszego, meksykańsko-amerykańskiego filmu z 2006 roku, gdzie Eduardo zagrał jedną z głównych ról – postać byłego piłkarza Jose. Film wyprodukowała jego firma METANOIA Films. Fabuła obejmuje 24 godziny z życia głównych bohaterów: Niny i Jose, którzy pracują w restauracji.

Któregoś dnia Nina nie przyszła do pracy, ponieważ okazało się, że spodziewa się dziecka. Właściciel restauracji wyrzuca dziewczynę z pracy. A Jose, jego brat, czując się odpowiedzialny za dziewczynę, pomaga jej, ponieważ jest zupełnie sama. Znajduje dla Niny nową pracę i daje schronienie w swoim domu.

José był kiedyś dobrze zapowiadającym się piłkarzem. Spowodował jednak wypadek i śmierć małej dziewczynki. Pomagając Ninie i jej nienarodzonemu dziecku, pragnie zadośćuczynić krzywdy i cierpienie, jakie spowodował. Obraz został okrzyknięty filmem pro-life. A Eduardo Verástegui w 2010 roku został wyróżniony Nagrodą im. Matki Teresy z Kalkuty, przyznawaną za działania na rzecz obrony życia.

Po otrzymaniu niecodziennej nagrody aktor powiedział, że film „Bella” zmienił życie 300 kobiet, które po obejrzeniu go zdecydowały się nie dokonywać aborcji i przekazały wiadomość o tej decyzji Eduardo i jego przyjaciołom. Przypomnijmy, że artysta założył w Kalifornii fundację pomocy kobietom „Płaszcz z Guadalupe”, które myślą o aborcji, dając szansę na narodziny dzieci i stworzenie dla nich domu.

Aktor też przyczynił się do uratowania dziecka. Kiedy był w klinice aborcyjnej w czasie kręcenia filmu „Bella” spotkał małżeństwo, które chciało dokonać aborcji, ale po rozmowie z odtwórcą postaci Jose, zrezygnowali. Urodził się chłopiec, któremu nadano imię na cześć aktora: Eduardo.

 

Cyrk motyli                                   

Poruszającym filmem, w którym zagrał Eduardo Verástegui, jest też obraz Joshua Weigla „Cyrk Motyli”, gdzie aktor gra rolę Pana Mendeza. Temat bliski wielu z nas: brak poczucia własnej wartości i akceptacji siebie.

Główny bohater filmu, Will, którego rewelacyjnie zagrał Nick Vujicic, jest mężczyzną niepełnosprawnym, bez rąk i nóg. Dla niego to wielkie cierpienie, poczucie odrzucenia i braku zrozumienia przez najbliższe środowisko ludzi, z którymi pracuje. Przełom w takim negatywnym myśleniu następuje w chwili, kiedy Will odnajduje sens swojego życia i wiarę w siebie.

„Pracę nad tym filmem wspominam jako wyjątkowy czas: miałem okazję poznać niezwykłego, dzielnego człowieka, jakim jest Nick oraz jego żonę Kanae. To są moi przyjaciele na zawsze, wiem, że nigdy mnie nie zawiodą” – zwierzał się Eduardo Verstegui, m.in. na portalach społecznościowych.

 

Cristiada

Artysta brał również udział w głośnym filmie „Cristiada”, w którym zagrał postać błogosławionego Józefa Anakieta Gonzaleza Floresa. Film opowiada o katolikach walczących z restrykcyjnym i krwawym reżimem w Meksyku, w latach 20. XX wieku.

Aktor zagrał m.in. u boku Andy’ego Garcii, Ewy Longorii i Petera O’Toole’a. Ciekawostka: W czasie polskiej premiery filmu „Cristiada” Eduardo Verástegui gościł w Rzeszowie w 2013 roku. Na konferencji prasowej przed pokazem filmu aktor podkreślał, że największym przyjacielem Meksyku jest i pozostanie Jan Paweł II. Przypomnijmy, że papież ogłosił błogosławionymi 25 męczenników meksykańskich Cristeros w listopadzie 1992 roku.

 

Dzieło życia – Jezus Pokoju

Eduardo Verástegui jest dla wielu miłośników jego talentu ikoną dobrego stylu, gdzie uroda i urok osobisty harmonizuje z „wnętrzem”. Eduardo, jak przystało na styl gentelmana, nosi świetnie skrojone garnitury, ale też często można zobaczyć go zwyczajnie w dżinsach i ulubionych t-shirtach, np. z wizerunkiem Matki Bożej z Guadelupe, która jest patronką Meksyku. Dla milionów ludzi na całym świecie jest też Patronką Dzieci Nienarodzonych i ruchów pro-life, w działania których artysta jest zaangażowany.

W ubiegłym roku (2018) 12 grudnia, w święto Matki Bożej z Guadelupe, przebywając w Watykanie, Eduardo Verastegui oficjalnie ogłosił, że rozpocznie w Meksyku jeden z najważniejszych projektów architektonicznych w historii: w jego rodzinnej miejscowości Ciuadd Mante powstanie statua Jezusa Pokoju, największa na świecie.

Projekt ten aktor przedstawił papieżowi Franciszkowi, który pobłogosławił to niecodzienne przedsięwzięcie. Statua o wysokości 77 metrów zostanie wzniesiona na wzgórzu i terenie, gdzie może się zmieścić do 10 tysięcy osób. Główny plan projektu obejmuje także budowę kościoła, centrum kongresowego, domu dla pielgrzymów, hotelu, amfiteatru, stacji kolei linowej, a także lokali handlowych, a tym samym nowych miejsc pracy. W projekcie uwzględniono także obszary mieszkalne i handlowe w okolicy.

„Najważniejsze w całym projekcie jest to, aby przekazać i przypomnieć przesłanie, które znamy: miłości, wiary i nadziei. A także przesłanie pokoju. To jest Chrystus Pokoju, który przyjmuje nas braterskim uściskiem” – opowiada o swoim niezwykłym pomyśle Eduardo Verástegui.

Być może będzie to dzieło mojego życia, przekazywane z pokolenia na pokolenie. Ale mam też nadzieję, że nawet zwykłe, codzienne zadania, które wydają się z pozoru niewielkie, ale są czynione z miłością, mają wielki sens dla nas i innych” – puentuje artysta.

Czytaj także: Aktor Marcin Kwaśny o wyrwaniu się z nałogu. Pomogło mu jedno zdanie

Czytaj także: Znany i lubiany aktor jest pro-life z jednego powodu…

Czytaj także: Aktorzy odnowili przysięgę małżeńską. „Dziękuję za serce i modlitwy za mnie”

Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail