Aleteia.pl - pozytywna strona Internetu w Twojej skrzynce e-mail

Nie możesz nas wesprzeć finansowo?

Możesz to zrobić na 5 innych sposobów:

  1. Módl się za nasz zespół i powodzenie naszej misji
  2. Opowiedz o Aletei w swojej parafii
  3. Udostępniaj nasze treści rodzinie i przyjaciołom
  4. Wyłącz AdBlocka, kiedy do nas zaglądasz
  5. Zapisz się do naszego newslettera i czytaj go codziennie

Dziękujemy!
Zespół Aletei

 

Katolicki portal bez polityki. Wesprzyj nas!

Aleteia

Drodzy księża… Co najbardziej przeszkadza wiernym w przeżywaniu mszy świętej?

LUDZIE W KOŚCIELE
kovop58 | Shutterstock
Udostępnij

Niedawno na łamach Aletei ukazał się tekst ks. Michała Lubowickiego, w którym wymienia listę rzeczy, które księżom przeszkadzają w sprawowaniu mszy świętej. Postanowiłem na tę listę odpowiedzieć.

Podpytując znajomych, okazało się, że jako wierni mamy wiele uwag do celebransów. Różnie rozkładają się akcenty, ale często prowadzą nas do wspólnych wniosków.

 

„Śmichy-chichy” zamiast wyciszenia

Zdecydowana większość wiernych przychodzi do kościoła co najmniej 10-15 minut przed rozpoczęciem liturgii. Dla większości z nas, oprócz zajęcia dobrego miejsca, to czas na zatrzymanie się w gonitwie codzienności. Jasne, że myśli gospodyń krążą wokół niedzielnego obiadu, a panów wokół meczu, który zaczyna się już za 1,5 godziny. Czas przed mszą świętą jest jednak dla nas dobrą okazją do wyciszenia tych „zmartwień”.

Czytaj także: Co najbardziej przeszkadza księdzu, kiedy odprawia mszę świętą?

Nie jest to jednak łatwe, kiedy z zakrystii rozlegają się na cały kościół głośne „śmichy-chichy” księży i ministrantów. Nie chcę zgrywać tutaj świętoszka – sam byłem ministrantem i nie raz w takich pogawędkach przed mszą brałem udział. Nauczono nas tylko jednego – zamykania drzwi.

Nie pomaga także wstęp do mszy świętej, który zamiast wprowadzenia w tajemnicę przeżywanego dnia, wyprowadza nas na manowce naszych rozproszeń. Najskuteczniej robią to długie powitania czy komentarze do bieżącej sytuacji geopolitycznej.

 

Dlaczego rezygnujecie z homilii?

Dla wielu z nas msza święta w niedzielę jest jedyną okazją do słuchania Słowa Bożego głoszonego z ambony. Po odczytanej ewangelii nie bez powodu nastawiamy uszy na komentarz, który ma pomóc nam wdrażać ją w życie.

Drodzy księża, pomyślcie sobie tylko, jak wielki zawód nas spotyka, kiedy zamiast homilii słyszymy kazanie bez odniesienia do Słowa. Jeszcze gorzej, kiedy słuchamy, jak bardzo ten „zły świat” zastawia na nas swoje sidła. Zupełnie jakbyśmy w nim nie byli po uszy zanurzeni w codzienności…

Tak samo przykro robi mi się, kiedy słyszę, że Wasze rozważania skierowane są do kogoś innego (ludzi niechodzących do kościoła, niewierzących, wrogów kościoła itd.), a ja z niezrozumiałego dla mnie powodu dostaję po uszach za coś, czego nie zrobiłem.

Witki mi opadają, kiedy słyszę Was czytających tekst, który nie jest Waszego autorstwa. Nie chcę nawet się domyślać, dlaczego czasami rezygnujecie nawet z kilku zdań homilii. Bo przecież nie ze względu na zaoszczędzenie tych 2-3 minut, prawda?

 

Sprint przez modlitwę eucharystyczną

Muszę wspomnieć o jeszcze jednym przypadku, który ostatnimi czasy wydaje mi się być coraz częstszy. Płomienna, przemyślana, świetnie wygłoszona homilia, a po niej… sprint „po łebkach” przez modlitwę eucharystyczną.

To jest miejsce, w którym wszyscy moi ankietowani łącznie ze mną wymienili największy problem – Wasze niechlujstwo. Mocne słowo? A jak inaczej nazwać brak dbałości i troski o szczegóły? Ksiądz Michał wspominał o najprostszej instrukcji obsługi Mszału – czarne czytać, czerwone robić. To ważne, żebyśmy jako wierni czuli się bezpieczni w przebiegu liturgii.

Czytaj także: Podczas każdej mszy jest miejsce na Twoje osobiste intencje. Jak je składać?

Weźcie proszę pod uwagę to, że my także mamy pobożność eucharystyczną. Nas także bolą profanacje Najświętszego Sakramentu i robienie sobie „jaj” z liturgii. Dlaczego jednak tak często musimy tego doświadczać w naszych parafiach?

Zarzucacie nam, drodzy księża, że nie potrafimy przeżywać i doceniać misterium, które się dokonuje podczas mszy. Jak mamy umieć to robić, skoro nas w nie nie wprowadzacie? Jak poznawać głębię liturgii, kiedy umiecie ją sprawować, używając tylko jednej modlitwy eucharystycznej (oczywiście najkrótszej)?

Jak mamy zbudować szacunek do Najświętszego Sakramentu, skoro Wy sami potraficie zaraz po podniesieniu bez ceregieli rzucać go na patenę, a ręce wycierać w poły ornatu? Trudno nam też przełknąć Wasze „dodatki”, które często ingerują w tekst modlitw na tyle mocno, że całkowicie wypaczają ich sens.

 

Stańcie się przezroczyści

Msza święta ma skierować nasze myśli w stronę Chrystusa. Na nim mamy się skupić wszyscy bez wyjątku. Zamiast tracić siły na wymyślanie „wstawek” podczas liturgii, poświęćcie czas na przygotowanie np. Kanonu Rzymskiego.

Nie szukajcie na siłę kontrowersji w Słowie. Nam wystarczy świadectwo Waszego życia według niego. Zaryzykujcie spóźnienie na niedzielny rosół na rzecz spokojnego odczytywania słów i pobożnego wykonywania gestów przy ołtarzu.

Prosimy Was – jeśli nie umiecie, nie czujecie się na siłach, by być dla nas wzorami do naśladowania – bądźcie chociaż niezauważalni, przezroczyści. Pozwólcie liturgii mówić za Was.

Czytaj także: Postawy i gesty podczas liturgii mszy świętej [PRZEWODNIK]

Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail