Aleteia.pl - pozytywna strona Internetu w Twojej skrzynce e-mail

Nie możesz nas wesprzeć finansowo?

Możesz to zrobić na 5 innych sposobów:

  1. Módl się za nasz zespół i powodzenie naszej misji
  2. Opowiedz o Aletei w swojej parafii
  3. Udostępniaj nasze treści rodzinie i przyjaciołom
  4. Wyłącz AdBlocka, kiedy do nas zaglądasz
  5. Zapisz się do naszego newslettera i czytaj go codziennie

Dziękujemy!
Zespół Aletei

 

Katolicki portal bez polityki. Wesprzyj nas!

Aleteia

Gang brodatych harleyowców pomaga skrzywdzonym dzieciom. Przeczytaj, jak działa

Udostępnij

Chociaż wyglądają na twardzieli, noszą skórzane kurtki i jeżdżą na harleyach, to w stosunku do najmłodszych są łagodni jak pluszowe misie. Oferują swoje wsparcie w dowolnym czasie i na jak długo potrzeba.

Nazywają się B.A.C.A. i są członkami amerykańskiego klubu motocyklistów – Bikers Against Child Abuse.

„Jedną z rzeczy, które staramy się robić jako organizacja jest pomoc dziecku, by stało się ono silniejsze i by mogło cieszyć się swoim dzieciństwem i dorastać ze świadomością, że zawsze będzie, ktoś kto mu pomoże i że nie wszyscy dorośli są źli”– mówi Happy Dodson, przewodniczący klubu w oddziale w Connecticut.

Dla wielu motocyklistów działających w klubie kwestia pomocy innym jest wręcz oczywista. Niektórzy z nich w młodości również byli wykorzystywani przez swoich bliskich.

Grupa często pojawia się na rozprawach sądowych, także i po to, by powiadomić sprawcę, że dziecko nie jest w tej sytuacji pozostawione bez opieki.

Ich motto brzmi: „Żadne dziecko nie zasługuje na życie w strachu”. To hasło noszą na swoich T-shirtach i skórzanych kamizelkach.

 

Koszmar w rodzinie 10-latki

Z pomocy motocyklistów skorzystała jedna z dziewczynek nazywana przez wszystkich Fa. Kiedy miała 10 lat, rozpoczął się dla niej osobisty koszmar. Ojczym zaczął ją molestować. Zabierał jej jedzenie, zakazywał mycia się, zabraniał spać. Gdy jej mama dowiedziała się o tym, wyrzuciła mężczyznę z domu. Dziewczynka nie była jednak w stanie normalnie funkcjonować. Była pełna lęków, miała koszmary senne. Kobieta skontaktowała się z B.A.C.A. i poprosiła ich o pomoc. Z córką nie czuły się bezpiecznie, zwłaszcza gdy mężczyzna przebywał na wolności. Motocykliści otoczyli ich opieką i byli dostępni również w nocy.

 

Dają poczucie bezpieczeństwa

Organizacja została założona w 1995 roku w Utah, z czasem tak się rozrosła, że stała się międzynarodowa. Obecnie ma 160 oddziałów, funkcjonuje w 36 stanach i w 5 krajach.

Ich celem zapisanym nawet w statusie jest umocnienie pozycji dzieci molestowanych i krzywdzonych przez swoich rodziców oraz dodanie im odwagi, by mogły bez lęku i obaw stawić czoła oprawcom i uzyskać sprawiedliwość. Chcą stworzyć najmłodszym środowisko, w którym będą czuły się w końcu bezpiecznie.

Jak potwierdzają, zależy im na tym, by dzieci nie bały się świata, w którym żyją. Regularnie odwiedzają konkretną osobę, chcą zrozumieć sytuację i zdobyć zaufanie. To ostatnie jest najtrudniejsze. Dzieci, które bezgranicznie ufały swoim opiekunom i zostały przez nich skrzywdzone mają z tym problem.

Członkowie klubu umożliwiają podopiecznym zabawy, imprezy, przejażdżki grupowe. Sami o sobie mówią, że reagują szybciej niż organy ścigania, ofiary doceniają ich obecność na sali sądowej i podczas trwającego procesu.

„Po jednej ze spraw motocykliści zebrali się wokół dziecka, uformowali krąg na parkingu, rozmawiali i przytulali dziecko ściskające misia” – mówi Adam Kick, prokurator w hrabstwie Skamania w Waszyngtonie, który był obecny podczas jednej ze spraw sądowych o znęcanie się.

 

Dostępni pod komórkami 24 godziny

Wszyscy członkowie organizacji są wolontariuszami, biorą bezpłatne urlopy, za własne pieniądze kupują paliwo, by dojechać w konkretne miejsce.

Pomogli już chociażby 8-latkowi, który został brutalnie pobity przez własną matkę, zgwałconej 10-latce, 6-latkowi molestowanemu przez konkubenta matki.

 

„Moi przyjaciele są straszniejsi niż on”

Jeden z członków B.A.C.A. o imieniu Pipes wspomina proces 8-letniego chłopca. Sąd zapytał go, czy się boi. Dziecko odpowiedziało, że nie. Na pytanie: „dlaczego się nie boisz?” chłopiec, spoglądając na motocyklistów, odpowiedział: „Ponieważ moi przyjaciele są straszniejsi niż on”.

Członkowie klubu prowadzą również zbiórki pieniędzy, by pomóc ofiarom w sfinansowaniu terapii. Zdarza się, że otrzymują telefon nawet o 2.00 godzinie w nocy. Wtedy jadą na wskazane miejsce i sprawdzają, czy wszystko jest w porządku.

Współpracują z urzędnikami państwowymi i udzielają wsparcia psychicznego i fizycznego. Niektórzy z nich nie byli w przeszłości „święci”. Nikt ich nie odrzuca z powodu udziału w bójce, czy pobytu w więzieniu. Ważne jest jednak, by nie mieli w swoim życiorysie epizodów związanych z przemocą domową, molestowaniem dzieci itp. Dzieci odwiedzają po wyraźnym wyrażeniu na to zgody, nie przymuszają, a pozwalają na bycie sobą.

Źródła: independent.co.uk; cnbc.com; motormania

Czytaj także: Kierowca potrącił motocyklistę. Ten wstał z ziemi i… wcale nie zrobił mu awantury

Czytaj także: Jasna Góra: rozpoczęcie sezonu motocyklowego na zdjęciach

Czytaj także: Tego jeszcze nie było! Raper i ksiądz na motocyklu śpiewają: Wybieraj Jezusa!

Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail