Aleteia

Dobre rady? Nie, dziękuję! Ale co w zamian?

DOBRE RADY
T.Dallas | Shutterstock
Udostępnij

Proszenie o dobre rady jest czymś innym niż dostawanie nimi między oczy bez pytania. A dawanie dobrych rad to coś zupełnie innego niż dodawanie otuchy w trudnych chwilach.

Dobrze ci radzę, lepiej nie dawaj innym dobrych rad! Do tego zdania mógłby się ograniczyć ten tekst. Ale właściwie dlaczego dobre rady nie działają? No i co w zamian, gdy jednak chcę być dla kogoś wsparciem?

 

Wujek dobra rada

Kto najlepiej zna się na naszym życiu? Inni ludzie! Kłopoty w pracy, z dziećmi lub w związku? Jakiś Wujek Dobra Rada na pewno wie, jak je rozwiązać. Zwierz się mu ze swoich trudności, a na pewno da ci receptę na rozwiązanie.

Ludzie dają dobre rady przeważnie z dobrej woli. Więc dlaczego one bardziej denerwują, niż pomagają? Chyba dlatego, że mówimy o swoich problemach nie po to, by znaleźć rozwiązanie, ale żeby je z siebie wyrzucić…

Dobra rada na kłopoty jest jak węgiel na biegunkę. Zamyka przykry temat, ale nadal siedzi on w nas i nie przestaje męczyć. Podobno z tego powodu lekarze ograniczyli przepisywanie węgla… i raczej sugerują, by pozwolić organizmowi oczyścić się.

 

Jak nie rada, to co?

Skoro ludzie nie chcą dobrych rad, to co dać im w zamian? Jakoś głupio tak słuchać i nic nie powiedzieć. Aż się ciśnie, żeby dać jakąś podpowiedź, jakieś rozwiązanie! W takich chwilach dobrze jest policzyć w głowie do pięciu. Te pięć sekund (a przy naprawdę poważnych tematach nawet piętnaście) może być kluczem do sukcesu.

W trudnych chwilach potrzebujemy się innym wygadać. Dyskusja o rozwiązaniach naprawdę ma niewielkie znaczenie. Chwile ciszy to przeważnie czas dla mówiącego na zebranie siły do… dalszego mówienia. Zamiast dobrych rad najlepiej dać właśnie ciszę. Ewentualnie można też postawić dobre pytanie.

 

Pytania zamiast rad

Chociaż ludziom zależy na wysłuchaniu, to może być tak, że mówiący poczuje się w ciszy niezręcznie, wtedy warto przestawić się na pytania. Nie zamknięte, nie retoryczne, nie tendencyjne, ale oparte o empatię. Jak się z tym czujesz? Co chcesz przez to powiedzieć? Co chcesz z tym zrobić? Mądre pytanie to takie, w którym nikt nikogo nie ocenia, a zadaje je po to, żeby naprawdę dowiedzieć się, co się stało.

Czasem, gdy nawet pytanie jest nie na miejscu, trzeba przestawić się na stwierdzenia. Od „wiem, co czujesz” znacznie lepsze będzie „słyszę, że przeżywasz trudne chwile”, bo przecież nie wiem, co czujesz, a jednak słyszę, że nie jest u ciebie dobrze. Zresztą zawsze lepiej w takich chwilach mówić o tym, co odbieramy, a nie, co myślimy i jak oceniamy sytuację. Oceny to prawie nigdy nie jest to, czego chce druga strona… prawie.

 

Dobre dawanie dobrych rad

Kiedyś lubiłem udzielać dobrych rad, aż zorientowałem się, że sam nie zawsze lubię ich słuchać. Od tamtej pory, gdy mam wrażenie, że ktoś prosi mnie o radę, wolę się upewnić: chciałeś się tym z kimś podzielić czy raczej chcesz, żebym coś ci poradził?

Dawać innym rady to gigantyczna odpowiedzialność! Dlatego staram się wcześniej chwilę namyślić, żeby nie mówić tego, co ślina na język przyniesie. Mówię, że patrzę na sprawę przez pryzmat swoich doświadczeń, co jest sporym ograniczeniem.

Wreszcie zamiast proponować gotowe rozwiązania próbuję pokazać, jakie w danej sytuacje widzę możliwe następne kroki i do czego przypuszczam, że mogą one prowadzić. Bo wybór drogi i trud jej przebycia nie będzie moim udziałem.

 

Też proszę o rady!

Nie lubię dobrych rad, gdy o nie nie proszę. Ale czasem jednak proszę i to więcej niż jedną osobę. Taki mam sposób w skomplikowanych sytuacjach. Nie w tych, których chcę się komuś wygadać, ale wtedy, gdy czuję, że brak mi danych do podjęcia decyzji.

W takich chwilach pytam o opinię osoby, które są w danej dziedzinie kompetentne. Czasem są to wyłącznie bardzo bliskie osoby, a czasem znajomi znajomych. Lubię zbierać opinię różnych osób, porównać je i dzięki takim wskazówkom wypracować własną decyzję.

Bo proszenie o dobre rady jest czymś innym niż dostawanie nimi między oczy bez pytania. A dawanie dobrych rad to coś zupełnie innego niż dodawanie otuchy w trudnych chwilach.

TALK
Czytaj także:
5 zasad dobrej rozmowy