Aleteia.pl - pozytywna strona Internetu w Twojej skrzynce e-mail

Nie możesz nas wesprzeć finansowo?

Możesz to zrobić na 5 innych sposobów:

  1. Módl się za nasz zespół i powodzenie naszej misji
  2. Opowiedz o Aletei w swojej parafii
  3. Udostępniaj nasze treści rodzinie i przyjaciołom
  4. Wyłącz AdBlocka, kiedy do nas zaglądasz
  5. Zapisz się do naszego newslettera i czytaj go codziennie

Dziękujemy!
Zespół Aletei

 

Aleteia

Porucznik Dan z „Forresta Gumpa”. Jak znany aktor wywrócił swoje życie i został katolikiem

GARY SINISE
EAST NEWS
Udostępnij

Jak wyglądało życie Sinise’a przed i po filmie? Chyba on sam nie przypuszczał, że rola wojskowego tak bardzo zmieni jego losy.

Nie tylko miłośnicy filmu „Forrest Gump” mają powód, by zapamiętać postać porucznika Dana. Ten żywiołowy dowódca plutonu zamiast umrzeć w Wietnamie, walcząc u boku kompanów, zostaje cudem uratowany przez Forresta. W jednym momencie Gump traci najlepszego przyjaciela Bubbę, a Dan obie nogi i nadzieję na przyszłość. Po latach nieodwracalnie okaleczony porucznik zostaje powtórnie ocalony przez Forresta. Tym razem to nie odwaga, a prostota i wytrwałość przyjaciela pomogły weteranowi zobaczyć światło w tunelu i pojednać się z Bogiem.

Jak wyglądało życie Sinise’a przed i po filmie? Chyba on sam nie przypuszczał, że rola wojskowego tak bardzo zmieni jego losy. „Forrest Gump” przyniósł Gary’emu nominację do Oscara i otworzył drzwi do innych światowej sławy produkcji. Co ciekawe, jeszcze zanim Gary odtworzył postać porucznika Dana, angażował się w organizacjach pomagających niepełnosprawnym weteranom wojny w Wietnamie. Lata po odegraniu oscarowej roli wrócił do pomocy bohaterom wojennym. Służba zarówno żołnierzom, jak i cywilom doświadczonym przez konflikty zbrojne odkryła przed nim nowy horyzont.

 

Gary Sinise i Kapela Porucznika Dana

Na przełomie tysiącleci miały miejsce dwa wydarzenia, które mocno wpłynęły na Gary’ego i jego najbliższych. W 2000 roku żona aktora, głęboko poruszona klęską huraganu, poczuła się powołana do Kościoła. Moira i Gary zapisali dzieci do katolickiej szkoły i wszyscy razem zaczęli uczestniczyć w mszy świętej. Rodzinną sielankę zburzyły ataki z 11 września 2001 roku. Historia poległego podczas służby kapelana strażaków stała się zaczynem dla przyszłej działalności charytatywnej Gary’ego. Na gruzach World Trade Center kiełkowało marzenie jeszcze pełniejszej służby bliźnim.

Pragnienie to spełniło się kilka lat później w Gary Sinise Foundation (Fundacja Gary’ego Sinise’a). Działania organizacji znacznie wykroczyły poza wsparcie kombatantów. Pomoc otrzymywali również najmłodsi poszkodowani w konfliktach zbrojnych. Akcja dedykowana dzieciom trwała dziewięć lat i zgromadziła w Stanach Zjednoczonych tysiące datków, które za sprawą amerykańskich żołnierzy docierały do Iraku i Afganistanu. Program pomocowy nie tylko uratował setki niewinnych istnień, ale też został zauważony na arenie międzynarodowej.

Fundacja Gary’ego może poszczycić się również własnym zespołem muzycznym koncertującym po całych Stanach. Gary Sinise i Kapela Porucznika Dana (Gary Sinise&Lt. Dan Band) ma pękającą w szwach agendę i misję, by weterani wojenni mieli gdzie i do kogo wracać z frontu. Na tych najokrutniej doświadczonych na wojnie czekają domy przystosowane dla osób z niepełnosprawnością. Lt. Dan Band dopinguje żołnierzy nawet na obszarach objętych konfliktami zbrojnymi.

 

Wiara to służba, miłość i ofiara

Na stronie fundacji czytamy: „Podczas gdy nigdy nie zrobimy wystarczająco dużo dla naszych obrońców i ich najbliższych, zawsze możemy zrobić trochę więcej”. Kilka lat temu Gary w wywiadzie dla Catholic Digest Sinise wyznał: „To tak, jakby wszystko było częścią tego samego: praca z weteranami i bycie katolikiem. Służba, miłość i wszelka ofiara są bardzo ważnymi częściami wiary”.

Chociaż przez długi czas aktor uczestniczył z rodziną w mszy świętej, dopiero w 2010 roku zdecydował się na sakrament inicjacji chrześcijańskiej. Tego dnia jego najbliżsi mieli ubrać się odświętnie. Niczego nie podejrzewając, udali się na spotkanie ze znajomym księdzem. Wkrótce okazało się, że niepozorne spotkanie to nabożeństwo, podczas którego Gary otrzymał bierzmowanie.

„Kościół był niezwykle ważny w życiu mojej rodziny – powiedział pięć lat temu w wywiadzie dla Rycerzy Kolumba, z którymi aktywnie współpracował. – Dużo się wydarzyło. Huragan, moja kariera w Hollywood, (…) wiele rzeczy w naszych rodzinach. Gdy wszystko zaczęło się układać, odkryłem, że to miało wiele wspólnego z nawróceniem mojej żony. To jej nawrócenie doprowadziło mnie do Boga i do mojej rodziny. Kościół stał się dla nas odbudowującą i wzbogacającą przestrzenią”.

Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail