Aleteia.pl - pozytywna strona Internetu w Twojej skrzynce e-mail

Nie możesz nas wesprzeć finansowo?

Możesz to zrobić na 5 innych sposobów:

  1. Módl się za nasz zespół i powodzenie naszej misji
  2. Opowiedz o Aletei w swojej parafii
  3. Udostępniaj nasze treści rodzinie i przyjaciołom
  4. Wyłącz AdBlocka, kiedy do nas zaglądasz
  5. Zapisz się do naszego newslettera i czytaj go codziennie

Dziękujemy!
Zespół Aletei

 

Katolicki portal bez polityki. Wesprzyj nas!

Aleteia

Kiedyś bezdomny alkoholik, dziś maratończyk na wózku inwalidzkim, który pomaga chorym dzieciom

JANUSZ RADGOWSKI
Udostępnij

 Doświadczyłem piekła. Mam za sobą 20 lat picia i 20 odwyków. Piłem, bo się bałem. Potrzebowałem czuć się elokwentnym, błyskotliwym, dowcipnym i do tego musiałem się dopalać nawet najmniejszą ilością alkoholu.

Nie widzi na jedno oko, ma przeszczepioną nerkę i amputowaną nogę, a mimo to na swoim wózku inwalidzkim, siłą swoich rąk i napędzany modlitwą, pokonuje kolejne szalone odległości.

Była już wyprawa Kraków – Sopot, Rzym – Wadowice i wiele kilometrów w Stanach Zjednoczonych. Wszystko to robi w ramach swojej akcji: „Zdobędę swój Everest”, której celem jest zbiórka pieniędzy dla chorych dzieciaków.

Jednak zanim Janusz poznał Pana Boga i zaczął pomagać innym, sam bardzo potrzebował pomocnej dłoni. Historię swojego życia opowiedział Ani Soporek w programie „Studio Raban”:

Doświadczyłem piekła. Mam za sobą 20 lat picia i 20 odwyków – wspomina Janusz Radgowski.

„Sięgałem po alkohol przez strach. Chciałem z kimś rozmawiać, jakoś zaistnieć. Piłem, bo się bałem. Potrzebowałem czuć się elokwentnym, błyskotliwym, dowcipnym i do tego musiałem się dopalać nawet najmniejszą ilością alkoholu.

Nałóg doprowadził do tego, że w pewnym momencie nawet nie wiedziałem, jak się po alkoholu mogę zachować. Czy nie zrobię krzywdy żonie? Czy nie skrzywdzę dzieci?

Uciekłem od rodziny jak zbity pies. Wtedy myślałem, że swoją decyzją ich ratuję. Niestety, dzieci nadal nie chcą mieć znać. Muszę przyjąć to z pokorą, bo co mogę zrobić?”.

 

Dzięki nałogowi… poznałem Boga

Alkohol wygnał go na ulicę, wpędził w różne choroby. I jak się później okazało, było to dla niego błogosławieństwo, bo dzięki temu spotkał Pana Boga:

„Przez alkohol doświadczyłem bezdomności – opowiada Janusz. – Kiedyś trafiłem do takiej noclegowani im. Brata Alberta w moim rodzinnym Płocku. Groziła mi już w poważnym stadium gruźlica. I wtedy też usłyszałem z radia informację o ciężkim stanie zdrowia Jana Pawła II. Coś mnie olśniło. Pomyślałem sobie, że jak to możliwe, że ten śmiertelnie chory człowiek, potrafi jeszcze wszystkich obdarzać takimi serdecznymi uśmiechami, a ja użalam się nad sobą. Dotarło do mnie, że dla mnie bogiem była wódka, mój chory palec, moja cukrzyca. To było dla mnie najważniejsze”.

To wydarzenie wywróciło zupełnie życie pana Janusza. Rozpoczął wielkie zmiany, a w sporcie i w pomaganiu innym odkrył sposób na wyjście z nałogu:

Pomaganie jest teraz dla mnie jak oddychanie. Głównie pomagam chorym dzieciakom. Do tej pory udało mi się pomóc trójce chorych dzieciaków – podsumowuje Janusz.

Cała rozmowa z Januszem Radgowskim w TVP1, w programie Studio Raban, 30 listopada o 8:50.

 

 

Czytaj także: Był alkoholikiem, menelem i pił denaturat. Teraz w „Betlejem” ma pomnik nie do obalenia

Czytaj także: Zamiatał ulicę tak pięknie, jak nikt. Niezwykły pomnik bezdomnego i odmienionego alkoholika

Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail