Aleteia.pl - pozytywna strona Internetu w Twojej skrzynce e-mail

Nie możesz nas wesprzeć finansowo?

Możesz to zrobić na 5 innych sposobów:

  1. Módl się za nasz zespół i powodzenie naszej misji
  2. Opowiedz o Aletei w swojej parafii
  3. Udostępniaj nasze treści rodzinie i przyjaciołom
  4. Wyłącz AdBlocka, kiedy do nas zaglądasz
  5. Zapisz się do naszego newslettera i czytaj go codziennie

Dziękujemy!
Zespół Aletei

 

Katolicki portal bez polityki. Wesprzyj nas!

Aleteia

Różczka: Z Otwocka wyjechałam ze świadomością, że zostawiam kawałek serca

MAGDALENA RÓŻCZKA
KAMIL PIKLIKIEWICZ/Dzien Dobry TVN/East News
Udostępnij

Magdalena Różczka, którą oglądamy w roli głównej w filmie „1800 gramów”, opowiada o tym, jak trafiła do Interwencyjnego Ośrodka Preadopcyjnego w Otwocku i jak odmieniło to jej życie.

W kinach możemy oglądać film „1800 gramów”, inspirowany prawdziwymi sytuacjami, które niemal codziennie dzieją się w Interwencyjnym Ośrodku Preadopcyjnym w Otwocku. Główną rolę zagrała w nim Magdalena Różdżka, która zachęciła szefostwo TVN, by tegoroczna bożnonarodzeniowa produkcja kinowa stacji opowiadała o adopcji. Jak zaczęła się jej przygoda z otwocką placówką?

 

Magdalena Różczka: Aura w IOP w Otwocku napawa wiarą w to, że dobrzy ludzie istnieją

„Pojechałam oddać dziecięce łóżeczko po mojej córce, a wyjechałam ze świadomością, że zostawiam kawałek serca. Czułam, że wydarzyło się coś niesamowitego” – wyznaje aktorka zapytana o to, jak znalazła się w Interwencyjnym Ośrodkiem Preadopcyjnym w Otwocku.

W grudniowym wydaniu magazynu „Uroda Życia” Różczka przyznaje, że gdyby nie osoba, którą spotkała na drodze, a która skierowała ją do Otwocka, pewnie sama z siebie nie wybrałaby się tam. Bałaby się. Stąd rozumie lęki i obawy innych młodych mam. Ale dzięki tej wyprawie do Otwocka zmieniła zdanie. „Zobaczyłam wyjątkowe miejsce o największym stężeniu dobrych emocji, uczuć, miłości na metr kwadratowy. Albo w przeliczeniu na jedno dziecko”.

Różczka opowiada o tym, jak wygląda funkcjonowanie IOP w Otwocku. O tym, ile czasu spędzają w nim dzieci i że najważniejsze jest, by jak najszybciej trafiły do rodziców adopcyjnych. Problemy pojawiają się jednak, kiedy rodzice biologiczni nie zrzekają się praw. Na szczęście w Otwocku dzieci otoczone są czułą opieką. „Tam zresztą w ogóle nie ma przypadkowych osób, każda z nich ma niespożyte zasoby miłości (…). Aura, która tam panuje, napawa ogromnym optymizmem. Wiarą w to, że dobrzy ludzie istnieją”.

 

Magdalena Różczka: Adopcja dziecka to najpiękniejsza rzecz, jaką można w życiu zrobić

Szybko pojawił się pomysł, by o ośrodku nakręcić film. Różczka pomyślała, że historie dzieci, które poznała, są tak niezwykłe, że świat musi o nich usłyszeć. „Muszę coś z tym zrobić, stworzyć pretekst do dyskusji o porzuconych dzieciach, nagłośnić istnienie takiego miejsca…” – opowiada w wywiadzie dla „Urody Życia”.

W filmie „1800 gramów” Różczka wciela się w rolę dyrektorki ośrodka, Ewy. Jest to oczywiście postać inspirowana szefową placówki w Otwocku, Dorotą Polańską, z tą różnicą, że filmowa Ewa jest samotna, a Polańska ma męża i czwórkę dzieci:

Gdy Dorota opowiada mi o tym, co robi, nie mogę uwierzyć, że jednej osobie starcza na to wszystko czasu i energii. Dba o dzieci na miejscu, w Ośrodku, jest na każdej rozprawie sądowej, ciągle walczy o budżet, rozwiązuje tysiące problemów.

W rozmowie z miesięcznikiem Magdalena Różczka wyznaje, że sama miała myśli, by adoptować dziecko, czuła jednak, że to może ją przerosnąć. „Sądzę, że to najpiękniejsza rzecz, jaką można w życiu zrobić. Adoptować i ukochać jedno dziecko. Jakkolwiek bym się starała, ile szlachetnych akcji wspierała, nie zrobię nic piękniejszego”.

 

„1800 gramów” niesie nadzieję na to, że są dobrzy ludzie

Różczka przyznaje, że sama doświadczyła pewnej życiowej przemiany, kiedy została mamą:

Świetnie pamiętam chwilę, kiedy zobaczyłam swoją nowo narodzoną córeczkę. Każdą cząstkę mojego ciała zalała jakaś niesamowita fala czułości: leżała przy mnie kruszyna, całkowicie bezbronna, zależna wyłącznie ode mnie i innych dorosłych. Jednocześnie w mojej głowie pojawiła się myśl, że być może gdzieś obok w tym samym momencie przyszło na świat dziecko, które nie będzie tak kochane jak ona. I dla niego to będzie katastrofa!

Film „1800 gramów”, jak zapewnia aktorka, nie ma dołować, ale nieść nadzieję na to, że są dobrzy ludzie, a dobro istnieje. „W życiu najważniejsze jest, by w trudnej chwili spotkać jednego dobrego człowieka, który wyciągnie do nas rękę, uwierzy, pomoże” – kończy optymistycznie.

*Źródło: „Uroda życia

Czytaj także: Historie z filmu „1800 gramów” dzieją się naprawdę. W Ośrodku Preadopcyjnym w Otwocku

Czytaj także: Dzieci z ośrodka preadopcyjnego przytulane przez celebrytów. Jedyny taki kalendarz

Czytaj także: Tulisie i ciocie od przytulania. Zajrzyjcie do miejsca, w którym mieszka miłość

Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail