Aleteia

Adwent i zmiany klimatyczne – co mają ze sobą wspólnego?

ZMIANA KLIMATU
Carolina Pimenta/Unsplash | CC0
Udostępnij

Adwent jest jak upał w dobie zmian klimatycznych. Jednych zachwyca, bo lubią jak jest ciepło. Innym uzmysławia, że stoją nad przepaścią. Jeśli jesteśmy w tej pierwszej grupie, to znaczy, że kompletnie nie rozumiemy, co się w tej chwili wokół nas dzieje!

O co chodzi w Adwencie?

Dwa są przesłania Adwentu. Bardziej znane to przygotowanie na coroczną pamiątkę narodzin Jezusa. Narodziny to wydarzenie magiczne, więc nie jest niczym dziwnym magia świąt zbudowana na takich skojarzeniach jak macierzyństwo, rodzina, dar czy miłość.

Nieco zapomnianym (a równie ważnym) przesłaniem Adwentu jest przygotowanie do powtórnego przyjścia Chrystusa. Nazywając to bardziej dosadnie: jest myśleniem o końcu świata, jaki znamy. Tak, ma pomóc przygotować się na wydarzenia opisane w apokalipsie i pożegnanie z życiem na tym świecie.

 

Pozorne bezpieczeństwo

Zmiany klimatyczne też prowokują do podobnych przemyśleń. Bo choć zmiana klimatu jest następstwem działań człowieka, to z dnia na dzień mamy na nią coraz mniejszy wpływ. Fale upałów i nagłe spadki temperatur, huragany, topnienie lodowców i podnoszenie się poziomu oceanów. To jak żyjemy dziś, może mieć niewiele wspólnego z tym, jak będziemy żyć jutro.

Miliony nadmorskich domów znajdzie się pod powierzchnią oceanów, a ich mieszkańcy zostaną bez dachu nad głową. Niedobory wody pitnej, których w Polsce doświadczamy już teraz, staną się coraz dotkliwsze. Z czasem problemem będzie dostępność: elektryczności z węgla, gazu ziemnego i benzyny – surowców, od których uzależniliśmy niemal wszystkie aspekty naszego pozornie bezpiecznego życia.

 

Rachunek sumienia

Adwent na poziomie duchowym, a kryzys klimatyczny na poziomie materialnym zmusza nas do głębokiej refleksji. Jaki jest ten świat, który przemija i w jakim stopniu jest to następstwem moich (dobrych i złych) działań? Co mogę dla niego zrobić? Czy jestem w gotowości na pożegnanie się ze światem, jaki znam?

Przerażające? Strach jest uczuciem konstruktywnym, gdy daje nam jasny sygnał, że coś jest nie tak i konieczna jest natychmiastowa zmiana. To nie o strach, ale właśnie o tę zmianę chodzi. Bo skoro jest ona nieunikniona, skoro nastąpi prędzej czy później, to jedynym rozwiązaniem jest być na nią gotowym.

 

Podjąć wyzwanie

Czy masz odwagę podjąć wyzwanie? Wyobraź sobie, że zostało ci tylko tyle życia, ile dni zostało do wystrzelenia fajerwerków w najbliższą noc sylwestrową. Które sprawy natychmiast porzucisz, a którymi zajmiesz się najszybciej, jak się da? Czy spróbujesz przez najbliższe tygodnie żyć właśnie tymi sprawami?

Adwent, kryzys klimatyczny, może śmierć bliskiej osoby. Różne okoliczności są nam dane, żeby sprawdzić, czy żyjemy w zgodzie z tym, co dla nas naprawdę ważne. Ale nawet bez nich każdy dzień możesz zaczynać od pytania: jeśli to jest mój ostatni dzień, to zajęcie się jakimi sprawami będzie dziś kluczowe?

 

Żyć w gotowości

Powyższe pytania nie mają prowadzić do bezczynności (koniec jest bliski, wreszcie mogę wszystko sobie odpuścić). Raczej chodzi o sprawdzenie, czy dziś i jutro rozmienię czas na bezwartościowe działania, czy zachowam wierność względem tego, co dla mnie najcenniejsze.

Życie w gotowości to życie efektywne. Przy czym efektywność nie oznacza robienia więcej, ale robienia tego, co właściwe. Życie w gotowości to brak zbędnego przywiązania do tego co tu i teraz, a równocześnie wielka uważność na to, co tu i teraz. Może dziś właściwym będzie uważne popatrzenie na zachód słońca – z gotowością na to, że to już ostatnie i otwartością na to, że jednak jutro zobaczę jego wschód…