Aleteia logoAleteia logo
Aleteia
sobota 23/01/2021 |
Błogosławionych męczenników z Pratulina
home iconStyl życia
line break icon

Dlaczego sukces nie karmi głodu serca?

SUKCES

Razvan Chisu/Unsplash | CC0

Małgorzata Rybak - 10.12.19

To uznanie, jakie dostajemy z powodu naszych „sukcesów” – nie karmi. Jest jak cukierek w pozłacanym papierku, po którym chce się zjeść następny, bo jest się nadal głodnym.

Na szkoleniu, w którym brałam ostatnio udział, prowadzący zainicjował dyskusję na temat predyktorów sukcesu. Czy bardziej wykształcenie, czy inteligencja emocjonalna. Poczułam ogromny wewnętrzny opór. „Poczekajcie – powiedziałam do grupy. – Zdefiniujmy sukces”. Usłyszałam w odpowiedzi: „wyniki, osiągnięcia”.

W poszukiwaniu sukcesu

Zaczyna się to bardzo wcześnie. Od piątek i jedynek w szkole. Od bycia wtłoczonym w system, który odcina to, co jednostkowe, delikatne i wrażliwe, i upycha całkiem małe jeszcze osoby do foremek. To nic, że najpierw trzeba zacząć mielić na pasztet coś bardzo kruchego: poczucie własnej wartości. Ową godność, która wynika tylko z tego, że się jest człowiekiem. I nagle okazuje się, że swoją wartość dopiero trzeba udowodnić. Siedząc czterdzieści pięć minut w ławce. Skupiając się na tym, co nauczyciel mówi, bez względu na to, czy to jest ciekawe i użyteczne, czy też nudne i niepotrzebne. A na koniec naszej wartości dowodzi, ile tego zapamiętaliśmy.

Być może zaczyna się to jeszcze wcześniej. Już w przedszkolu, gdy dzieci hurtowo dzieli się na grzeczne (niesprawiające kłopotu) i niegrzeczne (te, którym z różnych powodów bywa trudno). Możliwe jednak, że to wszystko zaczyna się jeszcze wcześniej. Gdy rodzic bierze w ramiona nowo narodzone dziecko i już widzi je za dwadzieścia lat. Jak jest wziętym prawnikiem. Znanym lekarzem. Politykiem. Piłkarzem w kadrze narodowej. Nie po prostu Olą, Maćkiem albo Grzesiem. Nie kimś wartościowym, dobrym i bliskim, ale kimś, kto dopiero się kiedyś stanie – kimś wielkim. Jeśli na to zasłuży. I tak od pierwszych miesięcy i lat możemy uczyć dzieci, że zasługują na miłość tylko w określonych warunkach. Jednak nie wtedy, gdy są słabe, gdy czegoś nie umieją, nie wiedzą, nie radzą sobie i przychodzą do nas nie w porę, czyli wtedy, kiedy my w dorosłym świecie usiłujemy udowodnić swoją wartość i jesteśmy tym tak wyczerpani, że brakuje zasobów na przytulenie, uśmiech, wsłuchanie się w dziecko.

Gdy to coś niezwykle kruchego i ważnego w nas zostanie z nas wyjęte, połamane i rozbite – sukces mierzony wynikami może być świętym Graalem, którego szuka się przez całe życie. Im większe poczucie własnej niewystarczalności, tym usilniejsze poszukiwanie koła ratunkowego. Czegokolwiek, co powie: „zasługujesz”. Zasługujesz na uznanie. Zasługujesz na podziw. Zasługujesz na miłość.

Bezwarunkowo

Poszukiwanie tego sukcesu albo przesuwanie się po ścieżce życia od jednego osiągnięcia do następnego może być rozpaczliwą próbą zrealizowania potrzeby bycia widzianym i słyszanym. Bycia kimś ważnym. Potrzeby osobistego znaczenia, uznania i wkładu. I te potrzeby, te głody będzie tym trudniej zaspokoić, im mniej tego się dostało właśnie od momentu, gdy mama i tata po raz pierwszy wzięli nas w ramiona. To bardzo ważne – kogo wtedy zobaczyli. Czy cud życia i osobę, która zasługuje na bezwarunkową miłość i szacunek, czy kogoś, kto będzie im sprawiał kłopot / dawał zadowolenie. Im więcej usłyszymy: „kocham cię”, „jesteś ważny dlatego, że jesteś”, „liczysz się dla mnie” – tym bardziej potem czujemy się wystarczający. I możemy wychodzić do świata z pozycji bezpieczeństwa i chęci obdarowania innych. Im tego mniej, tym bardziej świat przypomina salę luster, które dopiero mogłyby naszemu połamanemu wnętrzu powiedzieć: „jesteś dobry”, „jesteś cudem”.

Te społeczne lustra jednak często wszystko zniekształcają. Uwydatniają tylko małą cząstkę nas. Nagradzani bywamy za wiedzę. Za kreatywność. Za szybką pracę. Za dokładność. Ale nie pokazują zarwanych nocy. Poświęconych na rzecz osiągnięć relacji. Wymazanego z planu dnia odpoczynku. Niemożliwej – z powodu odczuwanego stresu i zagonienia – bliskości.

I dlatego to uznanie, jakie dostajemy z powodu naszych „sukcesów” – nie karmi. Jest jak cukierek w pozłacanym papierku, po którym chce się zjeść następny, bo jest się nadal głodnym. Karmi jedynie taki rodzaj akceptacji, w którym ktoś przyjmuje nas z naszymi miejscami słabymi. Z naszym poranieniem. Z naszym „nie umiem” oraz „nie wiem”.

A to może się wydarzać jedynie w więzi z drugim człowiekiem, nie w publicznych oklaskach, premiach i lajkach.


SZCZĘŚLIWA PARA

Czytaj także:
Małżeństwa inteligentne emocjonalnie – na czym polega ich sukces?


PENELOPE CRUZ

Czytaj także:
Penélope Cruz: rodzina jest bezcennym darem i żadne sukcesy jej nie zastąpią!

Tags:
bliskośćsukceswartości
Wesprzyj Aleteię!

Jeśli czytasz ten artykuł, to właśnie dlatego, że tysiące takich jak Ty wsparło nas swoją modlitwą i ofiarą. Hojność naszych czytelników umożliwia stałe prowadzenie tego ewangelizacyjnego dzieła. Poniżej znajdziesz kilka ważnych danych:

  • 20 milionów czytelników korzysta z portalu Aleteia każdego miesiąca na całym świecie.
  • Aleteia jest aktualizowana codziennie i publikowana w ośmiu językach: po francusku, angielsku, arabsku, włosku, hiszpańsku, portugalsku, polsku i słoweńsku.
  • Każdego miesiąca nasi czytelnicy odwiedzają ponad 50 milionów stron Aletei.
  • Prawie 4 miliony użytkowników śledzą nasze serwisy w social mediach.
  • W każdym miesiącu publikujemy średnio 2 450 artykułów oraz około 40 wideo.
  • Cała ta praca jest wykonywana przez 60 osób pracujących w pełnym wymiarze czasu na kilku kontynentach, a około 400 osób to nasi współpracownicy (autorzy, dziennikarze, tłumacze, fotografowie).

Jak zapewne się domyślacie, za tymi cyframi stoi ogromny wysiłek wielu ludzi. Potrzebujemy Twojego wsparcia, byśmy mogli kontynuować tę służbę w dziele ewangelizacji wobec każdego, niezależnie od tego, gdzie mieszka, kim jest i w jaki sposób jest w stanie nas wspomóc.

Wesprzyj nas nawet drobną kwotą kilku złotych - zajmie to tylko chwilę. Dziękujemy!

Modlitwa dnia
Dziś wspominamy świętego...





Top 10
1
ŚMIERĆ
Dorota Mazur
Ksiądz, który przeżył śmierć kliniczną: przejście do wieczności j...
2
Joanna Operacz
Jak pięknie umierać? Nauczy was 6-latek chory na raka
3
PRIEST WHITE COLLAR
Redakcja
Ksiądz poszedł do spowiedzi, a potem znaleziono go martwego. Pros...
4
Ks. Dominik Ambrosiewicz
Redakcja
„Dominik odszedł do Szefa”. Ksiądz z Gdyni miał 29 lat
5
URODZIŁ SIĘ PRAWIE BEZ MÓZGU
Ewa Rejman
Tomek urodził się prawie bez mózgu. „Prosiliśmy o wiarę i ufność”...
6
Larry Peterson
Żona, matka, dwukrotna rozwódka, a w końcu zakonnica. Wspaniała k...
7
young woman park
Edifa
Jak odczytywać znaki od Boga? Poznaj sposób św. Ignacego!
Zobacz więcej
Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail