Aleteia logoAleteia logo
Aleteia
poniedziałek 14/06/2021 |
Bł. Michała Kozala
home iconKultura
line break icon

„Nie będzie się śpiewać kolęd”. Dzikowska i jej meksykańska wigilia

ELŻBIETA DZIKOWSKA

KAMIL PIKLIKIEWICZ/Dzien Dobry TVN/East News

Redakcja - 24.12.19

Pomoc tego dnia okazał candelilleros nie tylko Luis Echeverría. Nieba przychyliła im natura. Kiedy wigilijni goście zaczęli się rozchodzić, w pustynnym Ocampo, gdzie średnia roczna opadów wynosi 200 mm, lunął deszcz. Scena jak ze świeckich jasełek.

Wielokroć opisywany w książce odwiedzający wiejską meksykańską biedotę prezydent Luis Echeverría Álvarez nie może nie kojarzyć się z generałem Velazco Alvarado obdarowującym ziemią peruwiańskich chłopów bezrolnych, co odmalowywała autorka w Hombre. Dzikowska wspomina między innymi o candelilli – trawie, z której można pozyskiwać naturalny wosk, i o chłopach, którzy tę roślinę uprawiają. Pisze sugestywnie, obrazowo. Wyostrza styl. Skraca frazę, często stosuje przeciwstawienie. Nieco upraszcza, chcąc być bardziej zrozumiałą. Sposób jej narracji momentami przywodzi na myśl opowieści Kapuścińskiego.

Wigilia z prezydentem

„Wosk z candelilli [jest najlepszy] – twierdzą jego zbieracze. Jest drogi i łatwo mogą go zastąpić parafiny syntetyczne – mówią przemysłowcy. Przemysłowcy chcą zarobić jak najwięcej. Candelilleros, wytapiacze wosku, chcą żyć.

Z tego zajęcia żyje 45 tys. ludzi. Żyje źle. Nie ma z czego żyć lepiej. Candelilla rośnie na pustyni, tam gdzie nic nie rośnie. Może tylko bezużyteczna gobernadora, drobny krzew, którego suchych liści nie chcą jeść nawet kozy. Człowiek ścina, topi candelillę, dwa tygodnie, miesiąc i wraca do domu. (…) Ma pięcioro, siedmioro, dziesięcioro dzieci. Chciałby pracować dłużej, nie musi odpoczywać, ale kto od niego kupi nadmiar wosku? Każda wieś ma przydzieloną ilość, nie może sprzedać więcej. Po co komu droga candelilla? Każdy zakup jest filantropią (…).

Candellileros z Ocampo mają największe problemy. Jeśli prezydent im nie pomoże, nie pomoże im nikt. Prezydent przyjechał do Ocampo 28 października 1974 r. Jeden z etapów objazdu stanów pustynnych. Razem z nim – ministrowie, dyrektorzy banków. I dziennikarze. Wieczorem – zebranie robocze. W prezydium – władze, na sali – chłopi. Ich przodkowie zrobili rewolucję w 1910 r., chcieli ziemi. Niedaleko stąd, w Cuatro Ciénegas, urodził się jeden z największych prawodawców reformy rolnej, zamordowany w 1920 r. prezydent Venustiano Carranza.

Meksykańscy chłopi potrafią żądać, nauczyła ich tego historia, upoważniła przelana krew. Jeśli już tak szczęśliwie się złożyło, że jest z nimi prezydent – trzeba to wykorzystać. Więc wchodzą na trybunę i mówią:

Chcemy ziemi,
chcemy wody,
chcemy szkoły,
chcemy dróg,
chcemy kredytów,
chcemy światła…

Chłopi z Ocampo chcą także zwiększenia zakupu wosku z candelilli.
 Chłopi mówią, prezydent słucha (…). Cárdenas nie tylko słuchał, starał się także rozwiązywać problemy wsi. Stara się też o to Echeverría. W Ocampo Echeverría obiecał chłopom, że im pomoże. I że spędzi z nimi Wigilię!”. Ten świąteczny wieczór Dzikowska także opisuje. Bo ani Cárdenas, ani Venustiano Carranza na Wigilię na wieś nie przyjeżdżali. A przez to, że Echeverría tam będzie, stanie się po trosze zlaicyzowanym Chrystusem.

Prezent z nieba

„(…) Fiesta zaczyna się o ósmej. Gra orkiestra. Ochrona wypracowuje w tłumie wąską ścieżkę i prezydentowi udaje się dotrzeć do honorowego stołu. Przeciskają się za nim żona, syn, kilku ministrów, potężny generał Castaneda, który zawsze towarzyszy publicznym wystąpieniom szefa państwa (…). Najbliżej głowy państwa – stoły chłopów. Zaproszono ich 2 tysiące.

Mężczyźni trzymają na kolanach sombrera, duże, wyplatane (…), kobiety – najmłodsze dzieci, których nie zdecydowały się zostawić w domu. Wigilijną strawę roznoszą córki candelilleros. Spieszą się. Nie wypada, aby prezydent już skończył, a lud jeszcze nie zaczął jeść. Potrawy dla wszystkich takie same, tyle że przysłały je w świątecznym upominku rozmaite wspólnoty (…).

Nie będzie się śpiewać kolęd. Meksykańska Wigilia jest świecka. Kościół oddzielił od państwa jeszcze w wieku ubiegłym prezydent Benito Juárez. Są za to popisy artystyczne (…). W skomplikowanych tańcach z lassem prezentują się charros, meksykańscy kowboje. Oglądamy (…) sztuczne ognie. Gdyby nie skierowane wciąż na prezydenta obiektywy aparatów i kamer filmowych, wydawać by się mogło, że Echeverría jest jednym z najzwyklejszych gości: rozmawia, próbuje potraw, klaszcze, gdy mu się coś podoba. Już wiemy na pewno, że nie będzie przemówienia.

Po skończonej wieczerzy wszyscy jej uczestnicy ustawiają się w kolejce, by złożyć prezydentowi życzenia. Kamery filmują, a szef państwa ściska szorstkie ręce candelilleros. Mówią: »felicidades, señor presidente, dużo szczęścia, panie prezydencie«. To okolicznościowa formułka, którą wymieniają też pomiędzy sobą krewni, znajomi, przyjaciele. Candelilleros dodają do niej: »muchas gracias por haber llegado, señor presidente, gracias por su ayuda, dziękujemy, panie prezydencie, że pan przyjechał, za pomoc«.

Ale pomoc tego dnia okazał candelilleros nie tylko Luis Echeverría. Dosłownie przychyliła im nieba sama natura. Kiedy wigilijni goście zaczęli się rozchodzić, w pustynnym Ocampo, gdzie średnia roczna opadów wynosi 200 mm, lunął deszcz. Scena jak ze świeckich jasełek.

*Fragment książki R. Warszewskiego, „Dzikowska. Pierwsza biografia legendarnej podróżniczki”, Znak 2019. Tytuł, śródtytuły i skróty pochodzą od redakcji Aleteia.pl




Czytaj także:
„Patrzeć i widzieć”. Zdjęcia Elżbiety Dzikowskiej z Etiopii [galeria]




Czytaj także:
Elżbieta Dzikowska: Boję się tylko chamstwa i turbulencji


TONY HALIK

Czytaj także:
Życiorys Halika jak przygody Indiany Jonesa. Powstaje film o podróżniku

Tags:
podróżetradycjewigilia
Wesprzyj Aleteię!

Jeśli czytasz ten artykuł, to właśnie dlatego, że tysiące takich jak Ty wsparło nas swoją modlitwą i ofiarą. Hojność naszych czytelników umożliwia stałe prowadzenie tego ewangelizacyjnego dzieła. Poniżej znajdziesz kilka ważnych danych:

  • 20 milionów czytelników korzysta z portalu Aleteia każdego miesiąca na całym świecie.
  • Aleteia ukazuje się w siedmiu językach: angielskim, francuskim, włoskim, hiszpańskim, portugalskim, polskim i słoweńskim.
  • Każdego miesiąca nasi czytelnicy odwiedzają ponad 50 milionów stron Aletei.
  • Prawie 4 miliony użytkowników śledzą nasze serwisy w social mediach.
  • W każdym miesiącu publikujemy średnio 2 450 artykułów oraz około 40 wideo.
  • Cała ta praca jest wykonywana przez 60 osób pracujących w pełnym wymiarze czasu na kilku kontynentach, a około 400 osób to nasi współpracownicy (autorzy, dziennikarze, tłumacze, fotografowie).

Jak zapewne się domyślacie, za tymi cyframi stoi ogromny wysiłek wielu ludzi. Potrzebujemy Twojego wsparcia, byśmy mogli kontynuować tę służbę w dziele ewangelizacji wobec każdego, niezależnie od tego, gdzie mieszka, kim jest i w jaki sposób jest w stanie nas wspomóc.

Wesprzyj nas nawet drobną kwotą kilku złotych - zajmie to tylko chwilę. Dziękujemy!

Modlitwa dnia
Dziś świętujemy...




Top 10
1
Redakcja
Chłopiec wybucha płaczem po przyjęciu do Pierwszej Komunii. ̶...
2
MARYJA
Katarzyna Szkarpetowska
Chciał przeklinać pod obrazem Maryi: „Jakaś siła sprawiła, że ode...
3
TUDO SOBRE MINHA MÃE
Jak rozbroić histerię dziecka za pomocą jednego pytania?
4
Oleada Joven
Ojciec Pio radzi, jak obchodzić się z aniołem stróżem
5
SIGRID UNDSET
Joanna Operacz
Noblistka, która w wieku 42 lat poprosiła o przyjęcie do Kościoła
6
Dominika Cicha
Rozdzielone. O siostrach bliźniaczkach, które poznawały się w kla...
7
Bret Thoman, OFS
Naukowcy przebadali ciało i krew z cudu w Lanciano. Bóg chce byśm...
Zobacz więcej
Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail