Aleteia

Adam Fidusiewicz przez trzy miesiące tańczył na Instagramie. Cel był jeden: pomoc potrzebującym! [wywiad]

ADAM FIDUSIEWICZ
Bartosz Krupa/Dzien Dobry TVN/East News
Udostępnij

Zawsze lubiłem sobie tańczyć, ale nagrywanie siebie w tańcu jest megalomańskie. Jeśli jednak dołączysz do nagrania cel charytatywny, to powstaje coś ciekawego – mówi Adam Fidusiewicz.

Anna Malec: Przez trzy miesiące tańczyłeś dla ludzi na Instagramie. Ponad trzy godziny materiału, 500 tańców, i około 32 tysiące złotych zebranych na cel charytatywny. Jak na to wpadłeś?

Adam Fidusiewicz: Raz na jakiś czas dostaję na Instagramie prośby o udostępnienie zbiórki charytatywnej. Robię to niechętnie, bo zawsze jak umieszczę u siebie link i patrzę na procent zaangażowania, to okazuje się, że niewiele osób w to klika.

Pomyślałem, że jeśli dam coś w zamian, to ludzie chętniej będą wpłacać na cel charytatywny. Okazało się, że tak jest. Rzeczą którą dawałem za pieniądze, był osobisty taniec i upublicznienie informacji, że dana osoba wpłaciła na cel charytatywny. Bawiło mnie też to, że jestem charytatywnym private dancerem.

Poczucie rozgryzienia systemu zmotywowało mnie do trzymiesięcznego tańczenia.

Lubisz pomagać? Mnóstwo jest przecież ludzi, którzy mają dobrze działające konta na Instagramie i rozpoznawalną twarz na mieście, a jednak nie każdy decyduje się na to, by wykorzystać to w dobrym celu.

Lubię pomagać ludziom, sprawia mi to przyjemność. Ale nie róbmy ze mnie miłosiernego samarytanina.

Owszem – poświęciłem dużo czasu wolnego, ale miałem też z tego swoje korzyści – ćwiczyłem ruch, ćwiczyłem nowe kroki taneczne, przyzwyczajałem się do robienia rzeczy „na przypale”, zdobyłem nowych followersów. Nauczyłem się też bycia w ciągłej gotowości do działania – tak wygląda dzisiaj świat social mediów, nie ma czasu na długie zastanawianie się, nad treścią. Trzeba być szybkim i spontanicznym. Tak jak w teatrze impro! Zbiórka charytatywna była dla mnie taką wielką próbą improwizacji!

Oprócz tego wielu ludzi mi pomagało i oferowało całodniowe świadczenia usług operatorskich.

Poznałeś osoby, którym pomagałeś?

Tak. Poznałem te osoby przez internet. W ogóle uwielbiam internet, bo można poznawać osoby.

Teraz chciałbym wspomóc „Wolne lektury”. To taka cyfrowa biblioteka, która udostępnia ludziom za darmo książki i audiobooki. Klasyki i nie tylko. Jest tu większość lektur szkolnych, więc dzieci nie muszą wydawać pieniędzy.

Jestem fanem dzielenia się wiedzą, więc wspieram „Wolne lektury”. Kiedyś sam się do nich odezwałem i zaproponowałem, że przeczytam za darmo jakiegoś audiobooka – zgodzili się 😉 Ja zrobiłem coś, czego nigdy nie robiłem, oni powiększyli swoje zasoby.

O właśnie! Jak ktoś wesprze wolnelektury.pl i wyśle mi screena z dowodem zapłaty, to zadzwonię do niego i przeczytam fragment jakiejś książki.

Potrafisz zauważać potrzeby ludzi, którzy są wokół ciebie?

Potrafię. I czasami nawet wychodzę im naprzeciw. A to podniosę pieniążka, który spadnie jakiemuś panu. A to przytrzymam drzwi. A to przeprowadzę panią przez przejście dla pieszych. Pomagam sytuacyjnie. Tam, gdzie akurat jestem.

Kto cię tego nauczył?

Moja mama mi to zakodowała, jest ciepłą i szlachetną osobą, zawsze jak z kimś rozmawia, to stara się, żeby tej osobie było miło, każdego docenia. To piękne, ale trzeba uważać, bo dużo jest osób, które będą na tym żerować.

Tata z kolei nauczył mnie sumienności. Tego, że jak się coś zaczyna robić, to trzeba dokończyć. To też dobra cecha, ale też trzeba uważać, bo dużo jest osób, które będą na tym żerować. W ogóle dużo jest osób, które chcą cię wykorzystać!

Nagrałeś też taniec dla siebie?

Kilka razy wpłaciłem na swoją zbiórkę, ale nie tańczyłem dla samego siebie 😉 

Czujesz, że dzięki tańczeniu dla ludzi na Instagramie stałeś się bardziej kumplem niż panem z telewizji?

Na tym polega siła social mediów – można mieć bardziej bezpośredni kontakt z ludźmi. Warto to wykorzystywać, ale nie po to, by stawiać siebie ponad innymi. Wywyższanie się zawsze źle się skończy, bo wcześniej czy później wkurzysz kogoś, kto udowodni ci twoją słabość… no i potem pozostaje ci tylko mierzenie się z porażką i wstydem.

O wiele lepszą strategią jest wymiana pozytywnej energii, która sprawia, że ludzie kwitną i się otwierają. Wolę budować niż niszczyć.

Dostałem bardzo dużo ciepłych informacji zwrotnych od moich obserwatorów, to bardzo miłe.