Aleteia logoAleteia logo
Aleteia
piątek 04/12/2020 |
Św. Barbary
home iconDuchowość
line break icon

Wojciech Jędrzejewski OP: odkryłem z przerażeniem, że ja w ogóle nie płaczę

PŁACZ

aastock | Shutterstock

O. Wojciech Jędrzejewski OP - 03.01.20

I tu niespodziewanie do akcji wkracza Maria Magdalena…

Kiedy mieszkałem w Warszawie i pracowałem jako duszpasterz młodzieży, bardzo angażowałem się w tę posługę, ale też intensywnie udzielałem się w świecie mediów. W pewnym momencie zorientowałem się, że jestem człowiekiem coraz bardziej zapracowanym, coraz mocniej zmęczonym i coraz mniej zdolnym do przeżywania czegoś.


GÓRY

Czytaj także:
Jak wyjść z kryzysu? Pan Bóg jest wybitnym Logistykiem i ma wobec nas specjalne strategie [wywiad]

Odkryłem któregoś razu, że w swojej posłudze jestem trochę zimny. Rzeczowy i praktyczny w rozmowach z młodymi – co jest oczywiście potrzebne – ale niewrażliwy. Coraz bardziej czułem przygasającą w sobie wrażliwość. I odkryłem z przerażeniem, że ja w ogóle nie płaczę. Kiedy zdałem sobie z tego sprawę, pomyślałem: jest źle. A byłem akurat z przyjaciółmi w Prowansji. Pojechaliśmy do groty Marii Magdaleny.

Jak podaje legenda (i nie jest to wykluczone) Maria Magdalena, uciekając przed prześladowaniami, wylądowała właśnie tam i zamieszkała w tej grocie. Już od III wieku było tam miejsce kultu, a od wieku XIII zaopiekowali się nim dominikanie. Maria Magdalena zawsze była nam bliska – jako ta, która głosi dobrą nowinę i która jest nawróconą grzesznicą. Oba te wymiary są bliskie dominikanom.

I wtedy, w tej grocie, poprosiłem ją: „Mario Magdaleno, módl się za mnie, bo ja nie umiem już płakać”. Czułem, że tracę zdolność do żywego reagowania, do zanurzenia się w świat normalnych, żywych relacji. Czułem, że moje kontakty z innymi są coraz bardziej wyprane z uczuć, więc poprosiłem ją o wstawiennictwo. Po pół roku na jakimś filmie popłynęła mi jedna łezka. Wziąłem ją, ucałowałem, podziękowałem. To był zwiastun. A potem przyszło uzdrowienie.

Postanowiłem wówczas napisać książkę o współczuciu. Któregoś razu, może na minutę przed zaśnięciem, spłynęło na mnie słowo: współczucie. Rano zapytałem moich braci przy śniadaniu: „Powiedzcie mi, co wam się kojarzy ze współczuciem?”. W trakcie naszej rozmowy zdałem sobie sprawę, że temat współczucia to temat, który naznaczył w ogóle powstanie naszego zakonu.

Otóż św. Dominik był człowiekiem o bardzo gorącym, współczującym sercu, wiódł jednak spokojne i bezpieczne życie jako kanonik regularny. Któregoś dnia wybrał się na misję dyplomatyczną ze swoim przyjacielem, biskupem Diego. Wówczas nagle odkrył zupełnie nieznany mu świat.

Jadąc, napotkali legatów papieskich, którzy wracali z nosami na kwintę, ponieważ zostali wyrzuceni z pobliskiego miasteczka, dokąd przyjechali wprowadzić porządek. Z władzą nadaną przez samego papieża, w ociekających złotem szatach, okazałych karocach, z całym dworem – kościelnym blichtrem przyćmili Ewangelię. I zostali przegnani, po prostu.

Swoim wrażliwym sercem św. Dominik od razu zrozumiał, gdzie tkwi problem. Zaproponował: „Panowie, odeślijcie te wszystkie wasze karoce, pójdźmy do nich i porozmawiajmy jak ludzie”. I tak właśnie zaczął się nasz zakon – rozmawiając z tymi prostymi ludźmi, wchodząc w publiczną debatę, na rynku miasta, św. Dominik spowodował, że duża część mieszkańców tamtych rejonów powróciła do Kościoła.




Czytaj także:
Chcesz modlić się jak św. Dominik? Oto 9 skutecznych sposobów

Wtedy dla św. Dominika odsłonił się świat, który napełnił go głębokim współczuciem. Zrozumiał w tamtym momencie, że nie może już wrócić do swojego bezpiecznego, spokojnego życia kanonika regularnego. I rozpoczął posługę wędrownego kaznodziei, aby na nowo wydobyć bogactwo i piękno Ewangelii, wszędzie tam, gdzie została ona przysłonięta kościelnym blichtrem.

Fragment książki o. Wojciecha Jędrzejewskiego OP pt. Sekret współczucia”, wyd. Fides.

SEKRET WSPÓŁCZUCIA
Tags:
Dominikaniemaria magdalenaśw. Dominikwspółczucie
Wesprzyj Aleteię!

Jeśli czytasz ten artykuł, to właśnie dlatego, że tysiące takich jak Ty wsparło nas swoją modlitwą i ofiarą. Hojność naszych czytelników umożliwia stałe prowadzenie tego ewangelizacyjnego dzieła. Poniżej znajdziesz kilka ważnych danych:

  • 20 milionów czytelników korzysta z portalu Aleteia każdego miesiąca na całym świecie.
  • Aleteia jest aktualizowana codziennie i publikowana w ośmiu językach: po francusku, angielsku, arabsku, włosku, hiszpańsku, portugalsku, polsku i słoweńsku.
  • Każdego miesiąca nasi czytelnicy odwiedzają ponad 50 milionów stron Aletei.
  • Prawie 4 miliony użytkowników śledzą nasze serwisy w social mediach.
  • W każdym miesiącu publikujemy średnio 2 450 artykułów oraz około 40 wideo.
  • Cała ta praca jest wykonywana przez 60 osób pracujących w pełnym wymiarze czasu na kilku kontynentach, a około 400 osób to nasi współpracownicy (autorzy, dziennikarze, tłumacze, fotografowie).

Jak zapewne się domyślacie, za tymi cyframi stoi ogromny wysiłek wielu ludzi. Potrzebujemy Twojego wsparcia, byśmy mogli kontynuować tę służbę w dziele ewangelizacji wobec każdego, niezależnie od tego, gdzie mieszka, kim jest i w jaki sposób jest w stanie nas wspomóc.

Wesprzyj nas nawet drobną kwotą kilku złotych - zajmie to tylko chwilę. Dziękujemy!

Modlitwa dnia
Dziś wspominamy świętego...





Top 10
Otwarte Pismo Święte na deskach
Redakcja
Cytat z Biblii dla ciebie na dziś [1 grudnia]
CHŁOPIEC W AUTOBUSIE
Stefan Czerniecki
Chłopiec wprawił w osłupienie cały tramwaj! A...
Redakcja
Cytat z Biblii dla ciebie na dziś [30 listopa...
PIOTR PAWLUKIEWICZ
Salve NET
Ks. Pawlukiewicz: w Adwencie musimy się oducz...
Anna Salawa
Najpierw się przypatrz, a potem wybierz posta...
Gelsomino del Guercio
Święty lekarz, który rozmawiał z Jezusem w Na...
Michał Lubowicki
„Wypiłem herbatę przed mszą. Czy mogę przyjąć...
Zobacz więcej
Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail