Aleteia.pl - pozytywna strona Internetu w Twojej skrzynce e-mail

Nie możesz nas wesprzeć finansowo?

Możesz to zrobić na 5 innych sposobów:

  1. Módl się za nasz zespół i powodzenie naszej misji
  2. Opowiedz o Aletei w swojej parafii
  3. Udostępniaj nasze treści rodzinie i przyjaciołom
  4. Wyłącz AdBlocka, kiedy do nas zaglądasz
  5. Zapisz się do naszego newslettera i czytaj go codziennie

Dziękujemy!
Zespół Aletei

 

Aleteia

Piotr Adamczyk: Nie mogłem wyjść na ulicę, bo ludzie widzieli we mnie papieża

PIOTR ADAMCZYK
Artur Zawadzki/REPORTER
Udostępnij

Żona włoskiego reżysera Giacoma Battiata zadzwoniła do krakowskiej szkoły teatralnej i zapytała o aktora podobnego do Jana Pawła II. Telefon odebrała sekretarka, która powiedziała, że wprawdzie nie zna aktora podobnego do Wojtyły, ale nie omieszkała powiedzieć, że jej ulubionym aktorem jest Piotr Adamczyk. Następnego dnia reżyser przyleciał do Polski.

Piotr Adamczyk znany jest z ról w takich filmach jak „Boża podszewka”, „Brat naszego Boga”, „Prymas. Trzy lata z tysiąca”, „Listy do M.”, ale to tytułowa rola w filmie „Karol. Człowiek, który został papieżem” przyniosła mu największą popularność.

 

Piotr Adamczyk o roli w filmie „Karol. Człowiek, który został papieżem”

Pierwszy raz Rzym odwiedził w ramach wymiany studenckiej, był wtedy na ostatnim roku studiów w szkole teatralnej. „Moja pierwsza wizyta w Wiecznym Mieście to było typowe zaliczanie najważniejszych zabytków. Trochę mi wstyd o tym mówić, bo czuję się tak, jakbym opowiadał o tym, jak usiadłem z brudnymi butami do Stołu Pańskiego. Ja wtedy o Rzymie nie wiedziałem nic” – przyznał z pewną dozą skrępowania w rozmowie z magazynem „Viva”.

Spacerując beztrosko po ulicach Rzymu, jako prawie świeżo upieczony absolwent szkoły kształcącej przyszłych aktorów, w najśmielszych nawet marzeniach nie spodziewał się, że kilka lat później będzie on jedną z najbardziej rozpoznawalnych osób w tym mieście.

Żona włoskiego reżysera Giacoma Battiata zadzwoniła do krakowskiej szkoły teatralnej i zapytała o aktora podobnego do Jana Pawła II. Telefon odebrała sekretarka, która powiedziała, że wprawdzie nie zna aktora podobnego do Wojtyły, ale nie omieszkała powiedzieć, że jej ulubionym aktorem jest Piotr Adamczyk. Włoszka zapisała na kartce przeliterowane przez sekretarkę nazwisko i następnego dnia Giacomo Battiato, wraz z ekipą filmową, przyleciał do Polski.

Już od pierwszych chwil spotkania zagraniczna ekipa była wprost oczarowana aktorem i jego podobieństwem do Karola Wojtyły. On sam początkowo nie widział tego podobieństwa. Dostrzegł je dopiero po spotkaniu z reżyserem, kiedy to wstąpił do jednej z krakowskich księgarń i kupił książkę o Wojtyle, w której znajdowały się jego zdjęcia z czasów młodości.

 

Adamczyk: W Rzymie wszędzie ludzie widzą we mnie papieża

Aktor przyjął propozycję i niebawem rozpoczęto pracę nad filmem „Karol. Człowiek, który został papieżem”. Adamczyk miał ten zaszczyt, że mógł spotkać się z Janem Pawłem II. Przed spotkaniem z Ojcem Świętym czuł radość, podekscytowanie, ale i obawy: „miałem mu osobiście powiedzieć, że będę grał go w filmie”. Spotkanie z Ojcem Świętym wlało w serce aktora pokój, dodało mu otuchy i sił.

Adamczyk zachował na pamiątkę zaproszenie na premierę, która miała odbyć się 14 kwietnia 2005 r. w Watykanie, w obecności Jana Pawła II. Papież zmarł kilkanaście dni wcześniej, 2 kwietnia o godz. 21.37. Odbyła się jednak premiera telewizyjna, zaplanowana na 18 kwietnia (polska premiera filmu odbyła się 17 czerwca 2005 r. w Krakowie). Gdy włoska telewizja wyemitowała film „Karol. Un uomo diventato Papo”, obejrzało go blisko trzynaście milionów ludzi. W rozmowie z Beatą Nowicką aktor tak wspomina to, co się wtedy działo: „Nie mogę wyjść w Rzymie na ulicę, bo wszędzie ludzie widzą we mnie papieża. Zostaję zaproszony do telewizji, (…) dukam coś po włosku, ale oni są zachwyceni, bo papież miał taki sam akcent.

Po włoskiej premierze filmu aktor nie był już anonimowy. Nie był dla Włochów „obcy”, ale „swój”. Cieszył się ogromnym szacunkiem i sympatią: „Po filmie miałem tego typu przyjemność, że Cancello di Sant’Anna, brama, przez którą wchodzą wyłącznie obywatele Watykanu albo ze specjalną przepustką, była dla mnie otwarta, salutowano mi nawet, mówiąc: monsignore”.

Aktor podkreśla, że Rzym jest jego ukochanym miastem. Gdy poznawał Włochy, natrafił w Watykanie na cudowne źródełko, z którego wypływa – jak wierzy – „święta” woda. Ilekroć jest we Włoszech, udaje się w to szczególne dla niego miejsce, aby się jej napić. „To mi dodaje skrzydeł” – mówi.

*Korzystałam z magazynu Viva, nr 20 (591)/2019

Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail