Aleteia logoAleteia logoAleteia
środa 01/12/2021 |
Bł. Karola de Foucauld
Aleteia logo
Styl życia
separateurCreated with Sketch.

Co nie jest „stawianiem dzieciom granic”?

KŁÓTNIA

InesBazdar | Shutterstock

Małgorzata Rybak - 07.01.20

To prawda, że „dzieci potrzebują granic”. Można tylko zapomnieć, że one je mają. Zapisane głęboko we własnym ciele. Potrzebują szacunku dla swoich granic i dorosłych, którzy opowiadają o swoich granicach w sposób, jaki ich nie krzywdzi.

Wieczór w markecie. Wymęczony trzylatek podchodzi do półki z pączkami i mówi, że chce jednego. Mama krzyczy, że nie kupi. Chłopiec próbuje sięgnąć sam. „Zachowujesz się jak dziecko, które nigdy nie było w sklepie”, „nie wytrzymam z tobą”, „zostawię cię tu”. Chłopiec płacze. Pęka mi serce. Potem czuję wściekłość. Co myśmy przez tyle stuleci zrobili, rozumiejąc „stawianie granic” w ten sposób, że uczucia, potrzeby i możliwości dzieci nic nie znaczą?

„Granicami” nie są te rzeczy, które robimy w pośpiechu, gdy brakuje nam zasobów albo powtarzamy złe traktowanie, jakiego sami może doświadczyliśmy w dzieciństwie. To prawda, że „dzieci potrzebują granic”. Można tylko zapomnieć, że one je mają. Zapisane głęboko we własnym ciele. Potrzebują szacunku dla swoich granic i dorosłych, którzy opowiadają o swoich granicach w sposób, jaki ich nie krzywdzi.

Dlatego warto sprawdzać, co jest dbaniem o granice, a co już nie. Poza biciem, czyli po prostu jest nadużywaniem siły, pokazywaniem granic nie jest:

Poniżanie

Wynika z podwójnych standardów traktowania dorosłych i dzieci, wypracowanych przez pokolenia. Współpracownikowi nie powiemy: „Masz chlew na biurku” (lub wielokrotnie znacznie gorzej), ale już nastolatkowi tak. Nie mówimy koleżance: „Taka duża, a poplamiła sobie sukienkę”, a tymczasem trzylatce – wolno. Koledze, który się wzruszył, raczej nikt nie powie: „Nie bądź babą i nie płacz” – tylko raczej posiedzi obok w ciszy albo położy rękę na ramieniu. A w parku, sklepie i na plaży często słyszymy takie słowa wobec małych chłopców.

Podobnie pokazywaniem granic nie są obelżywe epitety i przekleństwa.

Etykietowanie

Dzieci nie rozwijają się, słysząc: „jesteś egoistą”, „jesteś niegrzeczny”, „jesteś flejtuchem”. Zapamiętują jedynie (i to na całe życie), że coś jest z nimi nie tak. Uczą się wycofywać swoje potrzeby, uczucia i granice, i nie wnosić ich potem do relacji, jakie tworzą ze światem.

Groźby

Wielu rodziców tak sobie właśnie wyobraża granice. „Jak nie posprzątasz w ciągu godziny pokoju, te rzeczy trafią na śmieci/wylecą przez okno itd.”. Jednak jedyną logiczną konsekwencją niesprzątania pokoju jest bałagan. „Jak nie posprzątasz, będzie tu brudno”. Zupełnie czym innym jest umawianie się (i to stosownie do wieku dziecka) na jakiś ciąg zdarzeń. „Jak posprzątamy pokój, to będziemy mieć miejsce na grę w Grzybobranie”, „pobawimy się, gdy się ubierzesz”.

Poza tym, że groźby nie wspierają w żaden sposób wewnętrznej motywacji do wybierania wartości, na jakich nam zależy, prawie zawsze w wychowaniu przychodzi moment, gdy groźby, nawet najgorsze, przestaną działać. W wieku nastu lat dzieci są większe, silniejsze i nie przejmą się nawet utratą kieszonkowego. Zależy im na tym, by być przez rodziców rozumianymi i kochanymi, i łatwo rozszyfrowują nasze tanie transakcje i szantaże.

Rozkazy

Jedna z książek Elaine Mazlish i Adele Faber opisuje warsztat, w którym rodzice zostali poproszeni o nazwanie uczuć, jakie pojawiłyby się w nich, gdyby ktoś zwrócił się do nich tak, jak oni sami „proszą dzieci o coś”. „Natychmiast tu przyjdź!”. „W tej chwili siadaj robić lekcje!”. „Odłóż ten telefon!”. Odebralibyśmy takie komendy jako szczyt grubiaństwa i deptanie naszych praw. Jak się dziwić oporowi dzieci?

Można na tak wiele sposobów rozmawiać o granicach i z dziećmi je współtworzyć – w poszanowaniu zarówno ich, jak i naszych potrzeb i możliwości. Używając słowa „nie” i „tak”, które nie ranią. „Chciałabym teraz skończyć pisać ten artykuł, bo potrzebuję go wysłać za godzinę, i potem możemy się pobawić”. „Zależy mi na tym, żebyśmy się teraz usłyszeli – proszę, odłóż telefon, bym wiedziała, że jesteś tu ze mną”. „Chcesz umyć podłogę teraz czy za godzinę?”.

Jasne, że do tego potrzeba czegoś więcej niż zestawu słów. Potrzeba wzajemnego zaufania, dobrego kontaktu. Przekonania, że dziecko chce dobrze, jego świat jest ważny, a nasza relacja – ważniejsza niż szybkie, krótkotrwałe efekty, jakie możemy osiągnąć krzykiem, groźbami i poniżaniem. Żeby nie okazało się kiedyś, że „stawiając dzieciom granice”, pozbawiliśmy je ich własnych.


DZIEWCZYNKA

Czytaj także:
Dzieci potrzebują mądrych granic! Nie odbierajmy im ich…


GRANICE DZIECKA

Czytaj także:
Posiadanie granic – dzieci też mają do tego prawo!

Tags:
dziecigranicewychowanie
Wesprzyj Aleteię!

Jeśli czytasz ten artykuł, to właśnie dlatego, że tysiące takich jak Ty wsparło nas swoją modlitwą i ofiarą. Hojność naszych czytelników umożliwia stałe prowadzenie tego ewangelizacyjnego dzieła. Poniżej znajdziesz kilka ważnych danych:

  • 20 milionów czytelników korzysta z portalu Aleteia każdego miesiąca na całym świecie.
  • Aleteia ukazuje się w siedmiu językach: angielskim, francuskim, włoskim, hiszpańskim, portugalskim, polskim i słoweńskim.
  • Każdego miesiąca nasi czytelnicy odwiedzają ponad 50 milionów stron Aletei.
  • Prawie 4 miliony użytkowników śledzą nasze serwisy w social mediach.
  • W każdym miesiącu publikujemy średnio 2 450 artykułów oraz około 40 wideo.
  • Cała ta praca jest wykonywana przez 60 osób pracujących w pełnym wymiarze czasu na kilku kontynentach, a około 400 osób to nasi współpracownicy (autorzy, dziennikarze, tłumacze, fotografowie).

Jak zapewne się domyślacie, za tymi cyframi stoi ogromny wysiłek wielu ludzi. Potrzebujemy Twojego wsparcia, byśmy mogli kontynuować tę służbę w dziele ewangelizacji wobec każdego, niezależnie od tego, gdzie mieszka, kim jest i w jaki sposób jest w stanie nas wspomóc.

Wesprzyj nas nawet drobną kwotą kilku złotych - zajmie to tylko chwilę. Dziękujemy!

Modlitwa dnia
Dziś świętujemy...




Top 10
Zobacz więcej
Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail